Marie-Louise Eta nie tak dawno została pierwszą w historii trenerką męskiego zespołu z niemieckiej Bundesligi. 34-latka objęła Union Berlin i bez względu na wyniki ma go prowadzić co najmniej do końca tego sezonu. Na razie ma za sobą jeden mecz. W sobotę jej drużyna przegrała z przedostatnim w tabeli Wolfsburgiem 1:2. Wokół trenerki nadal trwa olbrzymia burza.
Tuż po ogłoszeniu nominacji w mediach społecznościowych pojawiło się mnóstwo seksistowskich komentarzy. "Z całym szacunkiem, ale jaki mężczyzna, a co dopiero piłkarz, traktuje poważnie kobietę, gdy ta chce mu powiedzieć coś o taktyce lub piłce nożnej?" - to najłagodniejsze z nich. - To po prostu żenujące. Zauważyłem to, ale jednocześnie nie chcę czytać ani nawet wystawiać się na tego typu bzdury - mówił o nich dyrektor Unionu Horst Heldt. Teraz na wpisy zareagował Niemiecki Związek Piłki Nożnej (DFB).
Całą sytuację ostro potępiła Celia Sasić, była niemiecka piłkarka, która od 2022 roku pełni funkcję wiceprezeski DFB ds. różnorodności i integracji. - Te komentarze są niedopuszczalne. Są one skierowane nie tylko do konkretnej osoby, ale także podważają wartości kluczowe dla naszego sportu: szacunek, uczciwość i równość - stwierdziła w rozmowie z portalem t-online.de.
Zobacz też: Reprezentant Polski zapoczątkował koszmar zespołu. To koniec?
Zapewniła też, że jeśli Eta w trakcie meczu spotka się z jakimikolwiek obelgami, może liczyć na reakcję związku. - DFB zawsze bardzo dokładnie analizuje każdy mecz pod kątem dyskryminacji lub wykroczeń niezależnie od przyczyny i osoby zaangażowanej - wyjaśniła. To samo tyczy się przejawów agresji w internecie. - Od wielu lat aktywnie przeciwdziałamy dyskryminacji. Mamy jasne i sprawdzone procedury filtrowania, zgłaszania i, w razie potrzeby, przekazywania obraźliwych lub kryminalnych komentarzy do prokuratury - dodała.
Sasić przyznała również, że zatrudnienie Ety to "mocny sygnał" dla piłki nożnej kobiet i kobiet w sporcie w ogóle. - Ważne jest dla mnie, aby takie decyzje z czasem stały się całkowicie normalne - nie dlatego, że są uznawane za historyczne, ale dlatego, że są przekonujące zarówno ze sportowego, jak i profesjonalnego punktu widzenia - podsumowała.