"Jak zawsze był najbardziej widocznym ofensywnym graczem w Kolonii", "Nigdy się nie poddał, biegał niesamowicie dużo" - tak po kilku spotkaniach pisały o Jakubie Kamińskim niemieckie media. Polak jest doceniany za naszą zachodnią granicą i trudno się dziwić. Rozgrywa znakomity sezon i trudno oprzeć się wrażeniu, że gdyby nie on, 1. FC Koeln mógłby pożegnać się z grą w Bundeslidze. Zdobył siedem bramek i pięć asyst, spędzając na murawie niemal trzy tysiące minut.
O tym, że to głównie dzięki Kamińskiemu niemiecki klub znajduje się nad strefą spadkową, mówił też Franz Krafczyk z 90min.de w rozmowie z WP SportoweFakty. - Media go chwalą, bo jest pracowity i waleczny. Myślę, że bez Kamińskiego 1. FC Koeln mogłoby nie dać rady się utrzymać - ocenił wprost. - Jest najlepszym graczem zespołu, ale jesień miał lepszą od wiosny. Wpływa też na to forma jego kolegów, którzy zawodzą. (...) Dziennikarze zwracają uwagę, że z konieczności nie gra na swoich ulubionych pozycjach, przez co w pełni nie rozwija skrzydeł. Niemcy chcą go oglądać w pełnej okazałości - dodawał.
Mimo wszystko Kamiński jest motorem napędowym zespołu i to często on inicjuje akcje bramkowe. Zdaniem dziennikarza, Polaka jednak "stać na więcej". Co jest tym elementem, który musi poprawić nasz rodak? - Brakuje tylko i aż poprawy skuteczności. Jeśli doszlifuje ten element, wtedy momentalnie będzie gotowy, by grać w największych klubach. Niczego innego mu nie brakuje. (...) Wtedy stanie się piłkarzem kompletnym, po którego będą chciały się zgłaszać największe marki - podkreślał dziennikarz.
Zobacz też: Tak Papszun zareagował na gola w 97. minucie meczu Legia - Widzew.
Kolejny sezon Kamiński spędzi najpewniej w drużynie z Kolonii. Ta właściwie może przygotowywać się już na kolejną kampanię w Bundeslidze. Ma aż sześć punktów przewagi nad 17. VfL Wolfsburgiem, z którego wypożyczony jest Polak. Do końca pozostały ledwie trzy spotkania. Kolejne FC Koeln rozegra już dziś, 2 maja, o godzinie 15:30. Rywalem będzie Union Berlin, który znajduje się tuż nad ekipą z Kolonii. Później drużynę czekają jeszcze mecze z ostatnim w tabeli Heidenheim i na koniec z mistrzem Niemiec, Bayernem Monachium.