Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Mieli dać nową jakość, a strzelili tylko dwa gole. Gwiazdy na razie rozczarowują w Realu

Eden Hazard i Luka Jović mieli dać ofensywie Realu Madryt nową jakość. Obaj na razie rozczarowują. W środowym meczu z Barceloną Belg nie zagra z powodu kontuzji, a Serb, jak zwykle, rozpocznie na ławce w roli zmiennika Karima Benzemy.

W poprzednim sezonie łącznie strzelili 48 goli. Na półmetku obecnego mają raptem po jednym. Eden Hazard i Luka Jović przyszli do Realu Madryt, by odświeżyć jego ofensywę, jednak za tę znów odpowiada przede wszystkim Karim Benzema, którego jeszcze niedawno w klubie wielu skreślało.

Hazard i Jović kosztowali Real aż 160 milionów euro, a łącznie strzelili tyle samo goli, co siłą wypychany z klubu Gareth Bale i 19-letni Vinicius Junior. Więcej bramek od belgijsko-serbskiego duetu ma m.in. rok młodszy od Viniciusa, Rodrygo.

Trudny początek

W poprzednim sezonie Hazard był jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. Belg strzelił 21 goli, do których dołożył 17 asyst. 28-latek poprowadził Chelsea do triumfu w Lidze Europy i trzeciego miejsca w Premier League. Na Stamford Bridge więcej zrobić nie mógł. Transfer do Realu miał pomóc mu wskoczyć na jeszcze wyższy poziom i nawiązać walkę o Złotą Piłkę. Hazard mial być liderem zespołu, jakim przez lata na Santiago Bernabeu był Cristiano Ronaldo.

Ale na razie jest rozczarowaniem. Pierwsze tygodnie Belga w Madrycie upłynęły pod znakiem dyskusji o jego nadwadze. Później przytrafiła mu się kontuzja, która wykluczyła go z pierwszy meczów sezonu. Hazard zadebiutował w połowie września, jednak w meczach z PSG, Levante, Sevillą i Atletico nie zachwycił.

- Na razie nie jestem "galaktyczny". Muszę udowodnić, że mogę być jednym z nich. Wszyscy znamy historię numeru siedem w tym klubie i muszę zrobić wiele, by do niej nawiązać. Muszę też zrobić wiele, by udowodnić, że jestem jednym z najlepszych na świecie. Muszę dawać z siebie więcej nie tylko w meczach, ale też na treningach - mówił Hazard.

- Jestem krytyczny wobec siebie, bo wiem, że stać mnie na więcej. Jestem też pewien, że odpowiednia praca przyniesie oczekiwane efekty. Nie byłem w stanie dawać z siebie maksimum z powodu kontuzji, ale teraz wszystko jest w porządku i jestem gotowy do walki. Brakuje mi gola lub asysty, by wszystko stało się nieco łatwiejsze - dodał.

Lepszy czas i kolejna kontuzja

I rzeczywiście, wraz z pierwszą bramką i asystą, gra Hazarda się poprawiła. W meczu z Granadą (5:0) Belg strzelił gola, asystował przy innym i dodatkowo wywalczył rzut karny. 28-latek poprowadził Real do wygranej w efektownym stylu: dryblował, kreował, był często faulowany. Pierwszy raz w nowym klubie nawiązał do formy z Chelsea.

W kolejnych siedmiu spotkaniach Hazard zanotował trzy asysty. Jego gra poprawiała się z meczu na mecz. Najefektowniej Belg wypadł przeciwko PSG w Lidze Mistrzów. To też tam nabawił się kontuzji, która wykluczy go z gry w środowym El Clasico. Chociaż początkowo uraz wydawał się niegroźny, to dopiero w tym tygodniu Hazard wrócił do indywidualnych treningów.

Chociaż czas tuż przed kontuzją był dla Belga dużo lepszy niż początki w Realu, to jego liczby nadal nie robią wrażenia. I nie chodzi już tylko o gole i asysty. O ile Hazard oddaje podobną liczbę strzałów na mecz, o tyle w porównaniu do zeszłego sezonu notuje mniej skutecznych i kluczowych podań, dryblingów, a więcej strat.

Mimo nie najlepszego czasu w Realu co do jakości Belga wątpliwości nie ma Lionel Messi. - To znakomity zawodnik. Chociaż jest innym typem piłkarza niż Cristiano, to nie mam wątpliwości, że może go zastąpić w Realu. A przecież to nie jest łatwe i wymaga wielkich umiejętności - powiedział gwiazdor Barcelony.

Jović, czyli etatowy rezerwowy

O ile trudne początki Hazarda w Realu można usprawiedliwiać, o tyle trudno robić to w przypadku Jovicia. Serb, który trafił do Madrytu za 60 milionów euro z zadaniem rywalizacji z Benzemą, na razie totalnie rozczarowuje. Rola Jovicia ogranicza się głównie do zmieniania Francuza, gdy nie ma potrzeby dłużej męczyć go na boisku. O jakiejkolwiek rywalizacji trudno mówić.

W obecnym sezonie 21-latek przebywał na boisku przez zaledwie 405 minut w 13 meczach. Strzelił w nich raptem jednego gola, w starciu z ostatnim w tabeli Leganes. -  Zdobycie tej bramki było ogromną ulgą. To był trudny okres dla mojej kariery. Chociaż nigdy nie wątpiłem w swoje umiejętności, podobnie osoby znajdujące się wokół mnie, to kibice byli dla mnie bardzo surowi - mówił wtedy.

Jović w lidze tylko trzy razy znalazł się w wyjściowym składzie, w większości spotkań zalicza tylko końcówki. Nic więc dziwnego, że Serb w barwach Realu oddaje raptem jeden strzał na mecz. W poprzednim sezonie, na tym samym jego etapie, Jović miał 1195 rozegranych minut i 15 bramek na koncie. 21-latek w barwach Eintrachtu oddawał średnio trzy strzały na mecz. Te statystyki, tak samo jak liczba dokładnych i kluczowych podań czy dryblingów, są nieporównywalne z tym, co Jović prezentuje obecnie.

Wypożyczenie szansą na grę?

Hiszpańskie i brytyjskie media szybko zaczęły spekulować na temat najbliższej przyszłości Serba. Ich zdaniem już w styczniu Jović może zostać wypożyczony na pół roku do Chelsea, która szuka konkurenta dla Tammy'ego Abrahama. Napastnik Realu robi jednak dobrą minę do złej gry.

- Zidane powiedział mi, że we mnie wierzy i cieszy się z tego, że jestem w zespole. Wiem, że zrobi wszystko, by pomóc mi się tu odnaleźć. Jestem cierpliwy i wiem, że lepsze czasy, z większą liczbą minut na boisku, przyjdą niedługo - powiedział Jović w rozmowie z "AS-em".

- Wierzę w siebie i swoje umiejętności. Muszę ciężko pracować i jednocześnie pozostawać spokojnym. Potrzebuję nie tylko solidnej pracy, ale też odrobiny szczęścia. Młodemu zawodnikowi nigdy nie jest łatwo wejść do takiego klubu, ale wiem, że będzie lepiej - zakończył.

Mecz FC Barcelona - Real Madryt w środę o godzinie 20:00. Relacja na żywo w Sport.pl.

Zobacz wideo