Niemcy nie mają litości dla Grabary. Ocena najgorsza z możliwych

Zbliżają się baraże o mundial, a kandydat na głównego bramkarza kadry Jana Urbana - Kamil Grabara - przegrywa ze swoim Wolfsburgiem kolejny mecz. Dzisiaj bramkarz reprezentacji Polski nie pomógł swojej drużynie w meczu z HSV Hamburg. Wolfsburg przegrał to spotkanie 1:2. Wszystkie bramki padły po rzutach karnych. Grabara zebrał w Niemczech dramatyczne oceny.
SOCCER-GERMANY-WOB-HSV/
Fot. REUTERS/Fabian Bimmer

Wolfsburg czeka na zwycięstwo w Bundeslidze od 14 stycznia (3:1 z FC St. Pauli). Drużyna Kamila Grabary obecnie zajmuje 17. miejsce w tabeli - to pozycja spadkowa. Różnice nie są jednak duże. Do 15. miejsca, które gwarantuje utrzymanie, podopieczni Daniela Bauera tracą tylko trzy punkty. 

Zobacz wideo Iran zapłaci za wycofanie się z mundialu. Ekspert tłumaczy

Tak poszło Grabarze. Niemcy nie mieli litości

Dziś Wolfsburg grał z HSV i wszystko zaczęło się dobrze. Gospodarze już w 22. minucie wyszli na prowadzenie po bramce z rzutu karnego. Tylko że w kolejnych minutach bramki zdobywało już tylko HSV. Jeszcze w pierwszej połowie wyrównał Luka Vusković - były piłkarz Radomiaka Radom - który zdobył bramkę z rzutu karnego. Wydawało się, że Grabara mógł się lepiej spisać przy tym golu, mimo że było to trafienie z karnego. Piłka odbiła się od rąk golkipera w taki sposób, że wleciała do siatki. 

Z bramką na 2:1 bramkarz reprezentacji Polski nie miał większych szans. Grabara rzucił się w dobrym kierunku, ale nie poradził sobie z uderzeniem Jean-Luc Dompe'a.

Portal waz-online.de ocenił Grabarę na "5". A to niestety w niemieckiej skali jedna z gorszych ocen. Zero litości miał "Bild", który dał Polakowi ocenę "6" - najgorszą możliwą. Ta nota wydaje się mimo wszystko nieco na siłę.

Najlepiej Grabarę ocenił portal ligainsider.de. W nim Grabara otrzymał ocenę 3,5 - przeciętną, ale i tak jedną z najlepszych w zespole. Wyżej oceniony został tylko Christian Eriksen (3). 

Po meczu doszło jeszcze do zamieszek. Wściekli fani Wolfsburga zaczęli palić szaliki, pojawiła się pirotechnika. Ich frustracji trudno się dziwić. W ostatnich siedmiu meczach drużyna Kamila Grabary zdobyła zaledwie jeden punkt.

Więcej o: