Pascal Kaiser, sędzia meczów piłkarskich w niższych ligach niemieckich, przed meczem Bundesligi pomiędzy FC Koeln a VfL Wolfsburg, rozegranym 30 stycznia, oświadczył się swojemu partnerowi Mortizowi. Teraz arbiter znów jest w centrum uwagi. Niestety, za sprawą haniebnego incydentu.
Kaiser został pobity i to we własnym domu. Zdarzenie miało miejsce w nocy z 7 na 8 lutego, a niewiele wcześniej Niemiec dostał pogróżki. Przekazał to służbom, jednak bez reakcji. "Otrzymał wyraźne groźby, w których podano jego adres, i powiadomił policję, która zapewniła go, że nie ma bezpośredniego zagrożenia" - czytamy we francuskim "L'Equipe".
"Dwadzieścia minut po tej odpowiedzi, gdy palił papierosa w ogrodzie, czekało na niego trzech mężczyzn i brutalnie go zaatakowało" - tak zrelacjonowano przebieg zdarzenia. Jak można się domyślić, sędzia wskazuje na "bezpośredni związek między atakiem a jego oświadczynami, uważając, że padł ofiarą z powodu tego publicznego aktu". Mężczyzna pokazał też obrażenia, ma m.in. mocno podbite prawe oko.
Sprawa nie przeszła bez echa w Niemczech i wykroczyła poza środowisko sportowe. Oświadczenie opublikowała nawet lewicowa partia Linke. "Czas na czyny zamiast pustych słów: Stop przemocy wobec osób queer!".
Zobacz także: Trener rewelacji Ekstraklasy ogłosił ws. mistrzostwa. Poszło w świat
"Partia Linke w Nadrenii Północnej-Westfalii jest zbulwersowana wiadomością, że otwarcie queer sędzia-amator Pascal Kaiser został zaatakowany fizycznie we własnym domu, zaledwie kilka dni po tym, jak oświadczył się partnerowi na oczach dziesiątek tysięcy widzów" - czytamy dalej.
Dominik Goertz, rzecznik partii w kwestiach polityki wobec osób queer, mocno skrytykował funkcjonariuszy. - To, że policja, z którą Kaiser skontaktował się, ponieważ otrzymał wyraźne groźby, w których podawano jego miejsce zamieszkania, zapewniła go tuż przed atakiem, że nie ma zagrożenia, to skandal! Osoby queer wciąż zbyt często nie są traktowane poważnie przez policję i władze. Ta sprawa musi zostać dokładnie zbadana - grzmiał.