Wszystko wyszło na jaw. Tak Piszczek trafił do Borussii

Łukasz Piszczek w kolejnym sezonie będzie pełnił funkcję asystenta Nuriego Sahina w Borussii Dortmund. Dla byłego reprezentanta Polski to powrót na Signal Iduna Park po kilku latach przerwy - tym razem jednak w innej roli. Jak przekazał portal Meczyki.pl, rozmowy Niemców z Polakiem toczyły się przy okazji ostatniego meczu kadry na Euro 2024. Piszczek był w Dortmundzie jako ekspert telewizyjny.

"Bardzo się cieszę, że wracam do Borussii Dortmund, tym razem w roli asystenta trenera. Dziękuję za zaufanie Nuriemu Sahinowi" - napisał były reprezentant Polski chwilę po tym, jak niemiecki klub oficjalnie ogłosił, że ten będzie pełnił funkcję asystenta pierwszego trenera.

Zobacz wideo Szaleństwo na ulicach Tbilisi! Gruzja pokonała Portugalię!

Łukasz Piszczek wraca do Dortmundu! Znamy kulisy

Dla wielu osób informacja o zatrudnieniu Piszczka przez niemiecki klub była dość sensacyjna. Jak doszło do rozmów Borussii z byłym reprezentantem Polski? Portal Meczyki.pl ujawnił szczegóły negocjacji, które toczyły się podczas Euro 2024.

"Rozmowy w sprawie zatrudnienia Piszczka toczyły się między innymi przy okazji ostatniego meczu reprezentacji Polski rozgrywanego w Dortmundzie" - czytamy. Były obrońca przebywał wówczas w mieście i pełnił funkcję eksperta w TVP Sport.

Dla Łukasza Piszczka Borussia to pierwsze poważne wyzwanie w karierze trenerskiej. Łukasz Piszczek i Nuri Sahin dobrze się znają. Obaj panowie grali wspólnie w Borussii Dortmund w latach 2010-2011 i 2013-2018. W pierwszym etapie Sahin uchodził za jednego z najbardziej utalentowanych pomocników i latem 2011 roku trafił do Realu Madryt. Jednak kontuzje zastopowały jego rozwój i po dwóch latach wrócił do dortmundzkiego klubu. Sam Piszczek jest przecież legendą niemieckiego klubu.

Łukasz Piszczek zakończył profesjonalną karierę w 2021 roku. Od tamtej pory grał już tylko w macierzystym LKS-ie Goczałkowice-Zdrój, którego w ubiegłym roku został również trenerem. Były zawodnik był także ekspertem w Viaplay czy TVP.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.