To koniec. Trener Bayernu już się z tym nie kryje

Wiele wskazuje na to, że po jedenastu latach dominacji Bayernu Monachium w końcu będziemy mieli innego mistrza Niemiec. Od 2013 roku to Bawarczycy rok po roku sięgali po kolejne tytuły. Teraz, na siedem kolejek do końca sezonu, mają aż 13 punktów straty do liderującego Bayeru Leverkusen. Thomas Tuchel nie gryzł się w język. Według niego wyścig o mistrzostwo kraju dobiegł końca.

To nie była łatwa sobota dla kibiców Bayernu Monachium. Najpierw Bayer Leverkusen w końcówce spotkania wyszarpał wygraną z Hoffenheim, choć do 88. minuty przegrywał 0:1. Następnie Bawarczycy w ligowym klasyku przegrali z Borussią Dortmund 0:2. Zespół Thomasa Tuchela pokpił sprawę i jego starta do liderującej drużyny Xabiego Alonso się powiększyła.

Zobacz wideo Probierz odpowiada dziennikarzowi! "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Tuchel już nie udaje. Powiedział wprost

Bayern Monachium podejmował Borussię w prawdziwym hicie Bundesligi. - Tym razem drużyna Edina Terzicia w końcu nie była tylko tłem dla zespołu z Monachium. Wielkanocna sobota już na zawsze zapisze się na kartach historii Borussii, która pokonała Bayern pierwszy raz od niemal pięciu lat - pisał dziennikarz Sport.pl Michał Chmielewski.

Gole Karima Adeyemiego i Juliana Ryersona pogrążyły Bawarczyków. Porażka przy wcześniejszej wygranej Bayeru Leverkusen nad Hoffenheim oznaczała powiększenie straty do lidera. Trener gospodarzy Thomas Tuchel po zakończonym spotkaniu nie zamierzał gryźć się w język.

- Gratulacje dla Bayeru Leverkusen. Wyścig o tytuł jest zakończony - powiedział cytowany przez Fabrizio Romano. 13 punktów - tyle dzieli oba zespoły, a do końca rozgrywek pozostało siedem kolejek. Taka deklaracja, choć brzmi jak wywieszenie białej flagi, nie może więc dziwić. - Nie robię już sobie nadziei. Nie, nie, nie. Nie musimy nic mówić po dzisiejszym meczu. Poziom gry nie był wysoki. Wyraźnie brakowało tempa. Całkowicie brakowało nam pasji. To absolutnie za mało - dodał, cytowany przez niemiecki "Sport Bild". 

Na koniec podkreślił też, że piłkarze oraz sztab liczyli, że uda im się nawiązać walkę z Borussią, co pozwoliłoby, choć w minimalnym stopniu, rozpocząć walkę o mistrzostwo Niemiec, ale wynik sobotniego meczu nie pozostawił złudzeń.

Tuchel, który z Monachium pożegna się w czerwcu, wciąż ma szansę na powalczenie o końcowy triumf w Lidze Mistrzów. Bawarczycy zmierzą się z Arsenalem. Trudno jednak uznać ich za faworytów. Zespół Mikela Artety znajduje się w niesamowitej formie i w Premier League jest w grze o mistrzostwo Anglii.

Bayern musi odpierać ataki VFB Stuttgart, które zajmuje obecnie 3. miejsce w Bundeslidze, ale traci do monachijczyków zaledwie cztery punkty. Kolejne spotkanie wciąż aktualni mistrzowie kraju rozegrają 6 kwietnia. Podejmą wówczas Heidenheim.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.