"Absolutnie niedorzeczne". Komentator nie mógł uwierzyć w to, co zobaczył [WIDEO]

Czasami podczas meczów piłkarskich padają bramki, które na długo zapadają w pamięci kibiców. Do tego grona należą także gole samobójcze. W ostatnim meczu 29. kolejki Bundesligi, w którym VfL Bochum zagrało u siebie z Heidenheim, padła naprawdę wyjątkowa bramka. Jej autorem był piłkarz gości - Keven Schlotterbeck - który finalnie... okazał się bohaterem spotkania!
Keven Schlotterbeck, samobój
screen viaplay

Gole samobójcze są stałym elementem piłki nożnej. Co prawda nie padają one zbyt często, jednak jeśli już zawodnik wpakuje piłkę do własnej siatki, w wielu przypadkach okoliczności takiego zdarzenia są incydentalne. Taka sytuacja miała miejsce podczas jednego z sobotnich meczów w Bundeslidze. Walczące o utrzymanie VfL Bochum zmierzyło się na własnym stadionie z zespołem ze środka tabeli - 1. FC Heidenheim.

Zobacz wideo Michał Probierz odpowiada na głośny tekst Sport.pl. Mocna polemika. "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Co za historia! Najpierw samobój, a później gol na wagę remisu

Przez niemal całe spotkane na tablicy widniał bezbramkowy remis. Obie drużyny tworzyły sobie sytuacje, jednak żadna z nich nie potrafiła zdobyć bramki. Ten stan rzeczy uległ zmianie w 81. minucie. Piłkę do siatki, tyle że do własnej, skierował Keven Schlotterbeck. 26-latek dokonał tego w naprawdę unikatowym stylu, co idealnie podsumował polski profil Viaplay na X. "Przewrócił się, wstał, zrobił fikołka, kopnął się w rękę i do własnej bramki...Samobój w wersji premium" - napisano.

Wydawało się, że wolna, odbita piłka była dosyć łatwa do wybicia z własnego pola kornego. Pozornie proste zadanie okazało się jednak Schlotterbecka sporym wyzwaniem. - Absolutnie niedorzeczne! Co za samobój - krzyczał angielski komentator Vipalay. Po samobójczym golu Bochum przegrywało 0:1 i wielu kibiców spodziewało się, że takim rezultatem zakończy się to spotkanie. Ale nic bardziej mylnego.

W tym szalonym meczu 29. kolejki Bundesligi padła jeszcze jedna bramka autorstwa.... wspomnianego Kevena Schlotterbecka! Tym razem piłkarz gospodarzy na szczęście nie umieścił piłki drugi we własnej bramce. W 90. minucie strzelił gola, doprowadzając do remisu 1:1. Tak zakończył się mecz, w którym Schlotterbeck dwa razy trafił do siatki.

Obecnie dla VfL Bochum liczy się każdy punkt. Była drużyna Jacka Górlaskiego walczy o utrzymanie na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Niemczech, a dzięki ostatniemu remisowi choć na moment wyszła ze strefy spadkowej, od której dzieli ją jedno oczko. Tym samym Keven Schlotterbeck w dziewięć minut z winowajcy stał się bohaterem swojego zespołu.

Więcej o: