Liga hiszpańska. Mourinho znalazł winnych porażki

- Oni prowokowali, symulowali, a sędzia im na to pozwalał. Do tego nie podyktował karnego dla nas, co oznaczałoby również drugą żółtą kartkę dla obrońcy Levante. To mogło wszystko zmienić - mówi Jose Mourinho po ligowej porażce Realu Madryt z Levante 0:1.

Redaktor też człowiek. Zobacz co nas wkurza na Facebook.com/Sportpl ?

Porażka Realu w trzeciej kolejce Primera Division to prawdziwa sensacja. Levante w dwóch pierwszych seriach spotkań tylko zremisowało z Getafe i Racingiem Santander, a podopieczni Jose Mourinho rozbili Saragossę (6:0) i Getafe (4:0). Z "Żabami" "Królewscy" przegrali głównie za sprawą głupiego faulu Samiego Khediry. Pomocnik reprezentacji Niemiec w 39. minucie odepchnął rywala, za co dostał czerwoną kartkę. - Dał się złapać w pułapkę i to on ponosi największą odpowiedzialność za naszą porażkę - mówi Mourinho. Ale portugalski szkoleniowiec nie byłby sobą, gdyby nie obwinił także sędziego. - Pozwolił gospodarzom na zbyt wiele. A dla nas nie podyktował karnego, co oznaczałoby też drugą żółtą kartkę dla obrońcy Levante - przekonuje "The Special One", nawiązując do sytuacji z 62. minuty, kiedy we własnym polu karnym piłkę ręką zagrał pomocnik gospodarzy, Vincente Iborra. - Karny był ewidentny. Sędzia wypaczył wynik meczu. On nie był gotowy do prowadzenia spotkania na takim poziomie - twierdzi obrońca Realu, Pepe.

Co ciekawe, Portugalczyk tak naprawdę tylko dobrej woli sędziego Turino Alvareza zawdzięcza fakt, że został na boisku do końca meczu. Za popchnięcie i kopnięcie Xaviego Torresa pod koniec spotkania Pepe powinien dostać czerwoną kartkę.

Real Madryt w drugiej lidze? 

Więcej o: