Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

La Liga. Julen Lopetegui nie dał sobie wejść na głowę. Pracę w Realu zaczął od bardzo trudnych decyzji

Julen Lopetegui zaczął pracę w Realu Madryt od kilku odważnych decyzji. Nie dał zadebiutować Thibautowi Courtoisowi, Viniciusa wysłał do rezerw, a nietykalnego dotychczas Marcelo zdjął z boiska już w 60. minucie.

Nad polskim morzem na kilku straganach znaleźć można tabliczki z napisem: „Tu rządzi Michał/Wojtek/Aga”. Julen Loupetegui mógłby powiesić taką tabliczkę ze swoim imieniem na drzwiach szatni Realu Madryt. Odwaga z jaką zarządza „Królewskimi” na początku swojej pracy budzi uznanie kibiców i hiszpańskich dziennikarzy. Podzieleni w sprawie oceny Lopeteguiego są za to sami zawodnicy.

Pierwszy zbuntowany

Najciekawszy wydaje się przypadek Marcelo, który u Zidane’a grał zawsze, gdy był do tego zdolny i akurat nie odpoczywał przed ważnymi spotkaniami w Lidze Mistrzów. Gdy „Królewscy” lekką ręką wypożyczyli do Realu Sociedad Theo Hernandeza, Marcelo został jedynym lewym obrońcą w kadrze. Później Lopetegui włączył co prawda do pierwszej drużyny Sergio Reguilona, ale on i tak nie jest realnym konkurentem dla Marcelo. Wydawało się więc, że pozycja Brazylijczyka w dalszym ciągu będzie niepodważalna.

Tymczasem Marcelo zszedł z boiska już w 60. minucie drugiego ligowego meczu. Na jego pozycję przesunął się Nacho i zatrzymał prowadzone prawą stroną ataki Girony. Lopetegui jest pierwszym trenerem, który tak wyraźnie ukarał Marcelo za brak dyscypliny taktycznej i nieuwagę w obronie. Brazylijczyk powiedział tuż po spotkaniu, że jest zaskoczony taką decyzją trenera i jej nie rozumie. Zapewnił co prawda, że w pełni ją szanuje, ale te słowa i tak zaniepokoiły działaczy. CI oczekiwali, że drużyna po odejściu Cristiano Ronaldo jeszcze bardziej się zjednoczy. Po stronie trenera stanął za to Casermio: - Trzeba pogratulować trenerowi, gdyż w przerwie przeprowadził z nami poważną rozmowę, a kluczem do remontady była gra zespołowa. Jeśli chcemy coś osiągnąć, musimy być zespołem – powiedział po meczu z Gironą.

Lopetegui ma też zastrzeżenia do formy, z jaką Marcelo wrócił z urlopu. To jeden z zawodników, który mają tendencje do tycia. Kolejnym wyzwaniem nowego trenera będzie więc dogadanie się z Brazylijczykiem i doprowadzenie go do optymalnej formy. W klubie nikt nie ma wątpliwości, że Marcelo jest najlepszym bocznym obrońcą na świecie. Pod warunkiem, że jest w formie.

Vinicius na razie w Castilli

Na Lopeteguim nie zrobiło wrażenia 45 mln euro, jakie Real zapłacił za Viniciusa Jr. Wciąż nie pozwolił mu zadebiutować w pierwszej drużynie, mimo że media nazwały go już „gwiazdą światowego formatu” czy „Neymarem 2.0”. Zamiast debiutu na Bernabeu dostał taki przy tysiącu kibiców podczas meczu rezerw z Las Palmas Atletico. Vinicius stał się najdroższym graczem w historii Segunda Division B, ale podczas gry nie było tego widać. Brazylijczyk niczym szczególnym się nie wyróżniał.

Niektórzy działacze oczekiwali, że Lopetegui od razu zacznie wystawiać nowego piłkarza w miejsce zwolnione przez Ronaldo. Brazylijczyk jest najdroższym zawodnikiem, który dołączył do Realu od 2014 roku. Wtedy „Królewscy” wydali 75 mln euro na Jamesa. Działacze patrzący na zespół biznesowo są zdania, że zesłanie do rezerw obniży wartość Viniciusa. Jeśli Brazylijczyk nie rozwinie się zgodnie z oczekiwaniami jednym z głównych winowajców będzie Lopetegui, który na razie nie chce dać mu szansy. Taka postawa trenera podoba się zawodnikom. Są zdania, że zachowanie hierarchii w zespole jest bardzo ważne i Cristiano powinni zastąpić Isco, Asensio, Lucas czy Ceballos, a nie kreowany na nową gwiazdę Vinicius.

Navas walczy jak lew

Jedyną prawdziwą gwiazdą sprowadzoną tego lata na Santiago Bernabeu jest Thibaut Courtois. Belg i tak nie dostanie miejsca w bramce Realu Madryt za samo nazwisko i status. Na rolę rezerwowego nie godzi się bowiem Keylor Navas. To dotychczasowy bramkarz „Królewskich” zagrał w meczu o Superpuchar Europy i dwóch spotkaniach ligowych. Jeszcze przed transferem Courtoisa zapowiedział kolegom w szatni, że nie zamierza odchodzić z klubu i na pewno nie odda miejsca w bramce za darmo. Lopetegui też usłyszał od niego, że nie boi się rywalizacji i nie ma nic przeciwko sprowadzeniu nowego bramkarza.

Navas miał przewagę nad Courtoisem, bo dużo szybciej zaczął przygotowania do nowego sezonu i już na początku przekonał do siebie Lopeteguiego. Zaangażowanie Kostarykanina nie pozwala posadzić go na ławce rezerwowych. W dodatku Navas poprosił, by nie powoływać go do kadry narodowej na najbliższe zgrupowanie. Udało się, bramkarz zostanie w Madrycie i pod nieobecność Courtoisa dalej będzie pracował na zaufanie trenera.

Debiut Belga w końcu nadejdzie, ale misją Keylora jest odwlekanie go jak najdłużej. To w pełni sportowa rywalizacja, która budzi uznanie Lopeteguiego.

Liga Mistrzów. Wielkie hity już w fazie grupowej! Piekielnie trudne zadanie Napoli! I łatwa grupa Bayernu

Vuelta a Espana. Kraksa na szóstym etapie. Michał Kwiatkowski wciąż drugi

Jorge Mendes, agent Cristiano Ronaldo: Luka Modrić najlepszym piłkarzem? Taki wybór to kompromitacja