Nietypowe protesty kibiców w Bundeslidze. Rzucali czekoladki na boisko

W połowie grudnia zeszłego roku znaczna większość niemieckich klubów postanowiła zatwierdzić decyzję niemieckiej federacji odnośnie sprzedaży części przyszłych praw telewizyjnych. To ma przynieść Niemieckiej Lidze Piłkarskiej (DFL) spory zastrzyk kapitału inwestycyjnego. Tej decyzji sprzeciwiają się kibice niemieckich zespołów. Choćby podczas meczu FC Koeln z Borussią Dortmund (0:4) na murawę leciały czekoladki przypominające złote monety. "Je**ny DFL" - krzyczeli fani z Kolonii.
FC Augsburg - Bayer Leverkusen
LEONHARD SIMON / REUTERS / REUTERS

Borussia Dortmund notuje dobre wejście w drugą część sezonu Bundesligi w 2024 roku. Zespół prowadzony przez Marco Rose najpierw wygrał 3:0 z SV Darmstadt, a w sobotnim spotkaniu pokonał 4:0 FC Koeln. W tym starciu dubletem popisał się Donyell Malen, a po trafieniu dołożyli Niclas Fullkrug i Youssoufa Moukoko. Dzięki temu Borussia wyprzedziła Eintracht Frankfurt i awansowała na piąte miejsce. W tym momencie jej strata do czwartego Stuttgartu wynosi zaledwie jeden punkt. W trakcie meczu BVB doszło do nietypowego zdarzenia z udziałem kibiców.

Zobacz wideo Wielka piłka po 26 latach wróciła do Spodka! Legendy na murawie

Kibice w Niemczech protestują przeciwko decyzji federacji. "Je**ny DFL"

W dwunastej minucie spotkania kibice FC Koeln i Borussii Dortmund wrzucili na boisko czekoladki, które przypominały złote monety. To doprowadziło do ośmiominutowej przerwy w grze, podczas której piłkarze obu drużyn pomagali stewardom w sprzątaniu. W ten sposób fani postanowili zaprotestować przeciwko decyzji Niemieckiej Ligi Piłkarskiej (DFL). W połowie grudnia zeszłego roku większość niemieckich klubów zatwierdziła decyzję władz odnośnie sprzedaży części praw telewizyjnych w zamian za zastrzyk kapitału inwestycyjnego. "Je**ny DFL" - krzyczeli kibice Kolonii.

To nie jest jedyna forma protestu wśród kibiców niemieckich drużyn. Przez pierwsze dwanaście minut meczów na poziomie 1. i 2. Bundesligi kibice milczeli. Mecz Vfl Bochum z Vfb Stuttgart (1:0) był opóźniony o 40 minut po tym, jak fani Stuttgartu zablokowali wyjścia przeciwpożarowe przez rozwinięcie flag. Wcześniej kibice podczas spotkania Bochum z Unionem Berlin (3:0) rzucali piłkami tenisowymi na boisku. W meczu Heidenheim z Wolfsburgiem (1:1) kibice też rzucali małymi czekoladowymi monetami, ale tam to nie doprowadziło do przerwania spotkania. Pojawiają się też transparenty "nie dla inwestorów w DFL".

Niemieckie środowiska kibicowskie postanowiły wydać wspólny komunikat w tej sprawie i podkreśliły swój sprzeciw. "Mylicie się, jeśli jesteście przekonani, że możecie przeforsować tę umowę wbrew wszelkim przeciwnościom. Ci, którzy nie przestrzegają własnych standardów i patrzą w drugą stronę, gdy pewne zasady są łamane, tracą wszelką wiarygodność. Oczekujemy, że kluby i DFL powtórzą głosowanie z zachowaniem pewnej przejrzystości i zgodnie z zasadą 50+1. Poza maksymalizacją przychodów DFL nie ma ani celów, ani odpowiedniej treści" - czytamy.

Czym jest zasada 50+1 w Niemczech? Ta reguła zakłada, że większość udziałów w danej spółce musi należeć do klubu jako stowarzyszenia, więc wymagane 51 proc. udziałów jest potrzebne, by otrzymać licencję na grę w 1. i 2. Bundeslidze. Przez to w Niemczech nie widzimy prywatnych właścicieli multimiliarderów np. z Anglii, Arabii Saudyjskiej czy Chin. Pewnymi wyjątkami od tej zasady są Bayer Leverkusen czy Vfl Wolfsburg, których właścicielami jest odpowiednio firma farmaceutyczna Bayer oraz Volkswagen. Nie należy wykluczać, że kolejnym krokiem DFL po sprzedaży części praw telewizyjnych będzie zniesienie tej zasady.

Więcej o: