Grał z Lewandowskim. Rozdał pieniądze potrzebującym. "Mój majątek wkrótce się skończy"

Neven Subotić to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci związanych z Borussią Dortmund w XXI wieku. Serbski stoper, m.in. wraz z polskim trio w postaci Łukasza Piszczka, Jakuba Błaszczykowskiego i Roberta Lewandowskiego, stanowił o sile BVB. Po zakończeniu kariery kompletnie zmienił swoje życie, a teraz mówi wprost: - Mój majątek wkrótce się skończy.
Neven Subotić
Screenshot: Instagram / Kiwi_Verlag

Ponad dekadę temu wielu polskich kibiców emocjonowało się meczami z udziałem Borussii Dortmund. Występy Łukasza Piszczka, Jakuba Błaszczykowskiego i Roberta Lewandowskiego przyprawiały o ciarki na plecach, a szczególnie pamiętane są lata 2011-2013, kiedy to BVB dwukrotnie sięgało po mistrzostwo Niemiec, a także dotarło do finału Ligi Mistrzów, w którym polegli przeciwko Bayernowi Monachium 1:2.

Zobacz wideo Jan Urban zostaje! Wilkowicz: Jego drużyna dała nam tak wiele radości

Subotić mówi wprost. Na to wydał pieniądze, które zarobił w Borussii

Gdyby zapytać fanów, którzy wówczas z zapartym tchem śledzili poczynania ekipy Jurgena Kloppa, o wymienienie kluczowych postaci drużyny z Zagłębia Ruhry z tamtego okresu, pewnie bez zawahania wskazaliby takie nazwiska jak: Mats Hummels, Roman Weidenfeller, Marcel Schmelzer, Shinji Kagawa czy Neven Subotić. Każdy z nich stał się prawdziwą ikoną Borussii, ale nie każdy kontynuuje pracę przy sporcie. W zupełnie innym kierunku powędrowało życie tego ostatniego.

263 - aż tyle spotkań Subotić rozegrał w żółto-czarnych barwach. Choć gdy spojrzymy na to, że barwy BVB reprezentował w latach 2008-2015, wynik robi się nieco mniej imponujący. Karierę nieco wyhamowały mu kontuzje, ale i tak został zapamiętany jako partner Hummelsa w niezawodnej defensywie mistrzów Niemiec.

Piłkarską karierę Serb zakończył w austriackim SCR Altach w 2021 roku. Następnie postanowił kompletnie zmienić swoje życie i uciec od mediów, nie pojawiając się publicznie. Jak sam mówił w jednym z wywiadów, przestał śledzić większość wydarzeń sportowych.

- Od czasu do czasu śledzę mecze, ale tylko te najważniejsze. Nie interesuje mnie piłka nożna jako taka, nie oglądam całych meczów, ale cieszę się z powodu moich byłych kolegów. Wiem, że są ludzie, którzy mają bzika na punkcie sportu. Najlepszym przykładem jest mój ojciec - powiedział.

Czym zatem zajmuje się 37-latek? Po zawieszeniu butów na kołku postanowił oddać się w stu procentach założonej przez siebie w 2012 roku fundacji "well:fair". W rozmowie na łamach "Sport Bild" cytowanej przez "Sport Krone" przyznał, że w związku z tym niebawem pozostanie bez środków, które zarobił w trakcie kariery sportowej.

- Grałem zawodowo w piłkę przez 14 lat, ale nie miałem milionowego wynagrodzenia przez wiele lat. Tak było przez jakiś czas w BVB. Nie miałem żadnej kontroli. Miałem szybkie samochody, willę z jacuzzi. To było działanie bez żadnego myślenia, na impulsach. To zmieniło się w 2010 roku. Wtedy zapragnąłem kontroli. W 2012 roku założyłem swoją fundację, a po zakończeniu kariery postanowiłem oddać na jej rzecz wszystko - pieniądze, czas i myśli. Mój majątek wkrótce się skończy - zdradził.

Fundacja "weel:fair" zajmuje się dostarczaniem czystej wody pitnej we wschodniej części Afryki. Przez ostatnie 12 lat Subotić i jego ludzie pomogli już 439 255 osobom. Projekt, który wychodził od budżetu wynoszącego 76 tysięcy euro, stał się organizacją, która pochłania niemal pięć milionów euro rocznie.

 

- Każde przekazane euro trafia w 100% do projektu. Naszym celem jest zapewnienie dostępu do wody pitnej dla miliona ludzi do 2030 roku - zapowiedział Subotić i przyznał, że niejednokrotnie spędza nawet do 14 godzin dziennie przed komputerem. Nie żałuje jednak tego, gdyż chce pomagać potrzebującym.

Zobacz też: Tak BBC podsumowało to, co dzieje się w Polsce. "Od wstydu do dumy"

Więcej o: