Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

La Liga i Premier League nie ustrzegły się covidiotów. Semedo i Walker recydywistami

Jeśli w czasie izolacji polską opinię publiczną poruszył spacerujący z dzieckiem Igor Angulo, to w walczącej z koronawirusem Hiszpanii i Anglii problemy z lekkomyślnością piłkarzy były większe. Na Wyspach covidiotą, za trzykrotne naruszenie przepisów w ciągu dnia, nazwany został zawodnik Manchesteru City, a przy startującej właśnie La Liga najgłośniej jest o imprezującym graczu Barcelony, który robi sobie zdjęcia z kibicami.

11 czerwca powinien szczególnie cieszyć hiszpańskich kibiców, którzy po trzech miesiącach oczekiwania będą mogli zobaczyć w akcji ekipy z La Liga. Na Półwyspie Iberyjskim na razie równie głośno co o meczach, jest też o gwieździe Barcelony. Prawdopodobne jest nawet, że Nelson Semedo w sobotnim starciu "Blaugrany" z Mallorcą nie wystąpi. Pomocnik naruszył bowiem dwa protokoły dotyczące zachowania przy pandemii - ogólnokrajowy i ten stworzony przez władze La Liga.

Zobacz wideo Wraca liga hiszpańska. FC Barcelona powalczy o najwyższe cele [NASZYM OKIEM]

Impreza z przyjaciółmi

Semedo udał się do restauracji na imprezę z przyjaciółmi. Portugalczyk bawił się tam w towarzystwie około 20 osób. Wszyscy siedzieli blisko siebie, bez maseczek i rękawiczek ochronnych. W Katalonii można organizować takie spotkania tylko przy mniejszej liczbie osób (maksymalnie piętnastu) i przy zachowaniu dystansu społecznego oraz zakrywaniu twarzy i rąk. Semedo nie dość, że naruszył rządowe rozporządzenia, to złamał też protokół La Liga. Ta zaleca graczom kontakty tylko z domownikami i nieopuszczanie swych mieszkań bez ważnej potrzeby.

Przyjacielskie spotkanie kosztowało Semedo odsunięcie od drużyny i uruchomienie przez Barcelonę dodatkowych procedur bezpieczeństwa. Do sytuacji doszło w poniedziałek, ale wyszła ona na jaw w środę. Portugalczyk nie wziął zatem udziału w czwartkowym treningu i podobnie jak cała drużyna musiał przejść dodatkowy test na COVID.

Jak się okazało, piłkarz niespecjalnie rozumie potrzebę izolacji." Deportes Cuatro" właśnie opublikowało jego kolejne fotografie. Tym razem zawodnik przy opuszczonej szybie samochodu robi sobie wspólne zdjęcia z kibicami, co też jest złamaniem zasad La Liga. "Co za głupota", "recydywista" - brzmią niektóre komentarze kibiców.

Hiszpańskie media sytuację z Semedo opisują dość spokojnie. Bardziej kategoryczne były ponad miesiąc temu w sprawie zawodnika Realu Madryt. Luka Jović w marcu dostał zgodę na wyjazd do Serbii z przykazem domowej kwarantanny. Nałożono ją na całą drużynę, po tym jak koronawirusa miał jeden z koszykarzy "Królewskich". Tyle że Serb postanowił świętować w Belgradzie urodziny swojej narzeczonej. Zostało to sfotografowane, a imprezę opisały media.

Piłkarz, przepraszając, dodał, że wynikało to z niewiedzy i tego, że nikt nie poinformował go o różnicach wynikających z zaleceń w Hiszpanii i w jego ojczyźnie. Tłumaczenie wzmogło tylko ogólną irytację.

Zresztą gracz, który jest kontuzjowany, ostatnio zamieścił na portalach społecznościowych zdjęcie z grupką swoich znajomych podczas grillowania. Choć nie dopatrzono się na nim złamania zasad społecznej izolacji, to jak pisze "AS" klub poprosił go, by fotografie usunął i mocniej myślał o swojej rehabilitacji i diecie, którą ma stosować. Uraz gracza też jest tajemniczy. Serbski "Kurir" podał, że piłkarz doznał kontuzji w wyniku "upadku ze ściany". Dokładniejszych informacji w tej sprawie jednak zabrakło. Konkretem była tylko rzadka kontuzja - złamana kość piętowa i informacja, że zawodnik w czerwcu może nie być gotowy do gry.

Panie do towarzystwa i wycieczka rowerowa

Zdecydowanie mocniej za swoje zachowanie został przez angielskie media potraktowany Kyle Walker. Obrońca Manchesteru City, który na swoich kanałach społecznościowych zachęcał do przestrzegania kwarantanny, dzień wcześniej zaprosił do siebie dwie panie do towarzystwa. Ponieważ jedna z nich zrobiła mu zdjęcie, sprawa wyszła na jaw. Piłkarz publicznie przeprosił. Miesiąc później "The Sun" przyłapało go, jak w pogrążonej w walce z COVID-em Anglii trzy razy w ciągu dnia złamał rządowe obostrzenia. Najpierw pojechał na imprezę urodzinową do siostry, potem odwiedził rodziców, a następnie pojechał z kolegą na wycieczkę rowerową. W angielskim tabloidzie jedna z osób wypowiadających się o sprawie recydywisty nazwała go "idiotą". Piłkarz odpowiedział tylko, że czuje się prześladowany, chciał złożyć życzenia siostrze i że w czasie pandemii ważne jest jego zdrowie psychiczne.

"The Guardian" przeprowadził nawet studium przypadku Walkera, sugerując, że "ktoś z klubu powinien go wziąć na bok na dyskretną rozmowę i wyjaśnić mu parę rzeczy, najlepiej przy zachowaniu dystansu społecznego". Jak zauważyli dziennikarze i tak sprawę na portalach społecznościowych ostrzej wypunktowali mu kibice. Fani zasygnalizowali, że choć w tym samym czasie na ulicach Manchesteru zasady izolacji złamały dziesiątki lub setki anonimowych osób, to osoby publiczne zawsze będą na świeczniku.

"Covidiot XI"

"The Sun" przygotował nawet "Covidiot XI", czyli zestawienie jedenastu graczy, którzy w czasie epidemii wykazali się głupotą lub po prostu złamali zasady kwarantanny. Z obsadzeniem każdej pozycji nie było problemów. Sporo graczy stanowili ci obecnie lub niedawno grający na Wyspach. W jedenastce znaleźli się choćby: robiący zakupy bramkarz Napoli David Ospina, złapany kilka razy na spacerach i bieganiu z kolegami z Tottenhamu Moussa Sissoko, ale też Alexandre Lacazette, który zlecał swemu kamerdynerowi umycie auta, Jack Grealish, który o 6.00 rano po imprezie swoje auto rozbił oraz Oumar Niasse z Evertonu, który autem jechał bez pasów bezpieczeństwa wraz ze swym kumplem i dwiema paniami. Trenerem "Covidiot XI" został natomiast Jose Mourinho, który podczas brytyjskiego lockdownu zorganizował dla kilku swych podopiecznych rozruch w parku.

'Covidiot XI' według 'The Sun''Covidiot XI' według 'The Sun' The Sun

Te wszystkie wydarzenia działy się jeszcze w kwietniu i zapewne nie pomagały dążeniom i planom Premier League dotyczącym wznowienia sezonu. Były naświetlane - jak pisał "The Guardian" - gdy "trwała monumentalna bitwa, wymiana optyki i robienie PR-u pod planowanie gry przy zamkniętych trybunach". W tym całym planie, który układała i Premier League i La Liga, uczciwość sportowców i ich odpowiedzialność była tak samo ważna, jak opracowanie systemu ich medycznego testowania.

Wierząc, że problemów nie będzie, Hiszpanie grać właśnie zaczynają. Anglicy pierwsze mecze zaplanowali na 17 czerwca. W żadnym kraju gdzie rozgrywki już wystartowały, nikt nie chce myśleć, co może oznaczać pozytywny wynik testu u kilku graczy. To dlatego zawodnikom wbijane są do głowy zalecenia dotyczące higieny i ograniczeniu kontaktów.

Hiszpan napiętnowany w Polsce

Być może gracze w Anglii czy Hiszpanii, którzy łamali zasady izolacji, mieli większego pecha niż ich koledzy w innych krajach. W Niemczech głośno było jedynie o Salomonie Kalou. Piłkarz Herthy Berlin udostępnił nagranie z szatni swojej drużyny, na którym łamał kilka zasad bezpieczeństwa określonych w projekcie DFL. Dostał za to od klubu karę. Hertha zaraziła się natomiast na kontrole niemieckiego sanepidu.

Brakiem błyskotliwości wykazał się też trener Augsburga. Heiko Herrlich wykluczył się z meczu z Wolfsburgiem, ponieważ wyszedł na zakupy z hotelu, w którym jego zespół przechodzi obowiązkową kwarantannę. Powód wyjścia? Brak pasty do zębów. Szkoleniowiec dodatkowo wkopał się sam. Informacje o odwiedzinach marketu przekazał na konferencji prasowej. W Polsce "bohaterem" największego skandalu podczas lockdownu był natomiast Igor Angulo. W czasie gdy gracze mieli nie wychodzić z domów bez ważnej przyczyny, Hiszpan spacerował z wózkiem i żoną bez założonej maseczki. Tłumaczył, że twarz odsłonił tylko na chwilę.

Przeczytaj także: