Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Niespodzianka w finale Pucharu Króla! Valencia pokonała Barcelonę

Wygrana w finale Pucharu Króla miała być dla Barcelony osłodzeniem gorzkiej końcówki sezonu spowodowanej odpadnięciem w półfinale Ligi Mistrzów z Liverpoolem. Zamiast tego zespół Ernesto Valverde przegrał walkę o kolejne trofeum. W sobotnim finale Valencia pokonała Katalończyków po kapitalnym meczu 2:1.
Zobacz wideo

Na Benito Villamarin emocji nie brakowało od samego początku spotkania. Mimo optycznej przewagi Barcelony, to Valencia tworzyła w pierwszej połowie większe zagrożenie pod bramką rywala. Już w otwierających zawody minutach Nietoperze mogły prowadzić 1:0, kiedy po fatalnym błędzie Clementa Lengleta w sytuacji sam na sam z Jasperem Cillessenem znalazł się Rodrigo. Napastnik Valencii minął co prawda bramkarza Barcy, ale za długo zwlekał ze strzałem i piłkę po jego uderzeniu na linii bramkowej zdołał zablokować Gerard Pique.

Pierwsze poważne ostrzeżenie, jakim była ta akcja, nie obudziło jednak drużyny Ernesto Valverde. Nastawiona na kontrataki Valencia dopięła swego kwadrans później. Zaledwie dwóch podań potrzebowała ekipa Marcelino, by dotrzeć pod bramkę Katalończyków. Jose Gaya otrzymał na lewym skrzydle piłkę po długim podaniu za linię obrony i natychmiast odegrał płasko w pole karne do Kevina Gameiro. Francuz potężnym strzałem przy słupku nie zostawił Cillessenowi żadnych szans, dając prowadzenie swojej drużynie.

Po dziesięciu minutach było już 2:0. Na prawej stronie pojedynek biegowy z Carlosem Solerem przegrał Jordi Alba, a Hiszpan idealnym dośrodkowaniem obsłużył niepilnowanego przed bramką Rodrigo. Napastnik Valencii dostawił głowę i wpuszczając piłkę w kozioł, posłał ją do siatki bezradnego Cillessena.

Blaugrana obudziła się dopiero w końcówce pierwszej połowy. W 44. minucie pierwszy celny strzał zespołu na bramkę Jaume Domenecha oddał Lionel Messi. Po chwili miał kolejną okazję, ale ponownie górą był bramkarz Nietoperzy. Po zmianie stron podopieczni Valverde rozwinęli skrzydła i zaczęli grać znacznie składniej. Dużo ożywienia w grze mistrzów Hiszpanii wniósł wprowadzony w przerwie Malcolm. To właśnie po dwójkowej akcji z Brazylijczykiem Messi trafił w 56. minucie w słupek bramki Domenecha.

Problemy Valencii na dobre rozpoczęły się w ostatnich trzydziestu minutach spotkania. Najpierw boisko z łzami w oczach opuścić z powodu kontuzji musiał lider środka pola Dani Parejo, a niedługo później gola kontaktowego, dobijając uderzenie Lengleta, zdobył Messi.

Barcelona rzuciła się na rozpaczliwie broniącą Valencię i szukała gola dającego jej dogrywkę. Zespół Marcelino zdołał jednak przetrwać ten napór i dowieźć korzystny wynik do końcowego gwizdka. Nietoperze przerwały tym samym niesamowitą serię Blaugrany, która triumfowała w czterech poprzednich edycjach tych rozgrywek.