Real pokonał Malagę. Świetny Caballero nie wystarczył

Po serii ciężkich meczów tym razem Real pewnie wygrał w Primera Division. "Królewscy" oddali aż 18 celnych strzałów, ale wygrali tylko 2:0, bo w bramce Malagi świetnie spisywał się Wilfredo Caballero.

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS , na Androida i Windows Phone

- Bronimy się i czekamy na kontratak - mówił o taktyce Malagi na ten mecz Bartłomiej Pawłowski. Polski skrzydłowy nie znalazł się w kadrze meczowej swojego zespołu, ale jego koledzy w pierwszej połowie całkiem nieźle plan rywalizowali. Przynajmniej jeśli chodzi o obronę, bo kontrataków prawie nie było.

Były za to świetne obrony Caballero, który zatrzymywał groźne uderzenia Di Marii, strzały głową Moraty czy próby Cristiano Ronaldo. Najlepszy strzał Portugalczyka wylądował na poprzeczce. Bramkarz Malagi mógł też liczyć na nieźle zorganizowaną obronę. Udawało jej się odcinać piłkarzy Realu od podań i łapać rywali na spalonym.

To, co nie udawało się w pierwszej połowie, udało się Realowi już na początku drugiej. Di Maria ostro dośrodkował w pole karne, Caballero tym razem za długo czekał z interwencją, spodziewając się chyba, że lot piłki zmieni Ronaldo. Portugalczyk piłki jednak nie sięgnął, a ta wpadła do bramki.

Real dominował na boisku i wydawało się, że kolejne gole to kwestia czasu. Inne plany miał jednak Caballero. Argentyńczyk bronił genialnie, a roboty miał mnóstwo. Tylko dzięki niemu Malaga mogła się łudzić, że coś w tym meczu uda się wywalczyć. Do 90. minuty. Wtedy Welligton głupio sfaulował Garetha Bale'a w polu karnym. 11 metrów to była już odległość, z której Ronaldo nie miał problemów. Podwyższył na 2:0, a niedługo potem sędzia skończył mecz.

Po pewnym zwycięstwie Real może na chwilę odetchnąć. W najgorszym wypadku utrzyma stratę pięciu punktów do Atletico i Barcelony, które swoje mecze grają później.

Więcej o: