Nadeszła 95. minuta. Wtedy Kamiński zwrócił uwagę sędziego

Walentynkowego wieczoru Jakub Kamiński na pewno nie będzie miło wspominał. FC Koeln mierzyło się wtedy z VfB Stuttgart. Przez długi czas przegrywali, a kiedy udało się doprowadzić do wyrównania, rywale wbili im jeszcze dwa gole. W końcówce Polak nie wytrzymał i zarobił żółtą kartkę.
Jakub Kamiński
fot. screen transmisja Eleven Sports

Jakub Kamiński jest ważnym ogniwem FC Koeln. To bardzo dobra wiadomość dla Jana Urbana przed barażami o awans na mistrzostwa świata 2026. Zespół prowadzony przez Lukasa Kwasnioka plasuje się w środku tabeli, ale do strefy spadkowej - przed 22 kolejką - tracili zaledwie cztery oczka. W sobotę 14 lutego ich rywalem byli piłkarze ze Stuttgartu, którzy w przypadku triumfu mogli się nawet przesunąć na miejsce premiujące grą w Lidze Mistrzów. W związku z tym stawka tego meczu była bardzo wysoka.

Zobacz wideo Kosecki mocno do Papszuna: Wiemy, że jesteś szefem, ale idź i zobacz młodzież Legii

Stuttgart wyszedł na prowadzenie z FC Koeln

Już w 2. minucie piłkarze VfB Stuttgart zagrozili bramce FC Koeln. Źle wybił piłkę od bramki Martin Schwabe. Piłka poleciała wprost na głowę jednego z pomocników gospodarzy, który zagrał ją przed siebie. Do futbolówki dopadł Deniz Undav, który wbiegał z głębi i był niepilnowany, dzięki czemu wyszedł sam na sam. Reprezentant Niemiec próbował podciąć piłkę nad golkiperem rywali, ale oponent nie dał się wyprowadzić w pole i popisał się skuteczną interwencją.

W 15. minucie gospodarze dopięli swego. Kapitalnym przeglądem pola popisał się Fuhrich, który zagrał z głębi pola do wybiegającego Lewelinga. Ten miał na swoich plecach obrońcę, ale mimo to zdołał zagrać wzdłuż do Demirovicia, który z kilku metrów nie miał prawa tego spudłować.

Jak radził sobie Jakub Kamiński w pierwszej połowie?

W pierwszej połowie FC Koeln oddał tylko celny strzał. Thielmann oddał silny strzał, ale Alexander Nubel popisał się świetną interwencją. Z kolei Jakub Kamiński w tej części gry zrobił parę zrywów i szukał różnych sposobów, by przebić się przez defensywę - próbował dośrodkowań, akcji jeden na jeden, koronkowych akcji z kolegami, a nawet strzału, jak w 9. minucie, ale futbolówka minimalnie minęła prawy słupek. Jednak nic z tego nie wynikało.

Dla przykładu w 44. minucie Polak znalazł się na prawym skrzydle i dostał prostopadłą piłkę w pole karne. "Kamyk" opanował ją tuż przy linii i chciał ją wyłożyć do wbiegających w pole karne kolegów. Niestety dla niego - został zablokowany.

Po pierwszej połowie statystyka oczekiwanych goli (xG) pokazywała po stronie FC Koeln 0.17. Dla porównania Stuttgart miał 1,45 i przy tym strzelił jednego gola, oddając przy tym dwa strzały na bramkę.

Zobacz też: Oto klasyfikacja medalowa igrzysk olimpijskich po wyczynie Tomasiaka

W drugiej połowie Kwasniok przeprowadził kilka zmian, ale Kamiński i trzon ofensywny został. To pozwoliło im doprowadzić do wyrównania w 79. minucie. Autorem tego trafienia był Ragnar Ache. Jednak to tylko rozdrażniło rywali ze Stuttgartu. 

W 84. minucie Ermedin Demirović strzelił drugiego gola, a w 92. minucie Angelo Stiller kapitalnie zagrywa do Deniza Undava, który z zimną krwią strzela gola i ustala wynik tego meczu na 3:1. W ostatniej minucie doliczonego czasu Jakub Kamiński ujrzał żółtą kartkę za faul.

VfB Stuttgart - FC Koeln 3:1

Gole: Demirović (15', 84'), Undav (90+2') - Ache (79')

Składy:

VfB Stuttgart: Nubel - Assignon, Jeltsch, CHabot, Mittelstadt - Karazor, Anders - Leweling, Undav, Fuhrih - Demirović

FC Koeln: Schwabe - Sebulonsen, Schimed, Ozkacar, Lund - Thielmann, Martel, Krauss, Kamiński - Ache, Bulter

Więcej o: