Primera Division. Essien w Realu czyli powrót do taty

Nie wiadomo, czy w ostatnich dniach okna transferowego trener Jose Mourinho Real wzmocnił, czy bardzo osłabił. Nie wiadomo, bo Michael Essien, którego w ostatniej chwili sprowadził, kilka lat temu uchodził za wybitnego piłkarza, ale ostatnio zajmował się głównie swoimi kolanami.

Piątkowy wieczór - ostatni, w którym kluby mogły kupować piłkarzy - w Madrycie niespodziewanie się zaczął i sensacyjnie skończył. Najpierw media ogłosiły, że Anży Machaczkała za 5 mln euro kupiła Lassa Diarrę. 27-letni Francuz od miesięcy domagał się gry w pierwszej jedenastce i zrywał rozmowy o przedłużeniu wygasającego w 2013 r. kontraktu. Chciał 1,5 mln euro podwyżki. Do zawodników, od których Mourinho zaczynał ustalenie składu, Diarra nigdy się nie zaliczał, ale Mourinho cenił go za wszechstronność - mógł grać na prawej obronie i w środku pola. Mało kto spodziewał się, że zostanie sprzedany.

Tego, co wydarzało się tuż przed północą, nie spodziewał się już nikt. Real ogłosił, że na rok wypożyczył z Chelsea Michaela Essiena. W 2005 r. pracujący w Londynie Mourinho na kupowaniu pomocnika spędził całe lato. Sześć razy wysyłał ofertę do Lyonu, zaczynał od 10, a skończył na 26 mln funtów. Gdy w końcu Essien dotarł na Stamford Bridge, trener ogłosił, że wzmocnił wszystkie formacje w drużynie. Nie przesadził, przesuwał go później na środek i boki obrony, w środku pola powierzał zadania defensywne i ofensywne. Opowiadał, że to piłkarz, który "może biegać bez przerwy i codziennie grać mecz". I znów nie przesadził, nawet Anglicy, przyzwyczajeni do piłkarzy, którzy na boisku zostawiają serce i płuca, zachwycali się wytrzymałością i siłą Essiena.

Ghańczyk wyrósł na ukochanego żołnierza Mourinho, a Portugalczyk stał się jego ukochanym trenerem, mówił o nim, że jest jak ojciec. Na sobotniej prezentacji w Madrycie Essien opowiadał, że "wystarczył telefon od ojca, by przekonać go do wypożyczenia", że "zagra tam, gdzie chce tata", opowiadał, jaką radość sprawił mu kilka lat temu trener, przyjeżdżając do Ghany na treningi z dziećmi.

Real sporo jednak ryzykuje. Od września 2007 r., gdy Mourinho został zwolniony, Essien zagrał w 100 meczach Chelsea. Mało jak na piłkarza, który w dwóch sezonach poprzedzających odejście trenera wybiegał na boisko 99 razy. W ostatnich latach zrywał więzadła w obu kolanach, gdy wracał na boisko, rzadko przypominał czołowego pomocnika Premier League.

W Realu nie tylko liczą, że zagra dobrze, będzie musiał też grać często. Zanim Mourinho sprzedał Diarrę (zagrał 21 razy w pierwszej jedenastce w poprzednim sezonie) wypożyczył do Queens Park Rangers innego defensywnego pomocnika Estebana Granero (10 razy). Teoretycznie specjalistą od odbierania piłki może zostać Pepe, ale wtedy na środku obrony stanąć musi Raul Albiol (8 występów od pierwszej minuty) albo 19-letni Raphael Varane (13). Kontuzja prawego obrońcy Alvaro Arbeloi będzie oznaczała, że na bok przesunięty zostanie drugi stoper Sergio Ramos. Chyba że 30-letni Essien, który może grać na każdej pozycji z tych pozycji, mówi prawdę, gdy zarzeka się, że jest zdrowy i w świetnej formie.

Dla niego wypożyczenie do Realu to ostatnia szansa na powrót do wielkiego futbolu. Jeśli zawiedzie, kontraktu z zespołem marzącym o zwycięstwie w Lidze Mistrzów już nie podpisze.

Więcej o: