Ten sezon był jednym z najgorszy w historii Bayernu Monachium. Drużyna nie zdobyła ani jednego trofeum. Szybko odpadła z Pucharu Niemiec, bo już w II rundzie. Z kolei na etapie półfinału Ligi Mistrzów wyeliminował ją Real Madryt. Już na pięć kolejek przed końcem zmagań w Bundeslidze straciła też szansę na obronę tytułu. Ten po 11 latach dominacji Bawarczyków, trafił do Bayeru Leverkusen. Nic więc dziwnego, że klub zdecydował się rozstać z Thomasem Tuchelem. Długo szukał jego następcy, ale w końcu znalazł, o czym donoszą media. Ma nim zostać Vincent Kompany. Bawarczycy będą musieli za niego zapłacić astronomiczną kwotę, zresztą nie po raz pierwszy.
Kompany jest obecnie trenerem Burnley. Jego kontrakt obowiązuje do 2028 roku, co oznacza, że Bayern będzie musiał za niego słono zapłacić. "Bild" donosi, że to kwota rzędu 10,5 miliona euro. A na tym nie koniec. Mówi się też o bonusach. To duża suma, choć patrząc na to, ile w ostatnich trzech latach ekipa z Monachium wydawała na trenerów, to nie jest aż tak duży procent.
Dziennikarze dokładnie podliczyli wydatki Bayernu i okazuje się, że stracił on ponad 62,5 mln euro na transfery, odprawy i pensje tylko dla trzech trenerów we wspomnianych trzech latach. "Szalona ilość! To więcej niż większość innych klubów Bundesligi zapłaciła za szkoleniowców w całej swojej historii" - zauważyła redakcja i dokładnie przeanalizowała, na którego trenera Bayernu wydano najwięcej.
Okazuje się, że jest nim Julian Nagelsmann. Przyszedł do klubu w lipcu 2021 roku, zastępując Hansiego Flicka. Wówczas był trenerem RB Lipsk i za jego ściągnięcie klub miał zapłacić ponad 20 mln euro. Później działacze musieli mu też zapewnić wysoką pensję - około sześciu mln euro za sezon. Na stanowisku pozostał tylko do marca 2023 roku.
Wówczas zastąpił go wspominany Tuchel. On także nie napracował się długo w Monachium. Wraz z końcem tego sezonu rozwiązano z nim kontrakt. W związku z tym klub musiał dać mu odprawę, a ta zdaniem mediów wyniosła około 10 mln euro. "Sam Nagelsmann i Tuchel kosztowali razem grubo ponad 50 milionów euro" - czytamy. Teraz do tej listy dołączy rzekomo właśnie Kompany.
Te kwoty nie podobają się władzom Bayernu, które zdaniem "Bilda" zamierzają już rozsądniej dobierać szkoleniowców. Przede wszystkim wierzą, że uda im się zawiązać długoterminową współpracę, jak to miało miejsce w przeszłości. Zdecydowanie dłużej pracował m.in. Pep Guardiola (trzy lata) czy Ottmar Hitzfeld (aż sześć lat).
O tym, kto ostatecznie zostanie nowym trenerem Bayernu, przekonamy się w najbliższych dniach. Kompany wydaje się ostatnią deską ratunku. W końcu klubowi rzekomo odmówiły takie gwiazdy, jak Hansi Flick, Ralf Rangnick, Roberto De Zerbi, czy Xabi Alonso, który stworzył z Bayeru Leverkusen prawdziwego potwora w Europie i zanotował serię aż 51 meczów bez porażki.