Historia Bayeru Leverkusen w Bundeslidze sięga 1979 roku. Od tego czasu nieprzerwanie występuje w najwyższej niemieckiej klasie rozgrywkowej. Aż jedenaście razy zdobywał medale mistrzostw Niemiec, ale wciąż w krajowej gablocie "Aptekarzy" jest dość pusto, gdyż udało im się wygrać tylko Puchar Niemiec w 1993 roku. Xabi Alonso sprawił jednak, że ten stan może się wkrótce zmienić.
Przez ostatnie dekady Bayer Leverkusen znany był głównie z... wpadek. Prześmiewcze określenia "Vizekusen" i "Neverkusen" wdarły się do świadomości kibica - nie tylko tego krajowego. Pierwsza w języku niemieckim, druga w angielskim. Bynajmniej nie stało się tak bez powodu. Najlepszy okres w historii klubu przypada na przełom XX i XXI wieku. Piłkarze z Leverkusen w latach 1997-2000 zajmowali kolejno 2., 3., 2. i 2. miejsce. W 2000 roku mogli przypieczętować tytuł z grającym o nic Unterhaching, ale... wyłożyli się tuż przed "metą". Tytuł zgarnął Bayern Monachium.
Szczytem wszystkiego stał się jednak sezon 2001/2002. Bayer mógł wówczas wygrać potrójną koronę, a nie wygrał nic. Przegrał finał Ligi Mistrzów, Pucharu Niemiec, a w Bundeslidze musiał uznać wyższość Borussii Dortmund.
Dziś, niespełna 22 lata po tych wydarzeniach, kibice klubu z Nadrenii Północnej-Westfalii chcą znów zacząć marzyć. I mają ku temu podstawy. Bayer jest liderem tabeli Bundesligi i na 14. kolejek przed końcem rozgrywek ma dwa punkty przewagi nad drugim Bayernem i aż 12 nad trzecim Stuttgartem. We wtorkowy wieczór "Aptekarze" rzutem na taśmę wygrali mecz ćwierćfinałowy w Pucharze Niemiec. Do 66. minuty przegrywali ze wspomnianym VFB Stuttgart 1:2, ale wówczas do siatki trafił Amine Adli. W 90. minucie zwycięstwo Bayerowi zapewnił Jonathan Tah.
Tym samym piłkarze z Leverkusen mają na swoim koncie imponującą serię 30 meczów bez porażki z rzędu. W trwającym sezonie jeszcze nie schodzili z boiska w roli pokonanych. Ostatni raz przegrali 27 maja ubiegłego roku w meczu kończącym sezon Bundesligi z Bochum. W Europie Bayer niepokonany jest natomiast od 11 maja ubiegłego roku i pierwszego półfinału Ligi Europy przeciwko Romie.
Bayer Leverkusen stał się dopiero drugim klubem w historii niemieckiej piłki, który może pochwalić się taką serią. Brakuje mu już tylko kilku spotkań, aby wyrównać absolutny rekord należący do Bayernu Monachium z lat 2019-2020, a może i go przebić. Robert Lewandowski i jego koledzy byli wówczas niepokonani w 32 meczach z rzędu. Co ciekawe Bawarczycy od ostatniego sukcesu pucharowego Leverkusen wygrali... 55 trofeów.
Zespół trenera Xabiego Alonso zachwycił piłkarskie Niemcy, ale i całą Europę. Wypromował kilku piłkarzy - Victor Boniface stał się czołowym strzelcem Bundesligi, a wahadłowi Alejandro Grimaldo i Jeremie Frimpong mieli udział przy 37 golach. Renesans formy przeżywa Granit Xhaka, a chwalony jest także duet stoperów - Edmond Tapsoba i Odilon Kossounou.
W sobotę "Aptekarze" rozegrają być może decydujący mecz o mistrzostwie. Zagrają... właśnie z Bayernem Monachium. Zwycięstwo znacznie przybliży ich do upragnionego tytułu. Wciąż są w grze o krajowy puchar, a dzięki zwycięstwu w grupie (18 na 18 punktów możliwych do zdobycia - przyp. red.) powalczą na wiosnę w Lidze Europy. Mogą więc zdobyć trzy trofea - tak jak miało to miejsce w 2002 roku. Wydają się być zespołem nie do zdarcia i takim, który jest gotowy do przegonienia demonów klubowej przeszłości. Choć, jak pokazała historia, nie ma co zawczasu koronować piłkarzy z BayArena. Wszakże w sezonie 2009/2010 Bayer był niepokonany przez 24 kolejki z rzędu. Ostatecznie... nie zakończył rozgrywek nawet na podium.