Bundesliga. Łatwiej grać w piłkę w ramadanie

- Piłka nożna to ważny obowiązek, który zwalnia z przestrzegania ścisłych zasad ramadanu - uznała islamska rada w Niemczech, a dziesiątki piłkarzy Bundesligi odetchnęły.

Kończący się 10 września ramadan wreszcie nie oznaczał wyrzeczeń i ścisłego postu dla piłkarzy muzułmanów. Po raz pierwszy mogli w tym czasie jeść i pić za dnia, nie ryzykować osłabienia organizmu i żyć jak inni członkowie zespołu. Nic nie działo się wbrew wierze.

Kiedy DFL - niemiecka liga piłkarska - poprosiła na początku roku krajową Radę Muzułmańską o zwolnienie zawodowych graczy z zasad ramadanu, traktowano to jako kaprys wymuszony naciskami zirytowanych klubów. Dziś w Niemczech mówi się o przełomie, w którym futbol zmienia religię.

Niemiecka Rada Muzułmańska po konsultacjach z ekspertami z uniwersytetu Al-Azhar uznała, że dla zawodowych sportowców można zrobić wyjątek. O ile kontrakt piłkarza z zespołem Bundesligi jest jego jedynym źródłem utrzymania, a ścisły post może wpłynąć na jego zdrowie i formę, można odstąpić od ograniczeń.

Co o futbolu wie Mahomet?

Kluby od lat borykały się z ustaleniem, gdzie jest granica obowiązków piłkarza wynikających z kontraktów, a gdzie zaczyna się możliwość oskarżenia klubu o dyskryminację religijną.

W krajach islamskich wątpliwości nie było. Trener reprezentacji Egiptu Hassan Shehata stwierdził, że w drużynie chce mieć tylko zawodników żyjących zgodnie z zasadami Koranu. Kiedy zapytano go, czym powinien cechować się kandydat do jego drużyny, odpowiedział: - Pobożnością.

Wyłącznie.

Przed rokiem muzułmanie walczyli z Schalke o zmianę jego tradycji, twierdząc, że w hymnie drużyny są kpiny z proroka Mahometa. Tekst pieśni jest niezmienny od ponad 40 lat. Zawiera słowa: "Mahomet jest prorokiem, który nie wie niczego o piłce, ale wybiera kolory - błękitny i biały". Takie są klubowe barwy Schalke. Klub był zarzucony groźbami, skargami w obawie o reakcję podobną do tej, jaką wywołała w świecie arabskim publikacja karykatur Mahometa, prosił o ochronę policję i urząd ds. bezpieczeństwa państwa.

Wtedy Rada Muzułmanów w Niemczech również zrobiła ukłon w stronę Bundesligi. Sekretarz generalny Aiman Mayzek uznał, że budzący kontrowersje fragment nie obraża religii. Po jego deklaracji nastroje jednak nie opadły. Klub z Gelsenkirchen musiał wtedy poprosić o pomoc znawcę islamu z uniwersytetu w Osnabruck. Bulent Ucar stwierdził, że "tylko brak humoru może wyjaśnić to, że tekst uznano za kampanię nienawiści wobec Proroka".

Próby obchodzenia ograniczeń stawały się coraz bardziej kuriozalne. Muzułmanie reprezentujący klub z Kolonii cieszyli się, gdy nadchodziły w ramadanie mecze wyjazdowe, ponieważ traktowano je jako daleką podróż - dzięki temu zgodnie z Koranem mogli odżywiać się tradycyjnie. Ale dochodziło też do nacisków wprost, by sprawę wiary odsunąć na margines. Tak było w 2009 r. Wtedy władze FSV Frankfurt zagroziły trzem piłkarzom rozwiązaniem kontraktów, jeśli będą pościć - wcześniej podpisali umowy, w których zgodzili się na rezygnację z nakazów religijnych. Piłkarze wybrali kontrakty.

Mufti mówi "jedz"

Kontrowersji robiło się coraz więcej, kiedy piłkarze dla religii ryzykowali zdrowie.

W sierpniu w Belgradzie mufti miasta Muhamed Jusufspahic zgodził się, by Aval Isah, piłkarz Crvenej Zvezdy, jadł w trakcie ramadanu jak wszyscy zawodnicy drużyny. Zgodził się, ponieważ pochodzący z Ghany zawodnik w połowie jednego ze spotkań poprosił o zmianę, bo był na granicy wycieńczenia. Jako praktykujący muzułmanin wstrzymywał się od jedzenia w trakcie dnia.

Problemy w Polsce miał Saidi, piłkarz z Burundi grający w Krakowie. Choć jeden z meczów był rozgrywany w 35-stopniowym upale, nie pił. Odwodnił się tak, że naderwał mięsień. Lekarze zważyli go przed meczem i po nim - przez kilkadziesiąt minut stracił wtedy pięć kilogramów. W sumie tego dnia aż osiem. Cracovia próbowała go przekonać do innego trybu życia - bez skutku.

Gwiazda Lecha Semir Stilić niedawno przyznał się, iż ramadanu nie przestrzega. - Nie miałbym sił grać - argumentował.

W Europie kluby próbują znaleźć kompromis. W Hiszpanii wprowadzane są specjalne harmonogramy odżywiania - tak by piłkarze nie byli narażeni na osłabienia. Były też inne propozycje - zawieszenie na jeden dzień postu i odrobienie go w przyszłości.

Po umowie regulującej tryb życia graczy Bundesligi podobne są planowane w innych krajach Europy, gdzie grają muzułmanie.

Prof. Janusz Danecki, Arabista, dla Sport.pl:

Można powiedzieć, że pod wpływem klubów zaczyna powstawać europejski Kościół muzułmański. W tradycyjnym islamie żaden muzułmanin nie pyta nikogo o zgodę. Może pytać o radę, bo żaden urzędnik nie ma jurysdykcji. Pod tym względem to, co stało się w Niemczech z graczami Bundesligi, jest ewenementem.

Islam dopuszcza przerywanie postu, ale z bardzo ważnych powodów. To oczywiście kwestia przepisów prawnych. Ponieważ w islamie jest ich multum, istnieje wiele szkół prawnych, a każda ma inne przepisy - niełatwo tu o konkretną regulację. Klasyczne źródła nie mówią nic o zawodach sportowych, więc i podjęcie decyzji w tej sprawie nie było łatwe. Koran mówi też, że nie wolno pić wina. Prawnicy twierdzą, że w związku z tym nie wolno pić także whisky czy wódki, bo to też jest alkohol. To rozszerzenie interpretacji prawnej. Podobnie rozszerza się interpretacja w futbolu.

100 stron o LM już w kioskach - Skarb Mistrzów Sport.pl ?

Więcej o: