Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Były prezydent Barcelony: W więzieniu dostałem cztery prezerwatywy i cztery torby z wazeliną

Sandro Rosell, były prezydent Barcelony, w wywiadzie dla Mundo Deportivo opowiedział o swoich doświadczeniach z dwuletniego pobytu w areszcie. - Kiedy wszedłem do więzienia, dali mi cztery prezerwatywy i cztery torby z wazeliną, martwiłem się - zdradził działacz.

Sandro Rosell był oskarżony o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i pranie pieniędzy. Spędził w areszcie tymczasowym prawie dwa lata! W kwietniu 2019 roku Krajowy Sąd Karny i Administracyjny uniewinnił byłego prezydenta Barcelony. Groziło mu 11 lat więzienia. W areszcie tymczasowym przesiedział 21 miesięcy (643 dni). Był to jeden z najgłośniejszych procesów w historii hiszpańskiego sportu.

Zobacz wideo

Były prezydent Barcelony zdradził kulisy odsiadki

Sandro Rosell, cytowany przez dziennik "Marca", postanowił opowiedzieć o kulisach swojego pobytu w areszcie. - Kiedy wszedłem do więzienia, dali mi cztery prezerwatywy i cztery torby z wazeliną, martwiłem się. W porównaniu do dwóch lat więzienia, ograniczenie związane z pandemią koronawirusa wydaje mi się być wodą święconą. W więzieniu albo umierasz w środku jako osoba, albo stajesz się silniejszy. Marta, moja żona, była bardzo silna i stanowiła podstawowy filar naszej wytrzymałości, dając mi wsparcie, tak samo jak moi rodzice, bracia i przyjaciele. W celi miałem za towarzysza Joana Besoliego, mojego przyjaciela. Bez niego nie dałbym rady przetrwać - powiedział Rosell o szczegółach odsiadki.

Jak Rosell doszedł do władzy w Barcelonie?

Alexandre Rosell i Feliu, znany jako Sandro Rosell, był prezydentem Barcelony w latach 2010-2014. Istotną rolę w klubie pełnił już za prezesury Joana Laporty. Gdy na Camp Nou nie udało się sprowadzić Davida Beckhama, to właśnie Rosell sprawił, że w klubie zameldował się słynny Brazylijczyk Ronaldinho. Jeszcze przed triumfem Barcy w Lidze Mistrzów, Rosell zrezygnował z funkcji wiceprezesa do spraw sportowych. Miało to miejsce w 2005 roku.

Do gry o władzę w katalońskim klubie ponownie włączył się w 2010 roku, gdy zdobył ponad 60 procent głosów socios i został prezydentem Barcelony. To właśnie w czasach swojego panowania (2010-2014 r.) miał rzekomo stworzyć siatkę przestępczą, która zakładała fikcyjne spółki poza Hiszpanią i prała pieniądze pochodzące m.in. z łapówek od władz Brazylijskiego Związku Piłki Nożnej. Były prezydent Barcelony przebywał za kratkami od 23 maja 2017 roku. Po zatrzymaniu, śledczy zamrozili 24 konta bankowe i zajęli kilkadziesiąt nieruchomości powiązanych z 55-latkiem.

Czytaj także:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .