Absurd w walce o Ligę Mistrzów

Liga Mistrzów od kolejnego sezonu będzie liczyć 36 drużyn. Skorzysta na tym niemiecka Bundesliga, która zyska w niej jednego przedstawiciela więcej. Wciąż jednak możliwy jest scenariusz, w którym zobaczymy nie pięć, a aż sześć tamtejszych klubów. Szansę na jeszcze jedno miejsce ma Eintracht Frankfurt. I tu dochodzi do wielkiego paradoksu. W walce o awans w ostatniej kolejce opłaca mu się... przegrać.

Liga Mistrzów w formacie, jaki doskonale znamy, powoli odchodzi w zapomnienie. Od kolejnego sezonu faza grupowa rozgrywana będzie systemem szwajcarskim, zobaczymy więcej meczów i dodatkowe cztery drużyny. Dwie spośród nich wyłaniane będą na podstawie krajowego rankingu UEFA. Dwie ligi, których przedstawiciele zgromadzą w poprzedzającym dane rozgrywki sezonie najwięcej punktów, zyskają jedno dodatkowe miejsce. W nadchodzącej edycji na tym przywileju skorzystają niemiecka Bundesliga i włoska Serie A. Obie mają już zagwarantowane po pięciu swoich przedstawicieli. Bundesliga wciąż może mieć szóstego. I tu dochodzi do kompletnego absurdu.

Zobacz wideo Jan-Krzysztof Duda po remisie szachowym z Magnusem Carlsenem: Byłem lekko wkurzony

Sześć niemieckich drużyn w Lidze Mistrzów? To możliwe. Wszystko w rękach Borussii

Pewne awansu na dwie kolejki przed końcem są drużyny z pięciu czołowych lokat w tabeli, a więc Bayer Leverkusen, Bayern Monachium, VfB Stuttgart, RB Lipsk i Borussia Dortmund. Szóste miejsce zajmuje Eintracht Frankfurt, który do Borussii traci aż 15 punktów, i szans na poprawę pozycji nie ma żadnych. Nie oznacza to jednak, że nie zagra w przyszłej edycji Ligi Mistrzów.

Aby do tego doszło, musi liczyć na wspomnianą Borussię Dortmund, a konkretnie na jej triumf w finale Ligi Mistrzów. 1 czerwca na słynnym Wembley powalczy o to z Realem Madryt. Zgodnie z regulaminem triumfatorowi tych rozgrywek przysługuje awans do kolejnej edycji, nawet jeśli w lidze krajowej zajął miejsce niepremiowane awansem. W tym wypadku dochodzi do osobliwej sytuacji. Gdyby Borussia wygrała Ligę Mistrzów, a w ligowej tabeli zajęła czwarte miejsce, Niemcy nadal mieliby gwarantowanych pięciu swoich przedstawicieli. Gdyby zaś zajęła piątą pozycję, dodatkowe miejsce z tytułu rankingu krajowego przeszłoby na szóstą drużynę w tabeli.

Kuriozum w regulaminie Ligi Mistrzów. Eintrachtowi opłaca się przegrać

Eintrachtowi opłaca się zatem, aby Borussia Dortmund nie wyprzedziła czwartego RB Lipsk, do którego traci zaledwie trzy punkty. Akurat tak się składa, że w ostatniej kolejce 18 maja piłkarze z Frankfurtu sami podejmą ekipę z Lipska. W tej sytuacji paradoksalnie lepsza byłaby dla nich porażka. Czy zatem możemy się spodziewać, że sami się "podłożą"?

Wiele tu zależy od wyników przedostatniej kolejki. Eintracht zagra wtedy z Borussią Moenchengladbach. Jeżeli przegra, a SC Freiburg pokona Heidenheim, drużyna z Fryburga zbliży się na zaledwie jeden punkt. Wówczas priorytetem frankfurtczyków raczej będzie obrona szóstego miejsca bez względu na to, czy da ono Ligę Mistrzów.

Która drużyna wygra finał Ligi Mistrzów?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.