Primera Division. Wołowski o pożegnaniu Casillasa: mecze na słowa

Xavi Hernandez i Vicente del Bosque pożegnali Ikera Casillasa z większymi honorami niż Florentino Perez. Tak jak po Copa America w Chile kolumbijski napastnik Radamel Falcao stanął w obronie Leo Messiego atakowanego przez rozsierdzoną prasę w Argentynie - pisze na swoim blogu Dariusz Wołowski ze Sport.pl

To rzecz bez precedensu, by selekcjoner drużyny narodowej pisał do największej gazety w kraju specjalny tekst na okoliczność zmiany barw klubowych przez piłkarza. Prawda, że Iker Casillas to gracz nie byle jaki, na bramkarza tak symbolicznego długo poczeka nawet taki klub jak Real. Jak trudno być prorokiem na własnych śmieciach, Iker wie doskonale. W roku 2010 osiągnął taki poziom sportowy i medialny, że właściwie mógł tylko spadać. I spadał.

Łzy Ikera czytającego samotnie oświadczenie, że zostawia Real, by grać w Porto, poruszyły jego kolegów do żywego. Przez lata miał mecze lepsze i gorsze, ale zasłużył, by chwila pożegnania był dla niego słodsza. Del Bosque wspomina w "EL Pais", jak poznał go w sekcjach juniorskich Realu. Od razu zdał sobie sprawę, że chłopak ma talent w rękach, ale takich jak on było w "La Fabrica" co najmniej kilkunastu. Inni się pogubili po drodze, Iker wytrwał ze względu na niezłomny charakter. Ta normalność połączyła trenera Realu, potem kadry i bramkarza.

Del Bosque wstawił Ikera do bramki na finał Ligi Mistrzów w 2000 roku. Cztery dni po 19. urodzinach. A przecież jego rywalem był niemiecki mistrz świata 33-letni Bodo Illgner. Ówczesny trener Realu wspomina, że nie zrobił tego na wyrost, po prostu nastolatek emanował taką pewnością siebie. Del Bosque na lojalności Ikera mógł polegać. Zawsze. Również w kadrze. To jeden z nielicznych graczy Realu, który w drużynę narodową włożył tyle samo serca co w karierę w klubie. Xavi przyznaje, że nie wie, co by było, gdyby w 2012 roku w chwili eskalacji konfliktu między Barcą i Realem, Iker nie chwycił za telefon. Czy jego propozycja pokoju, wyciągnięta dłoń była aktem nielojalności wobec Realu? Tak odczytał to Jose Mourinho, ale wydaje się, że podobnie Florentino Perez. Prezes uznał, że nie ma powodu wstawiać się za bramkarzem, ani u trenera, ani u niechętnych mu kibiców. Tych Iker poprosił o wybaczenie w dniu swojego pożegnania. Dzień później, gdy Perez się zreflektował i pożegnał Ikera w imieniu klubu, pod bramami Bernabeu zebrało się 2 tys. ludzi. Czy przyszli wyłącznie po to, by pożegnać bramkarza? Trudno stwierdzić, część z nich żądała dymisji Pereza.

Równie poruszający był list w sprawie Leo Messiego napisany przez Kolumbijczyka Radamela Falcao. Zaatakowany przez rodzimą prasę po przegranym finale Copa America gwiazdor Barcy znalazł obrońcę wśród rywali. Falcao napisał, że on i inni współcześni piłkarze mają przywilej gry w erze Messiego. Nikt klasy Leo nie kwestionuje, podważano jednak jego pozycję jako kapitana Albicelestes. Diego Maradona ujął to tak: "Mamy najlepszego piłkarza świata, ale wydaje mi się absurdem traktowanie go jak dzidziusia".

Cały wpis na blogu "W polu karnym"

Zobacz wideo

Żarty i wzruszenia po odejściu Ikera Casillasa z Realu [MEMY]

źródło: Okazje.info

Co byś wolał: