Bayern Monachium po niezbyt udanym sezonie (pierwszym bez Roberta Lewandowskiego w składzie) szykuje prawdziwą transferową gorączkę. Klub już pozyskał Konrada Laimera z RB Lipsk i Raphaela Guerreiro z Borussii Dortmund. Fabrizio Romano informował, że powinien dołączyć także obrońca Napoli Kim Min-jae. Najważniejszym wzmocnieniem ma być jednak nowy środkowy napastnik. Bayern w miejsce Lewandowskiego z rocznym opóźnieniem szykuje prawdziwą bombę.
Bawarczycy liczą, że uda im się ściągnąć z Tottenhamu Harry'ego Kane'a. Nie wszystkim jednak się ten pomysł podoba. Kapitan reprezentacji Anglii to wciąż gwarancja bramek (w poprzednim sezonie zdobył ich 32), ale ma on już swoje lata. Niedługo skończy trzydziestkę. Poza tym negocjacje w sprawie transferu jak na razie nie były zbyt udane.
Tottenham miał odrzucić pierwsze propozycje Bayernu i domaga się kwoty aż 100 mln euro. - Nie ośmielam się oceniać, czy Kane byłby wart tej sumy. Wiem, że jest jednym z najlepszych napastników na świecie, maszyną do zdobywania bramek z bezlitosnym wykończeniem. Jest inteligentny, dobrze biega i dobrze gra głową, ale czy 100 milionów to właściwa cena za prawie 30-latka, można dyskutować - zastanawiał się w felietonie dla Sky Sports były pomocnik Bayernu Monachium Lothar Matthaeus.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.
Legenda klubu chciałaby zobaczyć Anglika na Allianz Arenie jak najszybciej, ale tylko dlatego, że Bayern potrzebuje na już klasowego napastnika. Mistrz świata z 1990 r. uważa, że największym błędem klubu było to, jak łatwo zrezygnowano z Roberta Lewandowskiego. - Gdyby przedłużyć kontrakt Lewandowskiego o trzy lata i dać mu podwyżkę, wyszłoby taniej o ostatni rok niepowodzeń plus kwotę, którą trzeba teraz wydać na Kane'a - podsumował Matthaeus.
Lothar Matthaeus grał w Bayernie w latach 1984-1988. W tym czasie sięgnął po trzy tytuły mistrza Niemiec i dotarł do finału Ligi Mistrzów. W 113 meczach dla Bawarczyków strzelił 57 goli. Teraz pracuje jako ekspert telewizyjny.