Primera Division. Barcelona - Real 2:1. Wołowski: Barcelona po nowemu. Enrique i jego atuty

"Gol obrońcy po stałym fragmencie gry i środkowego napastnika po długim przerzucie piłki - Barcelona rozstrzygnęła Gran Derbi dzięki nowym atutom, w które wyposażył ją Luis Enrique" - pisze po meczu Barcelony z Realem (2:1) Dariusz Wołowski, dziennikarz "Gazety Wyborczej" i autor bloga "W polu karnym".

Zwycięstwo 2:1 na Camp Nou daje Katalończykom cztery punkty przewagi. Daje im zastrzyk optymizmu i wrażenie, że wracają. Wracają do gry o najwyższe cele, choć przed rokiem atuty Barcy zdawały się wyczerpane. Przemęczony Messi, coraz słabsi Iniesta z Xavim i nieustanna, zbyt często jałowa gra w ataku pozycyjnym.

Dziś Barca gra inaczej, nie wstydzi się kontrataku i długich podań. I nawet jeszcze głębszy kryzys pomocy nie skazuje jej na porażki. Drużyna Luisa Enrique nie musi wygrywać bojów o środek pola, woli wygrywać mecze. Podczas Gran Derbi miało się wrażenie, że to nie tylko Luis Suarez i Jeremy Mathieu musieli dostosować się do drużyny, ale także drużyna do nich. Jak się kupuje walczaków, trzeba walczyć i Barca walczy znacznie więcej niż poprzednio.

To nie jest może rewolucja, nie chodzi o wyrzeknięcie się zasad, ale poszerzenie liczby środków, którymi dysponuje zespół. Były długie momenty: między 1:1, a 2:1, kiedy Katalończycy zdawali się prosić Real o najniższy wymiar kary. "Królewscy" osiągnęli wielką przewagę, ale Barca trzymała remis, by jednym, długim zagraniem zadać cios niespodziewany, wręcz skrytobójczy. Drużyna Pepa Guardioli była jak taran w baletkach mielący wszystko, co spotkał na drodze. Dziś Barcy na taką grę nie stać, dobrze, że Messi i reszta są tego świadomi.

Real zagrał dobry mecz, jak można się było spodziewać. Barca była uważana za faworyta, więc presja spoczywała na niej. Wynik 2:1 nie oddaje nerwowości i liczby błędów po obu stronach. To był mecz zwariowany, w którym każdy z napastników miał swoje szanse. W Realu najsłabszy był jednak Gareth Bale, nieprzystający do Ronaldo i Benzemy. Choć ci dwaj też znikali z pola widzenia, ale gdy się pojawiali, fani gospodarzy drżeli. Gol dla Realu był bajeczny: Modric-Benzema-Ronaldo rozegrali akcję meczu. Nie wystarczyła nawet do remisu, co pokazuje, jak solidną pracę w destrukcji wykonał Pique, Mathieu i Mascherano.

Zwycięstwo 2:1 sprawia, że w dwumeczu lepszy jest Real (3:1 na Bernabeu). A w Hiszpanii bezpośredni bilans ma ogromne znaczenie. Tyle że teraz "Królewscy" muszą się martwić, jak skracać dystans do lidera. Do końca sezonu zostało 30 pkt do zdobycia. A Barcelona podejmuje Valencię, wyjeżdża do Atletico i Sevilli. Nie mówiąc o tym, że punkty traciła z Sociedad, Malagą i Celtą, a więc teoretycznie może się potknąć także w meczach z niższą klasą średnią.

Najciekawsza jest jednak ewolucja, której ze stylem gry dokonał Enrique. Jak widać zwycięstwa, punkty i gole są w stanie uzasadnić wszystko. To nie znaczy, że tę nową Barcę ogląda się z niechęcią. Jej gra jest ciekawsza, bardziej różnorodna, choć bywa rwana, szarpana, często bazuje na charakterze. Stałe fragmenty gry stały się atutem Katalończyków - a przecież z tym walkę przegrał nawet Guardiola, w okresie swojego szczytu. Gran Derbi było egzaminem dojrzałości Barcy Enrique, ale egzamin ostateczny wciąż jeszcze przed nią.

Więcej tekstów o hiszpańskim futbolu na blogu Dariusza Wołowskiego "W polu karnym"

Barcelona - Real 2:1. Najlepsze kadry z El Clasico [DUŻE ZDJĘCIA]

źródło: Okazje.info

Więcej o: