Jakub Kamiński w ostatnim czasie znów jest w bardzo dobrej formie. Kiedy FC Koeln rywalizowało z Eintrachtem Frankfurt, to Polak miał kilka okazji i ostatecznie jedną z nich wykorzystał w drugiej połowie. Jego zespół przegrywał 0:2, ale ostatecznie doprowadził do remisu (2:2), co trzeba było odbierać jako sukces. W niedzielę natomiast FC Koeln podejmowało Werder Brema.
Od samego początku gospodarze przeważali. Kamiński szybko pokazał, ile znaczy dla ekipy z Kolonii. Wywalczył rzut karny. W 7. minucie na bramkę zamienił go Said El Mala. Siedemnaście minut później sytuacja Werderu jeszcze bardziej się pogorszyła. Czerwoną kartkę otrzymał Marco Friedl.
FC Koeln tymczasem zgniotło przeciwnika, ale kolejne gole do przerwy nie padły. To musiało być nieco frustrujące dla kibiców, bo łącznie gospodarze oddali aż czternaście strzałów, ale zaledwie trzy z nich były celne. Finalnie tylko uderzenie z rzutu karnego zapewniło im radość.
Na drugą część rywalizacji wyszedł Alessio Castro-Montes i po chwili trafił do siatki po pięknej akcji FC Koeln. Ostatecznie jednak gol nie został uznany. Wszystko przez minimalny spalony. Werder, co nie mogło dziwić, nie potrafił stworzyć świetnej okazji strzeleckiej, a zespół Kamińskiego wciąż napierał.
Gola doczekał się dopiero w 65. minucie. Do siatki trafił Ragnar Ache. Najpierw pierwszy strzał obronił jeszcze Mio Backhaus, ale później Ache wepchnął piłkę do bramki.
Na stadionie zapanowała wielka radość, ale nie minęło dużo czasu, a Ache bezmyślnym faulem we własnym polu karnym "wpuścił" Werder do meczu. Goście zdobyli bramkę wyrównującą z "jedenastki", a jej autorem był Romano Schmid (75. minuta). Werder po tym trafieniu potrafił zagrażać gospodarzom. Nieprawdopodobne, że FC Koeln mogło jeszcze stracić zwycięstwo w meczu, w którym ich dominacja nie podlegała dyskusji.
W 80. minucie wyborną sytuację po dośrodkowaniu z rzutu rożnego miał Kamiński, lecz zawiodło wykończenie. Polak nieczysto trafił w piłkę. Później FC Koeln wyprowadzało świetne kontry, ale cały czas brakowało skuteczności. Świetnie bronił Backhaus.
W końcówce FC Koeln miało kilka okazji na podwyższenie prowadzenie, ale w końcowej fazie ataku piłkarze zachowywali się fatalnie. Ostatecznie w jednej z ostatnich akcji na 3:1 trafił Isak Johannesson z ostrego kąta. Kibice mogli wreszcie odetchnąć z ulgą. Ich ulubieńcy wygrali pierwszy mecz od 30 stycznia i oddalili się od strefy spadkowej. Obecnie zajmują 13. pozycję z dorobkiem 30 punktów.
Kamiński w niedzielę znów był kluczowym piłkarzem swojej drużyny, wywalczając rzut karny. Mógł jednak wyciągnąć z tego spotkania coś więcej.
FC Koeln - Werder Brema 3:1
Bramki: El Mala (7' - rzut karny), Ache (65'), Johannesson (90+7') - Schmid (75' - rzut karny)