Były reprezentant Polski ujawnia całą prawdę o koledze z drużyny. "Miał coś z głową"

W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" na wspominki zebrało się byłemu reprezentantowi Polski - Radosławowi Kałużnemu. Były zawodnik m.in. Wisły Kraków opowiedział o byłym koledze z szatni i jego agresji wobec rywali oraz piłkarzy z własnej drużyny. - Słowo "debil" wcale nie jest za mocne, gdy weźmiemy pod uwagę to, co wyprawiał - powiedział Kałużny.

Radosław Kałużny to 49-krotny reprezentant Polski, w której strzelił 11 goli. Dwukrotny mistrz kraju z Wisłą Kraków pojechał m.in. na mistrzostwa świata w 2002 r., gdzie zagrał przeciwko Korei Południowej (0:2) oraz Portugalii (0:4).

Zobacz wideo Michał Probierz wykorzystał pomidora. Ależ pewność siebie!

Dużą część kariery klubowej Kałużny spędził w Niemczech, gdzie wyjechał w 2001 r. Były zawodnik, który grał na pozycji defensywnego pomocnika, występował kolejno w Energie Cottbus, Bauerze Leverkusen, Rot-Weiss Essen oraz Rot Weiss Ahlen.

W rozmowie z portalem przegladsportowy.onet.pl Kałużny wspomniał czasy gry w Energie Cottbus. A w szczególności jednego zawodnika - Bruno Akrapovicia. Dlaczego akurat jego? Kałużny opisał agresję, jaką charakteryzował się ten piłkarz. I to nie tylko względem przeciwników, ale też kolegów z drużyny.

- Był skrajnie nieprzyjemnym typkiem. Nawet podczas zajęć, jak szedł w pole karne, to w promieniu pięciu metrów nie było nikogo. Tornado. Słowo "debil" wcale nie jest za mocne, gdy weźmiemy pod uwagę to, co wyprawiał - powiedział Kałużny.

"Opluwał, szczypał w okolicy biodra"

- Potrafił stanąć komuś na stopie i z premedytacją wkręcał w nią swoje kołki. I nie było dla niego różnicy, czy robi to w meczu, czy nam na treningu. Wie pan, jaki to ból, gdy człowiek dostaje taki stempel, a nie daj panie na mokrą lub zmarzniętą stopę? - dodał.

- Akrapović podchodził, zatruwał powietrze, stojąc obok, i odchodził ze złośliwym uśmieszkiem. Opluwał, szczypał w okolicy biodra. Powtarzam – nie było dla niego różnicy między meczem i treningiem, między rywalem a swoim zespołem. Jeżeli dostał rozkaz, że ma kogoś pilnować – chwytał się najbardziej prymitywnych sposobów. Naprawdę miał jakieś kłopoty z głową, z emocjami, bo nawet podczas zwyczajnej gry w karty wpadał w szał i potrafił zdemolować pół pokoju. Gdy kiedyś w swoim pokoju rozbił telewizor, próbował wmówić szkoleniowcowi, że stało się to podczas lunatykowania - zakończył Kałużny.

56-letni dziś Akrapović to 14-krotny reprezentant Bośni i Hercegowiny. Do Energie Cottbus trafił w 2000 r., grając wcześniej m.in. w VfL Wolfsburg i FSV Mainz. Po zakończeniu kariery piłkarskiej Akrapović został trenerem. W karierze prowadził m.in. RNK Split, Lokomotiw Płowdiw, CSKA Sofia czy Al-Wehda.

Więcej o:
Copyright © Agora SA