Gwiazdor Bayernu znowu to zrobił. Szczyt nieodpowiedzialności. Klub szykuje karę

Leroy Sane drugi raz w ciągu trzech ostatnich tygodni spóźnił się na zbiórkę Bayernu Monachium. Ostatnim razem nie zabrał się przez to autokarem z resztą drużyny na mecz ligowy z Borussią Moenchengladbach. Za swoje nieodpowiedzialne zachowanie będzie musiał zapłacić karę, informuje "Bild".

Pod koniec lutego "Bild" poinformował o kuriozalnej sytuacji przed meczem Bayernu Monachium z Borussią Moenchengladbach (2:3). Dziennik ujawnił, że skrzydłowy bawarskiego zespołu - Leroy Sane - spóźnił się na przedmeczową zbiórkę i zespół ruszył na spotkanie ligowe bez niego. Miała być to decyzja Juliana Nagelsmanna, który chciał w ten sposób ukarać zawodnika, dla którego to rzekomo nie był pierwszy taki wybryk. Okazało się, że nie był też ostatni.

Zobacz wideo Lewandowski schodzi ze sceny. Santos szuka następcy

Leroy Sane znowu spóźnił się na trening Bayernu Monachium. Teraz czeka go kara

Sane pomimo ostatniej niesubordynacji w starciu z Borussią jednak zagrał. Pomimo że dwa autokary Bayernu (jeden z drużyną, drugi ze sztabem) odjechały, to piłkarz zdążył na samolot, na który dojechał prywatnym samochodem. Wydawało się, że ta nauczka sprawi, że tego typu incydenty się nie powtórzą. Tak się jednak nie stało, Niemiec wytrzymał niecałe trzy tygodnie i znów sprawił problemy.

Jak informuje "Bild", skrzydłowy spóźnił się na ostatni, piątkowy trening Bawarczyków przed meczem z Augsburgiem (11.03.). Julian Nagelsmann ustalił ze sztabem, że każdy zawodnik powinien pojawić się na murawie przynajmniej godzinę przed rozpoczęciem ćwiczeń. Tymczasem pomimo że trening zaplanowany był na godzinę 11:00, Sane zaczął wjeżdżać na parking o 10:02... Gdy zorientował się, że przekroczył czas, próbował niezauważenie dostać się do ośrodka tylnym wejściem, ale został przyłapany.

Według regulaminu kar za złamanie ustalonych zasad Leroy Sane będzie musiał zapłacić klubowi grzywnę. Zdaniem gazety wynosi ona ok. 3000 euro. Być może spowoduje to, że Niemiec zdoła poprawić punktualność. "Bild" podaje, że pomimo przewinienia są spore szanse na występ 27-latka przeciwko Augsburgowi. Do tej pory uzbierał on 21 meczów w Bundeslidze, gdzie strzelił sześć goli i dołożył trzy asysty.

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Bayern Monachium jest obecnie liderem Bundesligi, ale ma taki sam dorobek punktowy jak druga Borussia Dortmund (49 pkt). Ekipa Juliana Nagelsmanna wyprzedza rywali, dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu. Bawarczycy wspomniany mecz z Augsburgiem rozegrają w sobotę. Początek spotkania o 15:30 czasu polskiego.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.