Była 36. minuta, gdy Grabara stanął naprzeciw Kane'a. Sceny przy karnym

Kamil Grabara i jego VfL Wolfsburg toczą zaciętą walkę o utrzymanie w Bundeslidze. W przedostatniej kolejce drużyna reprezentanta Polski podejmowała pewny tytułu Bayern Monachium, który w pierwszej połowie mógł być zaskoczony. Nie tylko bardzo ofensywnym nastawieniem gospodarzy, ale i tym, co wydarzyło się przy rzucie karnym Harry'ego Kane'a. W drugiej połowie Grabara miał znacznie więcej pracy, ale nie zachował czystego konta. Porażka 0:1 nie jest jednak gwoździem do trumny Wolfsburga, który musi docenić parady Polaka.
Kamil Grabara i Harry Kane w meczu Bundesligi Wolfsburg - Bayern
zrzut ekranu z Eleven Sports

Kamil Grabara i VfL Wolfsburg w końcówce sezonu Bundesligi drżą o utrzymanie. W 33., przedostatniej kolejce rozgrywek o punkty miało być koszmarnie trudno, bowiem na Volkswagen-Arena przyjechał Bayern Monachium, nowy-stary mistrz Niemiec, podrażniony półfinałową porażką z PSG (4:5 i 1:1) w półfinale Ligi Mistrzów - kilka miesięcy temu pokonał on "Wilki" aż 8:1.

Zobacz wideo Lewandowski królem strzelców Serie A? Żelazny: Robert byłby tam znaczącą postacią

Trener Vicent Kompany wystawił mocny skład, w tym z Harrym Kane'em, mającym czysto teoretyczne szanse na dogonienie rekordu Roberta Lewandowskiego pod względem liczby goli w jednym sezonie - Anglik wbił ich 33 (Polak aż 41).

Kamil Grabara gra o utrzymanie z VfL Wolfsburg. Zaskoczyli Bayern Monachium, wtopa Hary'ego Kane'a

Do przerwy można było przecierać oczy ze zdumienia. Gospodarze grali bardzo ofensywnie, o czym najlepiej świadczą statystki - oddali 15 strzałów, z czego pięć celnych i mieli współczynnik goli oczekiwanych (xG) na poziomie 3,37. Dla porównania Bayern miał pięć uderzeń, w tym jedno celne i xG na poziomie 1,02. Oraz najlepszą okazję do otworzenia wyniku w bezbramkowej pierwszej połowie.

W 33. minucie Joshua Kimmich posłał za linię obrony Wolfsburga długie podanie, które świetnie opanował Michael Olise. Już w polu karnym został on powalony przez Konstantinosa Koulierakisa. Sędzia główny pierwotnie wskazał na jedenasty metr, potem podniósł rękę, sygnalizując spalonego Francuza, ale po wideoweryfikacji przywrócono pierwotną decyzję.

W 36. minucie do piłki podszedł Kane, który zmylił Grabarę, lecz kopnął po zewnętrznej stronie słupka. Po strzale Anglik patrzył na murawę, gdyż się poślizgnął, a komentatorzy zwrócili uwagę, że mogło dojść do podwójnego dotknięcia futbolówki.

Grabara w pojedynkę zatrzymywał Bayern. Aż poczarował Michael Olise 

Trzy minuty po rozpoczęciu drugiej części polski bramkarz świetnie obronił strzał z bliska Jamala Musiali, a niedługo później złapał strzał Nicolasa Jacksona zza pola karnego. W 54. minucie golkiper chwycił piłkę po główce Musiali, by za moment we własnym polu bramkowym uprzedzić Kane'a. Aż nadeszła 56. minuta.

Wtedy piłkę dostał Olise i znów pokazał, jak groźne są jego zejścia z prawego skrzydła do środka. Niedaleko od rogu pola karnego znalazł sobie miejsce do strzału i z lewej nogi huknął nie do obrony - futbolówka odbiła się od poprzeczki, po czym zatrzepotała w siatce. Grabara wzniósł się w powietrze, ale przy takim strzale był absolutnie bezradny.

Taki stan coraz bardziej obejmował cały Wolfsburg. Zagrożenie stwarzał Kane, lecz raz Polak uprzedził go przy piłce, a potem zatrzymał jego próbę z okolicy linii pola karnego. Jakiś czas później 27-latek złapał strzał Toma Bischofa. Gospodarze byli tylko tłem, ich pojedyncze kontry nie przyniosły żadnych efektów.

W ostatnich minutach tempo gry mocno zwolniło. Pewny mistrzostwa Bayern kontrolował przebieg gry i miał korzystny wynik, ale Wolfsburg mógł go zaskoczyć w 89. minucie za sprawą dwóch zmienników. Kento Shiogai dograł do Mattiasa Svanberga, który znalazł się oko w oko z Jonasem Urbigiem. Szwed uderzył bez przyjęcia, jednak trafił w słupek. To była najlepsza w drugiej połowie i ostatnia w całym meczu szansa gospodarzy na zapunktowanie. 

33. kolejka Bundesligi: Wolfsburg - Bayern Monachium 0:1

  • gol: Michael Olise 56'

Po tym spotkaniu Wolfsburg dalej ma 26 pkt i zajmuje 16., trzecie od końca miejsce w tabeli, które na koniec sezonu oznacza baraż o utrzymanie z trzecią ekipą 2. Bundesligi. Jednak parady Kamila Grabary miały kolosalne znaczenie, bowiem jego drużyna nie spadła za St. Pauli (Arkadiusz Pyrka, Adam Dźwigała), które, przy równej liczbie punktów, wyprzedza lepszym bilansem bramkowym (42-68 przy 28-57) i jest poza strefą spadkową. A tak się składa, że obie ekipy zmierzą się w ostatniej kolejce w Hamburgu (sobota 16 maja) - wielkie emocje gwarantowane!

W obecnej sytuacji Wolfsburgowi wystarczy remis, ale gdyby nie skuteczne interwencje polskiego bramkarza, Bayern mógłby zdobyć więcej bramek i zesłać jednokrotnych mistrzów Niemiec do strefy spadkowej, zmuszając ich do wyjazdowego triumfu z St. Pauli.

Zobacz też: Buksa błysnął w Serie A! Wielki sukces jego drużyny

Oba zespoły muszą też patrzeć za siebie, gdyż ostatnie Heidenheim ma 23 pkt i jedno spotkanie rozegrane mniej. Zatem na pewno nie spadnie w tej kolejce, a może jeszcze zmniejszyć dystans. Choć ma też gorszy bilans bramkowy (38-69).

Walka o baraż rozegra się między tymi trzema ekipami, bowiem po 32 pkt mają 15. Werder Brema i 14. FC Koeln - ekipa Jakuba Kamińskiego w niedzielę 10 maja o godz. 17:30 zagra właśnie z Heidenheim. W ostatniej kolejce Kolończycy zmierzą się z Bayernem Monachium, a Heidenheim podejmie niegrające już o nic Mainz (Kacper Potulski).

Więcej o: