Niemcy mają dość. Kolejny mecz nagle przerwany. Czegoś takiego jeszcze nie było

Niemieccy kibice ciągle żyją decyzją, którą podjęły tamtejsze kluby ws. sprzedaży praw telewizyjnych. Nie składają broni i aktywnie protestują. W ostatnich tygodniach fani rzucali na boisko m.in. czekoladki i doprowadzali do kilkuminutowych przerw w meczu. W piątkowym meczu Koeln - Werder Brema kibice znów zamanifestowali. Na murawie pojawiły się nowe przedmioty. "Mamy nowość. Proszę, jak ta technologia szybko wkroczyła na niemieckie boiska" - relacjonowali dziennikarze Viaplay.

W połowie grudnia ubiegłego roku niemieckie władze (DFL) zdecydowały się na sprzedaż części praw telewizyjnych w zamian za dodatkowy zastrzyk gotówki. Głosowanie poszło po myśli zwolenników tej transakcji, którzy uzyskali wymagane 2/3 głosów wszystkich klubów. Decyzja ta nie spotkała się z aprobatą kibiców. W komentarzach widać wiele negatywnych opinii. Ci obawiają się, że w ten sposób otwiera się furtkę, by rozgrywać niektóre mecze za granicą, a zagraniczne koncerny przejmowały kontrolę nad ich zespołami. Dlatego też niemieccy kibice protestują na trybunach.

Zobacz wideo Dograliśmy w studiu walkę o pas KSW. Uścisk ręki prezesa

Trzeba przyznać kibicom, że wykazują się bardzo dużą pomysłowością podczas trwających protestów. W meczu Koeln - Borussia Dortmund rzucali na boisko czekoladki. Z kolei w potyczce pomiędzy Unionem Berlin a Wolfsburgiem posunęli się o krok dalej i rzucali na murawę piłeczki tenisowe. Ponadto, opóźniają i przerywają mecze. Swoje niezadowolenie z zaistniałej sytuacji wyrażają również poprzez brak dopingu.

Wielki protest w meczu Koeln - Werder Brema. Na boisku pojawiły się różne przedmioty. Najwięcej uwagi przykuły zdalnie sterowane samochodziki

W piątkowym spotkaniu 22. kolejki Bundesligi pomiędzy Koeln a Werderem Brema kibice znów solidarnie zaprotestowali. Tuż po wznowieniu drugiej połowy na murawę zostały wrzucone piłeczki tenisowe, a do tego na boisko wjechały dwa zdalnie sterowane samochodziki. "Mamy nowość. Proszę, jak ta technologia szybko wkroczyła na niemieckie boiska" - relacjonowali dziennikarze Viaplay. To doprowadziło do około trzydziestominutowej przerwy w grze, podczas której piłkarze obu drużyn pomagali stewardom w sprzątaniu. W pewnym momencie jeden z zawodników się zagotował i kopnął w jeżdżący samochodzik "Oj, tutaj brutalnie potraktowany ten samochodzik" - mówił jeden z komentatorów.

Ostatecznie mecz skończył się zwycięstwem Werderu Brema 1:0. Zwycięską bramkę w 70. minucie zdobył Justin Njinmah. Dla 23-letniego napastnika było to piąte trafienie w bieżących rozgrywkach Bundesligi.

Po 22. kolejkach Koeln znajduje się w strefie spadkowej i ma pięć punktów straty do bezpiecznego miejsca. Werder Brema z kolei plasuje się na siódmej lokacie.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.