"Trzeba sto razy przegrać, by raz wygrać" - to słowa Kamila Stocha po zdobyciu mistrzostwa świata w 2013 roku. Ale gdyby wypowiedział je Harry Kane, nikt zdziwiony by nie był. Angielski napastnik przez lata strzelał mnóstwo goli, które nie dawały żadnych trofeów. Aż karta się odwróciła. Kane ma już na koncie mistrzostwo Niemiec, a drugie niemal w kieszeni. I w najbliższych miesiącach "gra o wszystko".
Cena lojalności w sporcie bywa wysoka. Historia zna wielu wspaniałych piłkarzy, których gablota na medale i trofea nie ugina się pod ciężarem, bo woleli oni zachować wierność ukochanemu klubowi. Czasem do końca kariery, jak Francesco Totti w AS Romie, który ma na koncie tyle samo mistrzostw Włoch co np. Bartosz Bereszyński (po 1). Innym razem zawodnik przez wiele lat starał się wygrać coś z drużyną, którą ma w sercu, ale w końcu łamał się i zmieniał klub na bardziej "podatny" na trofea.