Rekord Bundesligi w liczbie zdobytych bramek w jednych rozgrywkach jest bardzo prestiżowy. W sezonie 1971/1972 Gerd Mueller strzelił 40 goli i wydawało się, że ten wynik jest nie do pobicia. W sezonie 2020/21 wymazał go jednak Robert Lewandowski, który 41 razy trafił do siatki. Przypomnijmy, że wystąpił wówczas w 29 meczach, opuszczając pięć spotkać z powodu kontuzji.
Od trzech sezonów na rekord Lewandowskiego poluje Harry Kane. Anglik w Bundeslidze zdobywał kolejno: 36, 26 oraz 36 goli. Wciąż zatem trochę brakuje mu do wyniku polskiego napastnika. W minionej kampanii początkowo wydawało się realnie, że Kane przebije rezultat "Lewego", ale później spuścił z tonu.
W ostatniej kolejce Bundesligi Bayern - mając już wcześniej zapewnione mistrzostwo Niemiec - zmiażdżył FC Koeln 5:1. W tym spotkaniu Kane trzykrotnie trafiał do siatki.
Przemawiając podczas klubowych uroczystości z okazji zdobycia trofeów na Rathausbalkonie, Kane nie krył swoich ambicji na kolejny sezon. Nawiązał do rekordu Lewandowskiego i podkreślił, że będzie dążył, by wreszcie go pobić.
- To jest cel! Zawsze powtarzam, że wszystko zależy od intensywnej gry i utrzymania formy. Postaram się to kontynuować. Pobicie rekordu z pewnością nie jest niemożliwe - podkreślił Anglik, cytowany przez portal Goal.com.
W dotychczasowych wszystkich sezonach spędzonych w Bayernie Kane rozegrał więcej meczów niż Lewandowski w rekordowym sezonie. Anglik zdaje sobie sprawę z faktu, że jeszcze bardziej musi poprawić skuteczność. Snajper Bayernu jest utrapieniem dla rywali, ale potrzebuje czegoś więcej. To tylko pokazuje, jak kapitalny jest wyczyn Lewandowskiego sprzed kilku lat.