Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Gwiazda Realu Madryt wraca! Koledzy musieli traktować go ulgowo. "Powrót po 3-4 miesiącach to jazda po bandzie"

Miał stracić sezon, nawet włącznie z Euro 2020. Teraz, 11 miesięcy po zerwaniu więzadła krzyżowego, Marco Asensio wraca i ma pomóc Realowi Madryt wygrać ligę. Na swój powrót po podobnej kontuzji pracuje Krystian Bielik. - Dobrze robi ten, kto się nie spieszy z powrotem. Czasem słyszymy, że ktoś wraca 3-4 miesiące po takiej kontuzji. To jazda po bandzie - mówi specjalista od rekonstrukcji więzadeł, dr Robert Śmigielski.

W niedzielę Real zagra z Eibarem w 28. kolejce ligi hiszpańskiej. Wydarzeniem pierwszego meczu "Królewskich" po trzymiesięcznej przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa mają być powroty Edena Hazarda i Marco Asensio. 

Zobacz wideo LaLiga wychodzi z zamrażarki. "Barcelona jest najbardziej pokiereszowana"

"Marca" szczególnie przygląda się temu drugiemu. 24-letni Asensio jest uważany za jeden z największych talentów hiszpańskiej piłki. Gdyby nie epidemia, w sezonie 2019/2020 pewnie poważnie by nie zaistniał. Może zagrałby epizody w kilku ostatnich kolejkach, może załapałby się do kadry na Euro 2020, choć myślenie o mistrzostwach byłoby pewnie bardziej życzeniowe niż realne.

Teraz Asensio ma być kluczowym graczem długiego finiszu La Ligi. Po 27 z 38 kolejek Real był drugi w tabeli, dwa punkty za Barceloną. Teraz traci ich pięć, bo w sobotę Barca wygrała na wyjeździe z Mallorcą 4:0.

Xavi wrócił dwa razy szybciej. I pojechał na mistrzostwa świata

"Minęło prawie 11 miesięcy, odkąd zerwał więzadła w kolanie w trakcie towarzyskiego meczu z Arsenalem w Waszyngtonie. Przerwa spowodowana przez koronawirusa sprawiła, że będzie teraz bardzo ważnym piłkarzem Zinedine'a Zidane'a. Czas grał na korzyść Asensio i Realu" - pisze "Marca". I przypomina, że inne gwiazdy po zerwaniu więzadeł wracały z powodzeniem nawet w krótszym czasie.

"W grudniu 2005 roku Xaviemu zawalił się świat. Mówił, że w tamtym sezonie już nie zagra. Ale się mylił. Wrócił już 149 dni po zerwaniu więzadła w prawym kolanie. I jednak pojechał na MŚ 2006" - przypomina "Marca".

Xavi? To była epoka rzutu monetą

- Xavi wrócił na mundial, bo kilkanaście lat temu była taka teoria, że więzadło w ciągu pół roku powinno się wygoić i nie powinno być już żadnego problemu - komentuje dr Robert Śmigielski, ortopeda, który w przeszłości ratował kolana m.in. Justyny Kowalczyk i Otylii Jędrzejczak, a teraz operuje kolana choćby Anity Włodarczyk i Piotra Małachowskiego. - I wielu piłkarzy, choć akurat ich nazwisk nie mogę podawać. Piłkarzy zoperowałem kilkuset - dodaje lekarz.

Śmigielski tłumaczy, że zerwanie więzadeł to najpoważniejsza kontuzja w futbolu. - Kolana w piłce nie wytrzymują najczęściej. I są to rzeczy najbardziej spektakularne, bo wyłączają zawodników ze sportu na długi czas. Ścięgno Achillesa czy staw skokowy wykluczają z gry na krócej - mówi ekspert.

Co ciekawe, wraz z postępem medycyny, wydłuża się czas rekonwalescencji po zerwaniu więzadła. - Parę, a nawet paręnaście lat wstecz w światowych, naukowych mediach zaczęło się pojawiać coraz więcej doniesień o rosnącym odsetku powtórnych zerwań. To sięgało aż do 40 proc. wszystkich rekonstrukcji, czyli prawdopodobieństwo ponownej kontuzji było prawie takie jak przy rzucie monetą - opowiada Śmigielski. - Zaczęto dokładnie analizować, dlaczego tak się dzieje i bardzo szybko się okazało, że piłkarze za szybko wracają do gry. Obecnie wiadomo, że więzadło jest w pełni dojrzałe, wkomponowane w całą resztę stawu kolanowego dopiero 9-12 miesięcy po rekonstrukcji. Czyli Asensio nie musi mieć obaw, może wracać i walczyć na całego - wyjaśnia lekarz.

Bielik, który zerwał więzadło w styczniu, powrót też planuje w bezpiecznym terminie, czyli w październiku. - Czasami pojawiają się informacje, że zawodnik wrócił po 3-4 miesiącach od operacji. To jest jazda po bandzie lekarza, który kieruje danym przypadkiem - mówi Śmigielski.

Milik wracał za szybko

Kilka lat temu zaskakująco szybko po zerwaniu więzadła w lewym kolanie wrócił Arkadiusz Milik. Napastnik Napoli kontuzji doznał 8 października 2016 roku, a pierwszy mecz po operacji zagrał już 15 lutego 2017 roku. Niestety, kilka miesięcy później - 23 września 2017 roku - zerwał więzadło w drugim kolanie. Tym razem wracał trochę wolniej, na boisku po raz pierwszy po kontuzji pojawił się 3 marca 2018 roku.

Medyczne statystyki mówią, że aż 60 proc. piłkarzy w ciągu czterech lat po zerwaniu więzadła zrywa je ponownie. Jeśli nie w tej samej, to w drugiej nodze. Często jest tak, że szybko wracający piłkarz nie jest w stu procentach pewny swojej niedawno chorej nogi i nadmiernie obciąża tę, która nie była operowana.

- Milik ma być gotowy nie do chodzenia na zakupy, tylko do wyczynu. Niech się nie spieszy z powrotem - apelował Śmigielski w rozmowie ze Sport.pl po pierwszej poważnej kontuzji napastnika. A doktor Marcin Domżalski (kilka dni temu operował kolano siatkarza Mateusza Bieńka) po drugim zerwaniu więzadła przez Milika pisał na Facebooku: "Przykład Arkadiusza Milika z zerwaniem więzadła krzyżowego przedniego w drugim kolanie pokazuje, jak ważna jest prawidłowo prowadzona rehabilitacja po tej skomplikowanej operacji. Przez ostatnie miesiące musiałem tłumaczyć wielu pacjentom, dlaczego rehabilitacja musi trwać 6-8 a nie 3 miesiące. Teraz już nie będę musiał, szkoda tylko naszego reprezentanta, na którym ktoś eksperymentuje wbrew wiedzy medycznej".

Bóg tak nie chciał

Na szczęście Milik po drugiej operacji nie ma już większych problemów zdrowotnych. Natomiast Asensio czy Bielik nie powinni ich mieć już po pierwszych rekonstrukcjach. - Dzisiaj na świecie się tak robi - i w Polsce też to dosyć skutecznie wprowadziłem - że proces gojenia się więzadła monitorujemy rezonansem magnetycznym powtarzanym co jakiś czas. Po nim widzimy czy więzadło już dojrzało, czy nie. Równolegle do tego prowadzimy rehabilitację. Minęły czasy, gdy o powrocie na boisko decydował prosty test, w którym zawodnik miał przebiec dany odcinek w określonym tempie i przeskoczyć jakąś przeszkodę na jednej nodze. Taki test często piłkarz zdawał, bo miał po prostu mocne mięśnie, a więzadło do końca wygojone nie było. I później jak wrócił i się wszystko udało, to super, grał. A jak sobie znów wszystko urwał, to się mówiło, że Bóg tak chciał - mówi Śmigielski.

Nie każdy dostaje czas. "Stary, czy ty sobie zdajesz sprawę, ile on kosztuje?"

Tylko czy faktycznie minęły czasy oceniania sytuacji na oko i liczenia, że się uda? Tak, pod warunkiem, że ktoś chce korzystać z postępu medycyny. Przykład Bielika czy Asensio pokazuje, jak być powinno. Hiszpan do niedawna trenował nawet w koszulce innego koloru, by koledzy z drużyny pamiętali, że trzeba go traktować ulgowo. Na pierwszych zajęciach rekonwalescent nie był więc zmuszany do gwałtownych ruchów, zmian kierunku biegu. To właśnie w takich sytuacjach, a nie w ostrych starciach z rywalami, pękają więzadła.

Ale nie każdy ma taki komfort wracania do gry jak Asensio. - Miałem kiedyś podpisaną umowę z Interem Mediolan. Zawodnicy przylatywali do Polski, konsultowałem ich. Jeden z wybitnych piłkarzy zerwał mięsień, a oni chcieli, żeby mimo to grał. Mój przyjaciel, lekarz Interu mówił: "Jakie leczenie chirurgiczne? Stary, czy ty sobie zdajesz sprawę z tego, ile ten zawodnik kosztuje i jakie straty ma klub, kiedy on nie gra?" Odpowiedziałem: "Francesco, a zdajesz sobie sprawę z tego, jak on będzie grał, jeśli cały czas będzie biegał chory? W takim stanie nie robi tego, do czego został zatrudniony, bo nie może dać z siebie 100 proc. I jeszcze traci wartość rynkową". Niestety, wielu klubów nie da się przekonać, że lepiej stracić kluczowego zawodnika na kilka miesięcy i w pełni go wyleczyć niż męczyć go i ryzykować. Z takim podejściem spotykam się cały czas, od lat - podsumowuje Śmigielski.

Przeczytaj także: