Transferowy niewypał Bayernu spalił swój dom. "Pół godziny opłakiwałam zmarłego męża"

Grał u boku Ronaldinho i miał być podporą Bayernu na długie lata. Ale długie lata spędził w więzieniu. 21 września mija 11 lat od tajemniczego pożaru willi Breno, ówczesnego stopera monachijczyków.

Breno jeszcze nie trafił do Europy, a już się było o nim głośno. Ale co tu się dziwić, skoro na dzień dobry, czyli w swoim pierwszym seniorskim sezonie, zdobył z Sao Paulo mistrzostwo Brazylii. Mocną stroną tamtej drużyny była właśnie obrona, gdzie oprócz Breno występował m.in. Miranda (później wierny żołnierz Diego Simeone w Atletico Madryt), a bramki strzegł legendarny Rogerio Ceni, który w trakcie kariery... strzelił ponad 50 goli. Ale wróćmy do Breno. W styczniu 2008 roku zgłosił się Bayern i wyłożył na stół aż 11 milionów euro. To była całkiem spora inwestycja, jak na zakup 19-latka. Ale trzeba było tyle wydać, bo piłkarza obserwował również Real Madryt oraz włoskie klubu. Poza tym laurkę wystawił mu Giovane Elber, kultowy napastnik Bayernu.

Zobacz wideo Poruszony Lewandowski o ukraińskiej opasce: Sam ją lepiłem, sklejałem

Kilka miesięcy później trener Ottmar Hitzfeld dał mu szansę debiutu przeciwko Wolfsburgowi. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, a po murawie wśród "Wilków" biegali m.in. Jacek Krzynówek i Daniel Ljuboja. To był jedyny występ Brazylijczyka w pierwszym sezonie. Ale to wystarczyło, aby dostać powołanie do brazylijskiej kadry olimpijskiej. Grając u boku Ronaldinho i Marcelo, zdobył olimpijski brąz (triumfowała Argentyna Leo Messiego). Po turnieju w Pekinie jego sytuacja w Bayernie miała się poprawić.

Bo choć to był Bayern pełen gwiazd (Luca Toni, Franck Ribery, Bastian Schweinsteiger), to akurat środek obrony nie był mocno obsadzony. Jasne, Lucio był jednym z najlepszych stoperów świata, ale ani Martín Demichelis, ani Holger Badstuber, ani Daniel Van Buyten nie byli z topu. Często zdarzały im się wpadki. Breno jednak miał nieustanne problemy z kolanami. Kolejne operacje wpychały go w depresję, a także nadwagę. I to nie kilku, a kilkunastu kilogramową! Łagodnie pisząc: nie uchodził za wzór profesjonalisty.

22 września 2011 miał przejść czwartą operację kolana, odkąd trafił do Monachium. Ta myśl go przytłaczała, więc chciał na chwilę się odprężyć i dzień wcześniej udał się do baru na kilka piwek. Później doprawił się jeszcze porto, wzmacnianym portugalskim winem. Gdy zamknęli bar, to wrócił do swojej wynajmowanej willi w prestiżowej dzielnicy Gruenwald. Ale nie poszedł spać. 

"Wszystko płonęło"

Brazylijczyk spalił całą willę. I to spalił ją doszczętnie. Szczęście było takie, że w środku nie było ani jego żony, ani żadnego z trójki dzieci. Nie do końca wiadomo, właściwie czemu to zrobił. Albo inaczej: motorem napędowym miała być silna depresja. Jedni uważają, że Breno chciał pokazać swojej żonie, że poważnie myśli o odebraniu sobie życia. A inni twierdzili, że Brazylijczyk nawet nie był świadomy, że dom stał pusty.

- Wszystko płonęło. Błagałam policjantów, by weszli do środka i wyciągnęli Breno. Klęczałam na ulicy i płakałam, bo strażacy mówili, że jest już za późno. Przez blisko pół godziny opłakiwałam zmarłego męża. Wtedy jeden z policjantów powiedział, że on jednak żyje - opisywała Renata Borges, żona zawodnika.

Jednak cześć dziennikarzy przypominała, że żona z kilkuletnimi dziećmi pojawiła się na posesji dopiero w nocy, stąd spekulacje, że jednak wiedziała o ewentualnych zamiarach piłkarza. Wątpliwości nie miała jednak prokuratura, która natychmiast aresztowała piłkarza w obawie, że ten może szybko wyjechać z Niemiec. Breno został uznany za winnego podpalenia i skazany na trzy lata oraz dziewięć miesięcy więzienia.

Złodzieje obłowili się w domu Thomasa Muellera. Stracił luksusową kolekcjęZłodzieje obłowili się w domu Thomasa Muellera. Stracił luksusową kolekcję

Dziś coraz częściej mówi się o depresji wśród sportowców, a praca z psychologami to norma. Ale jedenaście lat temu ten temat dopiero raczkował. Nawet w postępowych Niemczech.

- W futbolu istnieją nie tylko kontuzje mięśni czy kolana. Są też urazy umysłu, problemy psychiczne - tłumaczył prof. Florian Hausbauer, szef placówki leczącej Breno. 

Bayern nie odciął się od swojego zawodnika. Najpierw zapłacił kaucję w wysokości pół miliona euro, a potem go publicznie bronił. Uli Hoeness mówił, że decyzja o aresztowaniu Breno jest niewspółmierna do jego ewentualnej winy. Ale to niewiele pomogło. Breno trafił za kratki.

A że przez pięć lat gry w Niemczech nie nauczył się języka, to osadzono go w celi z Hiszpanem, z którym komunikował się po portugalsku. W celi nie było wielu atrakcji, więc zatrudnił się w więziennej pralni. Ostatecznie został przedterminowo zwolniony w grudniu 2014 r.

- Więzienie? To był to bardzo emocjonalny moment. Tylko moi najbliżsi wiedzą, jaka to była ciężka walka. Każdego dnia powtarzałem sobie, że wrócę na wolność. Zawsze myślałem pozytywnie, choć zdarzał się płacz. Szczególnie na początku, gdy otrzymywałem listy od żony i oglądałem zdjęcia dzieci. Płakałem jednak w samotności w łazience, by współosadzony nie widział - tłumaczył piłkarz.

I dodał: - Widziałem kilku, którzy próbowali popełnić samobójstwo i wtedy sobie obiecałem, że będę szanował życie i nie zrobię nic szalonego.

Powrót do Brazylii

Tuż po wyjściu na wolność wrócił do Brazylii, gdzie przygarnęło go Sao Paulo. - Breno może być przykładem dla wielu naszych zawodników. To było niezwykle imponujące, jak ciężko trenował, by wrócić do dobrej formy. On jest nie tylko świetnym obrońcą, ale i po prostu dobrym chłopakiem - mówił Juan Carlos Osorio, jeden z jego trenerów w Sao Paulo.

Germany Soccer Champions LeagueSą przecieki z Bayernu ws. Nagelsmanna. Następca już czeka w pogotowiu

Później reprezentował także bartwy Vasco da Gama, a od stycznia 2021 roku jest bez klubu. Ale jeśli zagłębimy się w statystyki, to po powrocie na wolność rozegrał niespełna 40 spotkań, więc tak naprawdę nigdy nie wrócił już do poważnego grania.

Zaprzepaścił swój talent, zmarnował karierę, ale - co mogą sugerować jego social media - wygrał swój najważniejszy mecz. Pokonał depresję.

 
 

Pisząc artykuł korzystałem z tekstów "Kickera", "Bilda" i "Globo".

Więcej o: