Niemcy wskazują zwycięzcę transferu Lewandowskiego. "Odszedł największy krytyk"

Ufff, Monachium odetchnęło z ulgą. Wygląda na to, że odejście Roberta Lewandowskiego nie tylko poprawiło grę Bayernu, ale i znacząco polepszyło atmosferę w klubie, co odczuwają piłkarze, trener oraz kibice. Takie przynajmniej można odnieść wrażenie po mocnym artykule z "Zeit Huete".

344 goli w 375 meczach Bayernu, a w międzyczasie masa pobitych rekordów strzeleckich. Do tego m.in wygrana Liga Mistrzów oraz dziewięć tytułów mistrzowskich. Słowem, Robert Lewandowski podbił Bundesligę i stał się legendą monachijskiego klubu. Nikt o zdrowych zmysłach nie podważa jego piłkarskiej jakości, ale w ostatnim czasie znacząco zmienił się wizerunek Polaka. Przynajmniej z perspektywy niemieckiej.

Zobacz wideo Lewandowski czy Messi? Pytamy kibiców w Barcelonie. Miażdżąca różnica

Jest następca Lewandowskiego. Bayern zapomniał o Polaku. Jest następca Lewandowskiego. Bayern zapomniał o Polaku. "Nowa perła"

Oczywiście, Lewandowski zawsze uchodził za zimnego profesjonalistę, ale w ostatnich tygodniach jego reputacja ucierpiała. Głównie z powodu zimnego pożegnania z Bayernem. Od kiedy napastnik gra dla Barcelony, to w niemieckiej prasie coraz częściej możemy natrafić na krytykę Roberta.

Dopiero co pisano o jego domniemanym konflikcie z Leroyem Sane, skrzydłowym Bayernu, a już "Zeit Huete" opublikowało o nim dość negatywny artykuł. Czytamy w nim, że odejście Polaka sprawiło, że atak Bayernu wygląda lepiej, bo teraz jego moc rozkłada się na czterech piłkarzy. Sadio Mane, Serge Gnabry, Thomas Mueller i Jamal Musiala to kwartet, który sprawia, że atak nie jest już "jednoosobowym show".

- W tej konstelacji ofensywa Bayernu wygląda, jakby została uwolniona. Uwolniona od ograniczeń, jakie narzucał jej tak dominujący napastnik jak Lewandowski. Wszystko wskazuje, że Bayern w rekordowym czasie odrodził się po stracie króla strzelców. (...) Mane też aklimatyzuje się ekspresowo. Mierzący 174 cm Senegalczyk jest innym typem napastnika niż Lewandowski. Trudno przewidzieć, czy będzie strzelić tyle goli, co Polak, ale przynajmniej technicznie i pod względem gry zespołowej jest od niego lepszy - czytamy.

Od dawna mówiło się też o nie najlepszych relacjach Lewandowskiego i trenera Nagelsmanna.  "Zeit Huete" też o tym wspomniało.

- Mane, nowa gwiazda, punktuje swoją skromną postawą i dobrymi relacjami z kolegami oraz trenerem. Ale także z kibicami, co obrazuje scena, gdy wdrapał się z megafonem na ogrodzenie trybun. Co innego Lewandowski, który miał raczej chłodne i profesjonalne relacje z kibicami. Mane jest gwiazdą, którą możesz dotknąć. Jest na dobrej drodze, by stać się ulubieńcem tłumu. Z odejściem Lewandowskiego odszedł największy krytyk Nagelsmanna - czytamy.

Rafał Gikiewicz w meczu z Bayeren LeverkusenGikiewicz doprowadził rywali do rozpaczy. Polak piłkarzem kolejki

- Zwycięzcą pożegnania Lewandowskiego jest właśnie Nagelsmann. Po pół roku współpracy Polak zaczął narzekać na szkoleniowca, że w porównaniu z sezonem 2020/21 otrzymywał za mało dośrodkowań. Ale w rzeczywistości otrzymał zaledwie trzy podania mniej! Lewandowski podobno narzekał też na rzekomo zbyt skomplikowane formy treningów. To, że skończył jako niecierpliwy i spóźniający się na treningi, było wtedy tylko ostatnim aktem jego letniego teatru transferowego, którym przez wiele miesięcy obciążał nastroje w całym klubie - podsumowuje niemiecki dziennik.

Falstart Barcelony

Kilka dni temu Barcelona z łatwością rozgromiła meksykański Pumas 6:0 na Camp Nou, a Robert Lewandowski strzelił gola i zaliczył dwie asysty, czym rozbudził oczekiwania kibiców przed swoim debiutem. Rayo Vallecano potrafiło się jednak postawić Barcelonie w pierwszej kolejce nowego sezonu. Sobotni mecz pokazał, że potrzeba jeszcze trochę czasu, aby w drużynie Xaviego gra była płynna.

Lewandowski zakończył mecz bez gola ani asysty, a jego drużyna tylko zremisowała z Rayo Vallecano 0:0, choć stworzyła 21 sytuacji strzeleckich. Okazja do rehabilitacji już 21 sierpnia, gdy Barca zagra w Sociedad z Realem.

Z kolei Bayern ma sześć punktów po dwóch meczach i bilans bramek (8-1).

Więcej o: