Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Superpuchar Hiszpanii. Real - Barcelona 2-0. Maszynka z Madrytu

Mimo znacznej poprawy swojej gry w drugiej połowie, Barcelona okazała się bezradna w starciu z doskonale poukładaną ekipą z Madrytu.
2 : 0
Informacje
Superpuchar Hiszpanii - 2017
Środa 16.08.2017 godzina 23:00
Wyniki szczegółowe
1 Poł
2 Poł
Wynik
Real Madryt
2
0
2
FC Barcelona
0
0
0
Składy i szczegóły
Real Madryt
Bramki: Asensio (4.), Benzema (39.) Skład: Navas - Carvajal, Ramos, Varane, Marcelo - Modrić, Kovacić (62. Casemiro), Kroos (80. Ceballos) - Vazquez, Benzema, Asensio (75. Hernandez)
FC Barcelona
Kartki: Suarez, Mascherano - żółta Skład: Ter Stegen - Mascherano, Pique (50. Semedo), Umtiti - Roberto, Rakitić, Busquets, Gomes (72. Deulofeu), Alba (77. Digne) - Messi, Suarez

Real nie broni

Bardzo dobra sytuacja wyjściowa Realu przed rewanżem pozwalała zakładać, że gospodarze będą nieco mniej aktywni w próbach wysokiego pressingu i skupią się na ostrzejszym atakowaniu rywali dopiero w środkowej strefie. Zidane postawił jednak na bardzo agresywną grę nawet w okolicy pola karnego rywala, skutecznie paraliżując poczynania Barcelony już na etapie inicjowania akcji. W pierwszym kwadransie goście pięciokrotnie stracili piłkę na własnej połowie, mając wyraźne problemy z jej opuszczeniem. Zmiany w postawie Realu nie przyniosło nawet szybkie wyjście na prowadzenie. Piłkarze ze stolicy natychmiast starali się wymuszać zagranie piłki przez zawodników Barcelony w boczne sektory. Napastnicy gospodarzy szukali tam bezpośredniego ataku na rozprowadzającego akcję przeciwnika. Z kolei bardzo mobilny środek przytomnie i skutecznie blokował możliwe opcje zagrania piłki z powrotem do środka. Przyzwyczajona do grania szybkimi wymianami podań drużyna gości na takie zaryglowanie ich połowy nie była w stanie nic poradzić.

Valverde nie radzi

Próba Barcelony grania trójką obrońców miała zapewnić więcej opcji rozegrania na wypadek wyższego pressingu Realu. Trener gości nie założył jednak najwyraźniej, że rywale zaczną atakować już w okolicach pola karnego. W pierwszym kwadransie skuteczność podań Barcelony wyniosła zaledwie 85 procent, co jak na kataloński klub jest wynikiem niesłychanie rzadkim, zaś w kolejnych fragmentach spotkania rosła z mozołem, dopiero w końcowych fragmentach meczu osiągając tradycyjne wartości 90 procent. Wszystko to miało miejsce przy braku jakichkolwiek modyfikacji sposobu gry ze strony szkoleniowca gości. Dopiero druga połowa przyniosła przejście na czwórkę obrońców i wprowadziła równowagę w zdominowanym do tej pory przez Real środku pola.

Pierwsze 45 minut pokazało także inny problem Barcelony. Bardzo agresywny pressing Realu niejako wymuszał nieco bardziej bezpośrednią grę, przenoszącą piłkę pomiędzy strefami. Okazało się jednak, że Katalończycy do takiej gry są zupełnie niezdolni. Oparta na krótszych podaniach gra staje się zupełnie nieefektywna, gdy rywal umiejętnie i aktywnie blokuje opcje podań i jest ruchliwszy od zawodników, którzy na futbolówkę czekają. O ile kiedyś gra bez piłki była podstawą i kluczem do sukcesu gry Barcelony, tak teraz kataloński zespół jest tylko jedną z wielu drużyn, wykonujących ogromną pracę w przesuwaniu się. A przy tym ma niewiele innego do zaoferowania. O jakimś innym pomyśle na rozegranie ciężko było nawet pomyśleć. Goście zanotowali raptem 15 długich przerzutów. Real próbował ich w tym meczu 35 razy.

Zidane nie zawodzi

Francuski szkoleniowiec Realu zaproponował taktykę, która obnażyła słabość Barcelony przy rozprowadzaniu ataków. Goście wydają się w tym momencie dość mocno uzależnieni od indywidualności w ofensywie. Zidane postanowił tym samym po prostu odciąć Messiego i Suareza od piłek. Mniej podań od nich w tym spotkaniu otrzymali tylko Pique i Gomes, którzy z boiska zeszli sporo wcześniej. Zidane reagował także na roszady Valverde. Gdy Barcelona starała się wzmocnić środek pola, Francuz dodatkowo zaryglował go bardzo efektywnym w defensywie Casemiro, który łatał dziury po nieudanych próbach wyższego odbioru. Barcelona miała skutkiem tego problem z dostarczaniem piłek w strefy bezpośredniego zagrożenia. Choć w drugiej połowie udawało się w końcu stwarzać sytuacje (bo pierwsza przyniosła ledwie jeden strzał), była to przepaść w stosunku do tego, do czego Katalończycy przyzwyczajali. Dość powiedzieć że tylko 13 podań w pole karne znalazło swojego adresata.

Problem Barcelony jest tym większy, że do jej pokonania Zidane mógł się obejść bez kilku swoich gwiazd. Real największego rywala pokonał nie indywidualnościami, ale też odpowiednio dobranym systemem, sprawnie wdrożonym przez wykonawców. Mistrzowie Hiszpanii nie są uzależnieni od poszczególnych zawodników, są w stanie ich brak nadrobić doskonałą organizacją i pomysłem na grę Zidane'a. Tym samym Francuz ma wszelkie dane na przedłużenie swojej wspaniałej serii na ławce szkoleniowej.

Zobacz wideo
Więcej o: