Była 22. minuta. Oto co zrobił Grabara przy rzucie karnym dla rywala

Kamil Grabara przez moment był absolutnym bohaterem Wolfsburga. Po pierwszej połowie jego drużyna prowadziła na wyjeździe z FSV Mainz 1:0 i spora była w tym zasługa polskiego bramkarza. W 22. minucie rywale mieli rzut karny, ale reprezentant naszego kraju idealnie wyczuł intencje strzelca i popisał się spektakularną paradą. Niestety cały mecz zakończył się porażką Wolfsburga 1:3.
Kamil Grabara
https://x.com/ELEVENSPORTSPL/status/2015075941987295363?s=20

Za nami "polski" mecz w niemieckiej Bundeslidze pomiędzy FSV Mainz a VfL Wolfsburg. Niestety w ekipie gospodarzy cały mecz na ławce rezerwowych spędził Kacper Potulski. Za to w pierwszej jedenastce "Wilków" nie mogło zabraknąć Kamila Grabary. 27-letni bramkarz stanął między słupkami i w pierwszych 45 minutach mocno zaznaczył swoją obecność.

Zobacz wideo Kosecki szczerze o zwolnieniu Urbana: To było dla mnie strasznym ciosem

Grabara znów to zrobił. Polak bohaterem Wolfsburga. Co za parada!

Najmocniej dał o sobie znać w 22. minucie. Wtedy to rywale otrzymali rzut karny po faulu w szesnastce jednego z graczy Wolfsburga. Do jedenastki podszedł Phillip Tietz i próbował precyzyjnym strzałem umieścić piłkę przy lewym słupku Kamila Grabary. Polak idealnie odczytał jednak jego zamiar. Ofiarnie rzucił się do boku i odbił piłkę dłonią na rzut rożny. - Kapitalna interwencja! Wyciągnął się jak kot Kamil Grabara - emocjonowali się komentatorzy Eleven Sports. 

Tym sposobem nasz golkiper zapobiegł utracie bramki. Dla niego była to już trzecia obroniona jedenastka w całym sezonie. Skuteczny pozostawał także w innych sytuacjach. W całej pierwszej połowie obronił w sumie pięć strzałów i dużej mierze to on sprawił, że Wolfsburg na przerwę chodził z prowadzeniem 1:0.

Obroniony karny Grabary nie wystarczył. Kolejna porażka Wolfsburga

Jedyną bramkę już w trzeciej minucie gry zdobył Mohamed Amoura. Algierczyk z bliskiej odległości zamknął dośrodkowanie Saela Kumbediego. Dla Wolfsburga był to jedyny celny strzał w całej pierwszej połowie. A to zwiastowało kłopoty...

I te rzeczywiście nadciągnęły. Po przerwie Grabara nie już uchronił swojego zespołu przed porażką. Po raz pierwszy skapitulował w 68. minucie. Wówczas pokonał go Phillip Tietz - ten sam, który wcześniej zmarnował karnego. Napastnik idealnie uderzył głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Zaledwie pięć minut później Mainz miało kolejny korner i tym razem w polu karnym najlepiej odnalazł się Stefan Bell, który wyprowadził swoją ekipą na prowadzenie. Jakby tego było mało, w 83. minucie wynik na 3:1 ustalił Nadiem Amiri strzałem z rzutu karnego. Przy jego próbie polski bramkarz był już bez szans.

Więcej o: