Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

La Liga ruszyła z wirtualnymi kibicami! Totalny falstart. "Grafika jak z FIFA 98"

Sevilla pokonała Real Betis 2:0 w pierwszym meczu hiszpańskiej La Ligi po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa. Jednym z głównych tematów derbów była krytyka sztucznych fanów, którzy znaleźli się na trybunach Estadio Ramon Sanchez Pizjuan.

93 - tyle dni przez pandemię koronawirusa czekali fani hiszpańskiej La Ligi na wznowienie rozgrywek przez pandemię koronawirusa. Oczywiście, z powodów bezpieczeństwa, mecz Sevilli z Realem Betisem kibice mogli oglądać jedynie przed telewizorami. Na trybunach Estadio Ramon Sanchez Pizjuan znaleźli się za to sztuczni fani, którzy mieli wypełniać pustki na obiekcie.

Zobacz wideo LaLiga wychodzi z zamrażarki. "Barcelona jest najbardziej pokiereszowana"

Ich obecność, a konkretniej forma, w jakiej zostali przygotowani, spotkała się jednak z bardzo dużą krytyką. "Nie znam się na tym, ale w dobie deep fake w 2020 roku nie dało się tej sztucznej publiczności choć trochę dopracować? Za drogo czy za mało czasu?" - napisał na Twitterze dyrektor Canal+Sport Michał Kołodziejczyk.

Kibice na całym świecie nie tylko wyśmiewali formę przygotowania samych fanów, ale też dźwięki, jakie pojawiły się Estadio Ramon Sanchez Pizjuan. Te, tak samo jak fani, zostały porównane do tych pochodzących z popularnej gry FIFA. O ile dźwięki miały pochodzić z jej najnowszej wersji, o tyle sztuczni kibice przypominali internautom grę sprzed ponad 20 lat.

Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:0, a jego bohaterem został Lucas Ocampos, który strzelił gola i zaliczył kapitalną asystę. Po 28 kolejkach La Ligi Sevilla zajmuje trzecie miejsce w tabeli z dorobkiem 50 punktów. Drużyna Julena Lopeteguiego traci sześć punktów do drugiego Realu Madryt i osiem do FC Barcelony. Betis jest zaś dopiero na 12. pozycji z dorobkiem 33 punktów i ośmioma "oczkami" przewagi nad strefą spadkową.

Czytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .