Ten sezon jest katastrofalny dla Bayernu Monachium. Nie dość, że szybko pożegnał się z Pucharem Niemiec, to po 11 latach dobiegła końca jego passa w Bundeslidze. W niedzielny wieczór Bayer Leverkusen zdetronizował Bawarczyków i zdobył mistrzostwo Niemiec. Co więcej, zrobił to na pięć kolejek przed końcem rozgrywek, co jest dodatkowo upokarzające dla piłkarzy Thomasa Tuchela. Już od kilku tygodni wiadomo, że szkoleniowiec odejdzie po sezonie, a władze rozglądają się za jego następcą. I niewykluczone, że już wkrótce ogłoszą jego nazwisko. Może dojść do wielkiego powrotu.
Kilka dni temu Florian Plettenberg poinformował, że Bayern zamierza ściągnąć Juliana Nagelsmanna. To właśnie ten szkoleniowiec prowadził klub przed Tuchelem i mimo dość solidnych wyników został zwolniony. Na dodatek rozstał się z drużyną w atmosferze konfliktów z szatnią. Mimo to władze chcą ponownie dać mu szanse i rzekomo prowadzą z nim zaawansowane rozmowy.
Do tych doniesień odniósł się Volker Struth, agent Nagelsmanna. Działacz niejako potwierdził spekulacje. Stwierdził jednak, że nie tylko Bayern jest zainteresowany współpracą z Niemcem. - Uważam, że byłoby kompletną bzdurą, gdybym powiedział, że nie rozmawiamy z potencjalnymi pracodawcami. Nie mogę jednak powiedzieć, o kim mowa. Mogę zdradzić tylko, że nie jest to wyłącznie Bayern - ujawnił.
Agent zadeklarował też, kiedy możemy poznać decyzję jego klienta. Ta zapadnie już na dniach. - Wszyscy obecnie zadają mi to samo pytanie: Czy Nagelsmann wróci do Bayernu, a jeśli nie, to co dalej z jego przyszłością? (...) O wszystkim zadecydujemy w kolejnych dniach. Nie potrwa to długo. Myślę, że decyzja zapadnie w ciągu pięciu, sześciu, a może siedmiu dni - dodał.
O tym, czy ostatecznie Nagelsmann zdecyduje się wrócić do Bayernu, być może przekonamy się jeszcze w kwietniu. Za jego kadencji Bawarczycy rozegrali 84 spotkania. 60 zakończyło się ich zwycięstwem, 14 remisem i 10 porażką, co daje średnią 2,31 punktu na mecz. Obecnie jednak Nagelsmann pozostaje związany umową z reprezentacją Niemiec, którą poprowadzi na Euro 2024. Kontrakt wygasa 31 lipca.
Bayern musi mieć jednak plan B na wypadek odmowy ze strony szkoleniowca. Media donosiły, że innym kandydatem do zastąpienia Tuchela jest m.in. Roberto de Zerbi z Brighton.
Bayern wciąż może zakończyć sezon z trofeum. W środową noc triumfował 1:0 z Arsenalem (w pierwszym meczu 2:2) i awansował do półfinału Ligi Mistrzów. Tam będzie czekało go piekielnie trudne wyzwanie. Zagra z Realem Madryt, a więc rekordzistą rozgrywek.