Ależ zjazd Polaków. Istny horror. Tak źle nie było od dawna

Po latach sukcesów polskiego trio z Dortmundu czy indywidualnych popisach Roberta Lewandowskiego w Bundeslidze polscy kibice nie mają powodów do dumy. W sezonie 2023/24 Biało-Czerwoni w Niemczech grają mało, słabo i nie są ważnymi częściami swoich drużyn. Oto jak przedstawia się sytuacja Polaków w Bundeslidze w liczbach.

W ostatnich latach Polacy święcili wielkie sukcesy na boiskach Bundesligi. Najpierw Jakub Błaszczykowski, Łukasz Piszczek i Robert Lewandowski wygrali dwa mistrzostwa Niemiec z Borussią Dortmund, a później sam Lewandowski święcił gigantyczne sukcesy z Bayernem Monachium i niemal co roku zostawał królem strzelców Bundesligi. Niestety po odejściu napastnika nie ma już wielkich wyczynów Polaków na niemieckich boiskach. Dobitnie pokazuje to sezon 2023/24. 

Zobacz wideo Reprezentant Polski zmienił klub i ma problem

Polacy przepadli w Bundeslidze. Te liczby mówią wszystko

Jeszcze przed "polskim trio" polskich kibiców zachwycały występy m.in. Jacka Krzynówka, Tomasza Hajty, Tomasza Wałdocha czy Artura Wichniarka. Z kolei później swoje momenty w Niemczech miał m.in. Rafał Gikiewicz. Niestety zdarzały się też spore wpadki jak np. transfer Krzysztofa Piątka do Herthy Berlin. 

Obecnie polska kolonia w niemieckiej elicie nie jest już tak duża, a do tego radzi sobie fatalnie. Zauważył to ekspert Viaplay Marcin Borzęcki, który w liczbach wypunktował słabą postawę Biało-Czerwonych. Obecnie wszyscy trzej radzą sobie wręcz fatalnie. 

Najgorzej Dawid Kownacki. Napastnik ma na koncie zaledwie 13 meczów w Werderze Brema, a do tego zero goli i zero asyst. Na boisku spędził zaledwie 250 minut i tylko trzy razy wybiegł w pierwszym składzie. Jedyną nadzieją na poprawę są tylko słowa trenera i dyrektora sportowego klubu, którzy mówili o dobrej pracy napastnika. - Zasłużył sobie na te minuty, bo w ostatnich tygodniach bardzo dobrze trenował - powiedział Ole Werner. Jak będzie, to okaże się w kolejnych tygodniach. 

Nieco lepiej, ale również słabo, wygląda sytuacja Jakuba Kamińskiego. W zeszłym sezonie stawał się coraz ważniejszą postacią Wolfsburga i grał dużo, a obecnie również ma na koncie zaledwie 13 meczów bez goli i asyst. 290 minut na placu gry nie robi wrażenia, a do tego Polak regularnie przegrywa walkę o miejsce w składzie z Kevinem Paredesem, który również nie zachwyca. 

Tyle samo meczów co wyżej wymieniona dwójka ma na koncie Robert Gumny, ale na placu gry spędził 477 minut. Pięć razy grał w wyjściowym składzie Augsburga, ale w ostatnich sześciu meczach tylko raz podniósł się z ławki rezerwowych i to na zaledwie 18 minut. Odkąd w październiku zespół przejął trener  Jess Thorup, to prawy obrońca stopniowo tracił miejsce w składzie, a obecnie jest głębokim rezerwowym. Gola i asysty również nie zaliczył. 

Sytuacja Polaków w Bundeslidze wygląda więc fatalnie. Oprócz tego, że grają mało, to mogą przyczynić się do niechlubnego przerwania wieloletniej passy. Ostatni raz zmagania w Bundeslidze zakończyły się bez przynajmniej jednego gola Polaka w sezonie 1985/1986 i na razie obecni zawodnicy są na "dobrej" drodze, by przywrócić taki stan rzeczy w sezonie 2023/24. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.