Podobieństw należy zacząć szukać na długo przed pierwszym meczem sezonu, gdy oba kluby zatrudniły nowych trenerów. Rok temu Barcelonę objął Ernesto Valverde, a przed obecnym sezonem Zinedine’a Zidane’a zmienił w Realu Julen Lopetegui. Już na początku pracy obaj szkoleniowcy musieli poradzić sobie z odejściem gwiazd. Zarząd Barcelony długo przekonywał, że sprzedaż Neymara jest niemożliwa, ale ostatecznie za 222 miliony euro Brazylijczyk wylądował w Paryżu. Lopeteguiego czekało jeszcze trudniejsze zadanie, bo z klubu odszedł absolutnie najważniejszy zawodnik – Cristiano Ronaldo. Barcelona i Real słabo poradziły sobie ze sprowadzeniem odpowiedniego następcy, w Katalonii polowano na Coutinho, Verattiego i Di Marię, a skończyło się na ściągnięciu Paulinho z Chin i Dembele z Borussi Dortmund. W Madrycie też czekano na wielkiego następcę Ronaldo, ale Hazard i Neymar, którzy byli najpoważniejszymi kandydatami zostali w swoich klubach, więc Lopetegui musiał zaufać tym piłkarzom, których zastał w szatni.
Kibice obu zespołów na początku sezonu byli dość nieufni i już pierwszy mecz pokazał, że ich obawy nie są bezpodstawne. Barcelona została zmiażdżona przez Real w Superpucharze Hiszpanii, natomiast rok później „Królewscy” przegrali z Atletico w Superpucharze Europy. Hiszpańskie media były zgodne – Barcelona powinna przygotować się na sezon, w którym nie zdobędzie żadnego pucharu, to Real był faworytem do mistrzostwa Hiszpanii. W rzeczywistości piłkarze Valverde znakomicie rozpoczęli ligowe rozgrywki i przed wrześniową przerwą reprezentacyjną wygrali wszystkie mecze. Ich dominacja trwała przez cały sezon i zakończyła się zdobyciem dubletu. Real na początku pracy z Lopetegium podąża scieżką wydeptaną przez Barcelonę. W sobotę wieczorem powinni znaleźć się na pierwszym zakręcie.
>> Robert Lewandowski a Real Madryt. "Za rok temat transferu powróci"
San Mames to stadion, na który wszystkie zespoły La Liga przyjeżdżają bardzo niechętnie. „Królewscy” grając tam z Atleticiem niejednokrotnie musieli się mocno napracować, by wracać do Madrytu z trzema punktami. Od czasu, gdy zbudowano nowy stadion, Real stracił tam 7 punktów z 15. Gościom tylko dwa razy udało się wygrać i w obu przypadkach zdecydowała o tym tylko jedna bramka różnicy.
Na domiar złego, Julen Lopetegui może mieć problem z zestawieniem środka pola. W większości piłkarze Realu wrócili ze zgrupowań reprezentacji zmęczeni. Casemiro pojawił się w klubie dopiero w czwartek, po długiej podróży z USA, więc raczej usiądzie na ławce rezerwowych. To otwiera szanse przed Isco i Ceballosem. Prawdopodobnie jako defensywny pomocnik zagra w tym meczu Toni Kroos, a jego miejsce zajmie któryś z Hiszpanów. Po występie Ceballosa w meczu z Chorwacją dylemat, kogo wystawić do gry jest naprawdę duży. Pomocnik Realu całkowicie wyłączył z gry Lukę Modricia, a sam zaliczył 89 celnych podań na 92 prób. Po meczu był chwalony przez Luisa Enrique. - Jest inny od reszty: nie drży mu noga, nie ma na boisku problemów, nie traci piłek, wytrzymuje pressing, przechodzi przez formacje, zagrywa ostatnie piłki, ma drybling, ma warunki fizyczne, ma dojście do ataku. Dzisiaj krył też Modricia w taki sposób, że ten znudził się graniem w środku i poszedł do przodu. Ceballos jest wyjątkowy, inny, w futbolu nie ma takich wielu – mówił selekcjoner po meczu.
>> Mateusz Borek: Reca, Bednarek i Klich to wygrani zgrupowania
Lopetegui nie powinien mieć za to kłopotu z wyborem napastników. Hiszpan znów zdecyduje się na Bale’a, Benzemę i Asensio. Ten ostatni fenomenalnie zagrał w meczu reprezentacji, gdy przeciwko Chorwacji strzelił pierwszego gola w kadrze i cztery razy asystował przy trafieniach kolegów. Bale’owi też udało się utrzymać formę i spotkanie z Irlandią skończył z golem i asystą. Francuz natomiast nie jest powoływany przez Deschampsa, więc miał dwa tygodnie na pracę pod okiem Lopeteguiego. Benzema najwyraźniej się nie obijał, bo trener przyznał, że trenował z entuzjazmem juniora.
Początek meczu Atletic Bilbao – Real Madryt o 20:45.