Ikona Bayernu naprawdę to powiedziała o Barcelonie. Bez litości

- To równie ważne jak sukces sportowy - tak o sytuacji finansowej klubu mówił honorowy prezes Bayernu Monachium Uli Hoeness. Po tym, jak na jego zespół spadła ogromna krytyka za ostatnie okienko transferowe, postanowił odpowiedzieć. Przy okazji wbił ostrą szpilę... FC Barcelonie, podając ją za negatywny przykład.
SOCCER-SPAIN-RAY-BAR/
Fot. REUTERS/Isabel Infantes

Dla Bayernu Monachium ostatnie okienko transferowe nie należało do udanych. Nie udało się w nim zrealizować dwóch głównych celów, a więc sprowadzić Floriana Wirtza i Nicka Woltemade. Pierwszy trafił do Liverpoolu za 125 mln euro, a drugi za 85 mln do Newcastle. Zamiast nich Bayern ściągnął jedynie Luisa Diaza (70 mln) i Jonathana Taha (2 mln) oraz wypożyczył Nicolasa Jacksona. Wszystko to sprawiło, że na klub wylała się fala krytyki.

Zobacz wideo Robert Lewandowski podsumował Jana Urbana! Bardzo ważne słowa kapitana

Hoeness odpowiedział na zarzuty. Nagle uderzył w Barcelonę. "I do widzenia"

Najbardziej oberwało się kierownikowi sportowemu - Maxowi Eberlowi. To właśnie na nim w największym stopniu spoczywa odpowiedzialność za transfery. Pojawiły się nawet plotki, że 51-latek rozważa rezygnację ze stanowiska. Spekulacje na ten temat uciął jednak honorowy prezes klubu - Uli Hoeness.

Były, legendarny szef klubu z Bawarii wystąpił w programie "Doppelpass" na kanale Sport1, gdzie stanął w obronie Eberla i całej polityki transferowej mistrzów Niemiec. Przy okazji postanowił wbić szpilkę... FC Barcelonie. - [Eberl - red.] chciałby kupić zawodnika, ale znamy naszą pozycję finansową. W końcu jest to równie ważne jak sukces sportowy. Barcelona pozdrawia. Jeśli kupujesz, kupujesz i kupujesz, to nagle masz 1,2 miliarda euro długu. I do widzenia - wypalił.

Hoeness broni polityki Bayernu. "To nie jest wina jednostki"

Oczywiście Hoeness nawiązał do długów, jakie powstały w FC Barcelonie jeszcze za kadencji prezydenta Josepa Marii Bartomeu. Z ich konsekwencjami klub musi zmagać się do dziś. W ostatnich latach miał mocno ograniczony budżet na transfery, musiał wyprzedawać swoje aktywa, a do tego z trudem rejestrował swoich nowych graczy do rozgrywek LaLiga. Nawet tego lata dość długo czekali na to m.in. Marcus Rashford, Roony Bardghji czy Wojciech Szczęsny.

Z drugiej strony podejście Bayernu również może okazać dla klubu szkodliwe. Hoeness przekonywał jednak, że Eberl nie powinien zostać uznany za winowajcę. - Eberl był stale pod presją z zewnątrz. I zawsze mówiono: "Nie dostał tego, nie dostał tamtego". Ale nie ma transferu Eberla, tak jak nie ma transferu Hoenessa,  ani nie ma transferu Rummenigge. Są jedynie transfery Bayernu. To Bayern kupuje zawodników, a nie jednostka. Jeśli coś tu nie zadziała, to nie jest to wina jednostki, ale nas wszystkich - podsumował.

Przed Wami najnowszy Magazyn.Sport.pl! Polscy koszykarze zagrają w Katowicach o mistrzostwo Europy. Korespondenci Sport.pl czuwają, a już teraz mamy oryginalny starter pack kibica basketu. Ekskluzywne wywiady, odważne felietony i opinie przeczytasz >> TU

Więcej o: