Paolo Guerrero i jego strach przed lotem do Bundesligi

Boi się Paolo Guerrero, gwiazda HSV Hamburg. Do samolotu wsiadał w peruwiańskiej Limie kilka razy. Za każdym razem natychmiast wysiadał

Napastnik, który rozpoczął sezon Bundesligi od czterech goli w czterech meczach, mógł polecieć do ojczyzny, bo leczył zerwane jesienią więzadła. Miał wrócić w zeszłym tygodniu. W samolocie niespodziewanie wpadł w panikę. I wysiadł.

Wracał na lotnisko kilka dni z rzędu. Najpierw z bratem, potem z mamą, wreszcie z narzeczoną. I ze środkami uspokajającymi. Bez skutku, żadnej maszynie nie zaufał. Relacje opisują rozhisteryzowanego faceta, który wszedł już na pokład, by wyskakiwać na odjeżdżające od drzwi schody.

Dotąd Peruwiańczyk nie miewał kłopotów, ale w sierpniu samolot, którym wraz z drużyną wracał z meczu Ligi Europejskiej z Guingamp, wpadł w turbulencje i musiał lądować awaryjnie w Paryżu. - Nigdy się tak nie bałem - mówił potem piłkarz.

Nie miał jednak pojęcia, że dopadła go silna fobia. Bez większych problemów doleciał z Niemiec do Peru. Lęk zdjął go nagle dopiero na lotnisku w Limie.

Klub wysłał psychologa, by rozpocząć terapię. Zabiega też o wizę dla kuzyna piłkarza, który ma spróbować - już jako czwarty bliski - przylecieć razem z Guerrero do Niemiec. Jeśli się nie uda, działacze zastanawiają się, czy nie nakazać graczowi, by przypłynął do Hamburga statkiem, ale ta podróż trwałaby trzy tygodnie i zakłóciła rehabilitację. Na razie kilku ludzi z klubu ruszyło do Limy, żeby wesprzeć Peruwiańczyka osobiście. Obiecują, że Guerrero podejmie jeszcze jedną próbę wejścia na pokład.

Piłkarz też twierdzi, że czuje się lepiej i wkrótce wróci do Europy. Walczy o nowy kontrakt, a już usłyszał, że jego pozycja negocjacyjna słabnie. HSV pozyskał zresztą holenderskiego snajpera Ruuda van Nistelrooya.

Świat futbolu zna bajecznie uzdolnionego Dennisa Bergkampa (zakończył już karierę), który też bał się latać, więc na wyjazdy w Lidze Mistrzów albo tłukł się po lądzie, albo zostawał w domu. Guerrero, jeśli zdoła wrócić, też będzie miał kłopot. W następnej rundzie Ligi Europejskiej jego drużyna zmierzy się z nieodległym PSV Eindhoven, ale w razie sukcesu grozi jej m.in. wyprawa do Kazania. Bundesliga też czasami wymaga latania.

Kiedy wróci Błaszczykowski? 

Więcej o: