Ważne wieści dla Lewandowskiego ws. rekordu. Oto ostateczny wynik Kane'a

Robert Lewandowski - przynajmniej przez rok - może pozostać spokojny o swój rekord strzelecki w Bundeslidze. W tych rozgrywkach realną szansę przynajmniej na wyrównanie go miał Harry Kane. Jeszcze przed rozpoczęciem ostatniej kolejki rozgrywek stało się jasne, że Anglik nie da jednak rady strzelić tyle goli, ile Lewandowski w sezonie 2020/21.

W sobotę o 15:30 rozpoczęła się ostatnia kolejka Bundesligi. Chociaż od kilkunastu dni wiemy, że nowym mistrzem Niemiec został Bayer Leverkusen, to wciąż czekamy na kilka ostatecznych rozstrzygnięć. W sobotę walka toczyć się będzie zarówno o awans do europejskich pucharów jak i utrzymanie w lidze.

Zobacz wideo WTA Rzym 2024. Tam gra Iga Świątek. Imponujący obiekt!

Nie wiadomo też, kto zostanie wicemistrzem kraju. Przed ostatnią kolejką drugi jest Bayern Monachium, który wyprzedza VfB Stuttgart zaledwie o dwa punkty. W ostatniej kolejce drużyna Thomasa Tuchela zagra na wyjeździe z Hoffenheim, a VfB Stuttgart podejmie Borussię Moenchengladbach.

Bayern będzie musiał sobie poradzić bez Harry'ego Kane'a. Niemiec opuści drugie spotkanie z rzędu z powodu kontuzji pleców. Anglik nie zagrał też przed tygodniem w meczu z VfL Wolfsburg (2:0). To duża strata nie tylko dla drużyny, ale i samego piłkarza.

Kane nie pobije rekordu Lewandowskiego

Kane ostatecznie stracił bowiem szansę na pobicie rekordu strzeleckiego Roberta Lewandowskiego. W sezonie 2020/21 Polak strzelił aż 41 goli w Bundeslidze, bijąc 49-letni rekord legendy Bayernu - Gerda Muellera.

Jeszcze przed tygodniem Kane miał realną szansę na pobicie lub co najmniej wyrównanie tego rekordu. W 32 spotkaniach zdobył on bowiem aż 36 bramek. Pięć goli w dwóch meczach wyglądało na możliwy do zrealizowania plan, ale już teraz wiemy, że na pewno to się nie wydarzy.

A przynajmniej nie w tym sezonie. Kane nie tylko nie znalazł się w wyjściowym składzie na mecz z Hoffenheim, ale też w ogóle zabrakło go w kadrze na to spotkanie. Jasne więc jest już, że Lewandowski - przynajmniej na kolejny rok - pozostanie rekordzistą Bundesligi.

Wydaje się, że Kane będzie realnym zagrożeniem dla Polaka w przyszłym sezonie. Mimo że niemieccy i brytyjscy dziennikarze łączyli Kane'a z powrotem do Anglii, to na dzisiaj niemal pewne jest, że zostanie on w Bayernie na kolejne rozgrywki.

Czy Harry Kane pobije rekord Roberta Lewandowskiego w kolejnym sezonie?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.