Kane jest nie do zatrzymania. Ocalił Bayern przed kompromitacją

Harry Kane się nie zatrzymuje. Anglik znów wpisał się na listę strzelców i został bohaterem spotkania 1. FC Koeln z Bayernem Monachium. Znalazł się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze i dobił rywala. Ostatecznie Bawarczycy triumfowali 1:0, co oznacza, że to właśnie bramka Kane'a zadecydowała o cennych trzech punktach. Dzięki nim ekipa Thomasa Tuchela wskoczyła na pozycję lidera.

Latem 2023 roku Harry Kane trafił do Bayernu Monachium za ponad 100 mln euro. To najdroższa transakcja w historii niemieckiego zespołu, która szybko zaczęła się spłacać. Anglik zaaklimatyzował się w nowej drużynie i zaczął strzelać gole jak natchniony. Do tej pory zanotował hat-tricki w trzech spotkaniach: z VfL Bochum, SV Darmstadt 98 oraz Borussią Dortmund. Łącznie wystąpił w 16 meczach, w których zdobył aż 21 bramek i siedem asyst. Kilkukrotnie przesądzał też o zwycięstwie ekipy Thomasa Tuchela. Podobnie było w piątkowy wieczór.

Zobacz wideo Reprezentacja Polski nie mogła trafić lepiej. "Więcej szczęścia niż rozumu"

Harry Kane błyszczy w Bayernie. Kolejna bramka. W pojedynkę rozstrzygnął losy spotkania

Tego dnia Bayern grał na wyjeździe z 1. FC Koeln. Niekwestionowanych faworytem byli goście. Zajmowali drugie miejsce w tabeli, z kolei rywale znajdowali się na przedostatniej, a więc 17. lokacie. I tę różnicę było widać też na boisku, choć pierwszą groźną sytuację wykreowali gospodarze. Już w 10. minucie Jan Thielmann zmusił Manuela Neuera do interwencji. 

Później jednak to Bayern przejął kontrolę nad spotkaniem. Częściej pojawiał się w polu karnym rywali, co przyniosło efekt w 20. minucie. To wtedy na liście strzelców po raz kolejny w tym sezonie zapisał się Kane. Anglik znalazł się we właściwym miejscu o właściwej porze - tak w skrócie można określić tę sytuację.

Wszystko zaczęło się od pomyłki w akcji ofensywnej FC Koeln. Jeden z piłkarzy stracił futbolówkę, na co momentalnie zareagowali zawodnicy Tuchela i ruszyli do kontrataku. Leroy Sane podał perfekcyjnie na lewą stronę do Erica Maxima Choupo-Motinga. Ten zmylił obrońcę, a następnie oddał mocny strzał na bramkę. 

Futbolówkę wybił jednak jeden z piłkarzy Koeln, który znajdował się na linii bramkowej. Ta ponownie wróciła w pole karne i trafiła idealnie pod nogi Kane'a. Anglikowi nie pozostało nic innego, jak tylko prostym strzałem umieścić ją w siatce. I tak też zrobił. 

W kolejnych minutach znakomite okazje mieli Choupo-Moting, Sane i Kingsley Coman, ale brakowało szczęścia. Tym samym pierwsza połowa zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem Bayernu. I choć w drugiej odsłonie starcia to Bawarczycy wciąż byli stroną przeważającą, to razili nieskutecznością. Oddali dziewięć strzałów, ale wszystkie niecelne. 

Kane nie zawiódł, ale Bayern już tak. Wymęczone zwycięstwo. Bili głową w mur

W okolicach 80. minuty znów znakomitą okazję miał Coman, ale po jego główce piłka obiła poprzeczkę. Tym samym Bayern wygrał 1:0 i awansował na pierwszą lokatę z dorobkiem 32 punktów. Drugi Bayer Leverkusen traci punkt, ale ma też jeden mecz rozegrany mniej. W związku z tym w tabeli może dojść do roszad. Nic nie zmienia jednak faktu, że dzięki temu zwycięstwu Bayern wciąż pozostał niepokonany w Bundeslidze. Z kolei dla Koeln był to już ósmy przegrany mecz - tym samym spadł na ostatnią lokatę. 

W kolejnym meczu ligowym Bayern zmierzy się z Unionem Berlin. Starcie zaplanowano na sobotę 2 grudnia. Wcześniej, bo w środę 29 listopada zagra w 5. kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów z FC Kopenhagą Kamila Grabary. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.