Liga hiszpańska. Superdraka po Superpucharze trwa

Na dwanaście meczów może zostać zdyskwalifikowany José Mourinho za atak na jednego z trenerów Barcelony po ostatnim meczu z Katalończykami. We wtorek portugalski trener napisał do kibiców list, w którym zapewnił, że nie odejdzie z Realu.

Masz dla nas temat? Propozycję? Zgłoś to na Facebook.com/Sportpl ?

Dwa dni temu hiszpańska telewizja Canal+ podała, że Mourinho opuści Madryt. Powoływała się na rzecznika szkoleniowca Eladio Paramésa, który miał napisać w SMS-ie do dziennikarza stacji, że jego pryncypałowi brakuje wsparcia zarządu i zastanawia się nad ogłoszeniem rezygnacji. Po kilku godzinach Mourinho opublikował list. "Tylko ci, którzy mnie nie znają, mogą marzyć, wymyślać i mieć nadzieję, że teraz mógłbym odejść z Realu... Myślę, że wielu ludzi było zaskoczonych poziomem gry, jaki w czasie okresu przygotowawczego pokazywał Real. (...) To niemożliwe! Mam fantastycznego i inteligentnego prezesa, z którym wiąże mnie wielka przyjaźń". - pisał Portugalczyk. Paramés tłumaczył, że rok temu po przyjeździe do Hiszpanii kupił telefon na kartę, ale przestał go używać. Teraz ktoś inny wykupił ten numer i oszukał dziennikarzy.

Mourinho przeprosił też w liście za zachowanie po rewanżowym meczu Superpucharu Hiszpanii. Gdy pod koniec meczu jego drużyna przegrywała 2:3, obok linii bocznej doszło do bójki, a 48-letni szkoleniowiec wsadził palec w oko Tito Vilanovy, asystenta trenera Barcelony Pepa Guardioli. Na konferencji wypalił: "Nie znam żadnego Pito Vilanovy". "Pito" to slangowe określenie penisa. "(...) Podkreślam, że przeprosiny te skierowane są tylko i wyłącznie do kibiców Realu" - tłumaczył w liście Mourinho.

Za zachowanie po El Clásico może zostać zawieszony nawet na 12 meczów. Minimalna kara to cztery spotkania. Federacja uznała wykroczenie za poważne, dlatego dyskwalifikacja będzie obowiązywała także w lidze. Marcelo, Mesut Özil i David Villa, którzy dostali tydzień temu czerwone kartki, zostali zawieszeni na jedno spotkanie. Ale pauzować będą tylko w Superpucharze.

Po zamknięciu tego wydania "Gazety" Real grał sparing z Galatasaray. Kibice planowali w tym meczu wesprzeć Mourinho. Nie wiadomo, kiedy "Królewscy" zagrają pierwszy mecz w lidze, bo wciąż trwa strajk ogłoszony przez Związek Hiszpańskich Piłkarzy. Władze ligi nie chcą bowiem zapewnić, że wypłaci zawodnikom pieniądze, jeśli zatrudniające ich kluby zbankrutują. Tydzień temu odwołano pierwszą kolejkę, w środę drugą.

Superpuchar Hiszpanii. Radość Barcelony, smutek Realu [Galeria]

Więcej o: