Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Po 10 minutach wciąż wydawał się pijany, ale już pod koniec treningu biegał jak szalony. Najbardziej niedoceniany piłkarz Barcelony

Nie ma w Barcelonie bardziej niedocenianego piłkarza niż Arturo Vidal. Oskarżany, że nie pasuje do filozofii, wykorzystywany do zbicia ceny za potencjalnych piłkarzy, a na końcu i tak potrzebny. W weekend strzelił siódmego gola w sezonie. Żaden z pomocników nie jest skuteczniejszy.
Zobacz wideo

Podczas kwarantanny 33. raz zdmuchnął świeczki. Zaraz po torcie wylądował na bieżni i nagrał, jak wybija mu dziesiąty kilometr. Mijała akurat 38 minuta. Nagranie zrobiło taką furorę w internecie, że stało się wyzwaniem dla zamkniętych w domach kibiców. Też wskoczyli na taśmy albo wyszli do lasów, by ścigać się z piłkarzem FC Barcelony. - Dziennie miałem dwa treningi. Tego dnia wypadł mi akurat trening wytrzymałościowy, na którym miałem przebiec dziesięć kilometrów. To nie miał być żaden challenge. Zwykły trening. Naprawdę, mógłbym spokojnie poprawić ten czas. Jestem teraz przygotowany lepiej niż kiedykolwiek, czuję, że zostały mi jeszcze spokojnie 3-4 lata gry na najwyższym poziomie. Potwierdzają to badania i liczby z GPS - wyjaśnił Vidal w wywiadzie dla "El Periodico".

Powtarzał, że tęsknił za piłką, za meczami, ruchem i że zamknięcie w domu nie jest dla niego. Gdy wyszedł na pierwszy trening, cieszył się jak dziecko. Radość było też widać w drugiej minucie pierwszego meczu po wznowieniu ligi. Vidal strzelił gola głową - nabiegł w idealnym momencie na piłkę dośrodkowywaną przez Jordiego Albę i raz jeszcze nabrał przeciwników tym wbiegnięciem z drugiej linii. Czajenie się przed polem karnym i start w odpowiednim momencie opanował do perfekcji. Znika rywalom z radarów, a później cieszy się z goli. Ten z Mallorcą był siódmym w tym sezonie. Więcej od niego mają tylko napastnicy: Lionel Messi, Luis Suarez i Antoine Griezmann. Ale i tak nikt nie zaryzykuje, że Vidal w kolejnym meczu znów wyjdzie w pierwszym składzie. Taki jego los. 

Jedno miejsce, trzech rywali. Casting trwa, wygrywa Vidal

"Marca" przekonuje, że w okresie przygotowawczym zrobił na Quique Setienie bardzo dobre wrażenie. Przede wszystkim wrócił przygotowany. Odkleił łatkę lekkoducha i imprezowicza, o którym Giorgio Chiellinii napisał w biografii, że ma problem z alkoholem i nie raz pojawiał się na treningu wstawiony, bo dzień wcześniej za późno wyszedł z dyskoteki. - Kiedyś w Miami, pod koniec obozu, trzeba było go rano zwlec z łóżka. Antonio Conte chciał, żeby trenował, bo trening miał być dla niego karą. Podejrzewał, że Arturo nie będzie w stanie go wytrzymać. I rzeczywiście po 10 minutach wciąż wydawał się pijany i nie wiedział, gdzie leci piłka. Ale już pod koniec treningu biegał jak szalony. Conte rozłożył ręce: "Co mogę z nim zrobić? Daje tyle rzeczy zespołowi na boisku i jeszcze radość". Był mistrzem. Niezwykle walecznym piłkarzem - pisał w autobiografii obrońca Juventusu.

Zresztą, na końcu Vidal przekonywał do siebie każdego trenera: Conte, Guardiolę, Bielsę, Valverde, Heynckesa, Ancelottiego, Allegriego, teraz Setiena. Każdy z nich inaczej patrzy na piłkę, oczekuje od środkowego pomocnika innych cech, różnie podchodzi do dominacji i gry w obronie. A każdy stawiał na Vidala.

O trzecie miejsce w środku pomocy Barcelony trwa najostrzejsza walka. Dwa pierwsze zajmują Sergio Busquets i Frenkie de Jong. Trzeciego Setien wybiera spośród Arthura Melo, Ivana Rakiticia, Riquiego Puiga i właśnie Vidala. W dotychczasowych trzynastu meczach najczęściej grał Rakitić - 635 minut, drugi był Vidal - 558 minut, trzeci Arthur - 462, choć on akurat na początku pracy Setiena kończył rehabilitację po kontuzji. Rywalizacji towarzyszyły nieustanne plotki o możliwym odejściu któregoś z nich - najczęściej Vidala i Rakiticia.

W pierwszym meczu po wznowieniu zagrali po połowie - pierwszą Chilijczyk, drugą Chorwat. Na ostatnie 20 minut pojawił się jeszcze Arthur. Hiszpańskie gazety są zgodne - Vidal był spośród nich najlepszy, a m.in. "Marca" stwierdziła, że w ogóle był najlepszy na boisku. I znów potwierdziło się to samo - chociaż Ernesto Valverde i Quique Setien mają inną wizję gry Barcelony, obu trudno zrezygnować z Vidala. Podczas kontuzji Luisa Suareza, w niektórych meczach to on zastępował go udając napastnika. W rzeczywistości wciąż operował między pomocą a atakiem.

- Vidal jest wspaniałym zawodnikiem, ale jego sytuację komplikuje to, że nie jest wyspecjalizowany. Jest ósemką? No nie jest. Dziesiątką? Nie jest. Szóstką? Też nie jest. Dziewiątką, jak ostatnio? Też nie jest. Może grać wszędzie, ale nie wiemy, kiedy naprawdę jest na swojej pozycji. Przez to trenerom może wydawać się, że jest nieuporządkowany i wprowadza chaos na boisku. To rzeczywiście mu się zdarza, bo w jego głowie zawsze jest piłka. Zawsze myśli o tym, że chce ją odzyskać i mieć przy nodze - opisywał w wywiadzie dla "Mundo Deportivo" Claudio Borghi, były argentyński piłkarz i selekcjoner reprezentacji Chile.

Katalońskie dzienniki zgadzają się z madrycką "Marcą", że latem Barcelona będzie musiała pożegnać któregoś z tych pomocników. Na każdego ma oferty, na każdym zarobi, a końcówka tego sezonu ma przypominać casting, który skończy się eliminacją najmniej potrzebnego. Vidal wygrał pierwszą rundę.

Piłkarze nie wiedzą co dalej

Media wciąż włączają Rakiticia i Vidala w kolejne transfery, bo ich umowy wygasają w czerwcu 2021 roku, a Barcelona nie ma zamiaru oddać ich wtedy za darmo. Wolałby, żeby Chilijczyk obniżył cenę Lautaro Martineza z Interu Mediolan, bo wiadomo, że Antonio Conte chciałby go w swoim zespole. Rakitić miałby odegrać identyczną rolę w sprowadzeniu z Juventusu Miralema Pjanicia. 

Żaden z nich nie wie, jaka jest jego przyszłość w klubie. Mówią o tym coraz głośniej. Rakitić w chorwackim radiu: że nikt z nim nie rozmawia i jeśli prezes Bartomeu tego słucha, to mógłby się w końcu odezwać. A Vidal w prasie, że musi czuć się ważny w zespole, grać w kluczowych meczach, i że musi patrzeć przede wszystkim na siebie i swoją karierę. Bo chociaż w Barcelonie mu dobrze, rodzina jest szczęśliwa, to jeśli klub nie będzie konkretniejszy… Tu nie dokończył, zapytał tylko dziennikarza "El Periodico", czy rozumie, co ma na myśli.

Między innymi takie sytuacje pozwoliły Victorowi Fontowi, kandydatowi na prezesa FC Barcelony w przyszłorocznych wyborach, napisać w otwartym liście, że przez Jose Marię Bartomeu klubowi grozi nie tylko bankructwo, ale i moralny upadek. Podczas pandemii w Barcelonie właściwie cały czas ktoś się z kimś kłócił. Działacze w gabinetach, piłkarze z działaczami w mediach, a w końcu nawet Messi z Setienem publicznie dyskutowali, czy drużyna gra wystarczająco dobrze, żeby zwyciężyć w Lidze Mistrzów. Wypowiedzi takie, jak Rakiticia i Vidala też pokazują jak duże zamieszanie panuje w klubie.

Gdzie Arturo Vidal, tam mistrzostwo

Mimo chaosu w biurach, na boisku wszystko wygląda na poukładane. Pierwszy mecz po wznowieniu Barcelona wygrała bardzo pewnie - 4:0 z Mallorcą, dzięki czemu utrzymała przewagę dwóch punktów nad Realem Madryt. Do końca sezonu pozostało dziesięć spotkań. Jeżeli uda jej się zdobyć mistrzostwo, Arturo Vidal będzie cieszył się z ligowego tytułu dziewiąty rok z rzędu. Jak dotąd wygrywa mistrzostwo nieprzerwanie od sezonu 2011/2012. Najpierw cztery razy z Juventusem we Włoszech, następnie trzy razy z Bayernem w Niemczech i w poprzednim sezonie po raz pierwszy z Barceloną. Kto ma Vidala, zostaje mistrzem. Niezależnie od kraju.

- Zdobycie dziewiątego mistrzostwa z rzędu byłoby czymś niesamowitym. To nie jest proste osiągnięcie i jedynie kilku piłkarzy w historii może się nim pochwalić - zauważył Chilijczyk.

Z Vidalem ścigają się Giorgio Chiellini i Gianluigi Buffon. Obrońca od ośmiu lat zostaje mistrzem Włoch, natomiast bramkarz odszedł w międzyczasie na dwa lata z Juventusu do PSG, ale tam też kończył ligę na pierwszym miejscu. Najlepsi pod tym względem są Witalij Rodinow, który z BATE Borysów wywalczył dwanaście kolejnych mistrzostw Białorusi i Ljubomir Fejsa, który zdobywał dziewięć mistrzostw z rzędu: trzy razy z Partizanem, dwa razy z Olympiakosem i cztery razy z Benficą.

Kolejny mecz FC Barcelona zagra we wtorek o 22.00 z Leganes.