Robert Lewandowski zakończył ośmioletnią współpracę z Bayernem Monachium i dołączył do FC Barcelony. Saga transferowa z udziałem polskiego napastnika trwała bardzo długo. W tym czasie dochodziło do wielu słownych potyczek pomiędzy 33-latkiem, jego agentem Pinim Zahavim, a prezesem niemieckiego klubu Oliverem Kahnem i dyrektorem sportowym Hasanem Salihamidziciem. Lewandowski jawnie deklarował chęć zmiany otoczenia, z kolei władze Bayernu upierały się, że nie pozwolą mu na taki krok przed wypełnieniem kontraktu.
W mediach wiele mówiło się także na temat powodów zachowania polskiego napastnika. Niektórzy dziennikarze donosili, że Polak "obraził się" ze względu na zainteresowanie Bayernu Erlingiem Haalandem. To właśnie transferem Norwega mieli zajmować się Bawarczycy, nie dbając o przedłużenie współpracy ze swoim najlepszym strzelcem. Co więcej, media donosiły, że niemiecki klub za plecami Lewandowskiego próbował pozyskać napastnika Borussii Dortmund. Ten ostatecznie wybrał ofertę Manchesteru City.
Po kilku miesiącach po raz pierwszy do tych doniesień odniósł się sam zainteresowany. 33-latek przyznał, że jego decyzja nie miała związku z transferem 21-latka. - Nie, to, że chciałem opuścić Bayern nie miało związku z Erlingiem Haalandem. Jestem poważnym facetem - nawet jeśli coś nie jest dla mnie dobre, to chce znać o tym prawdę. Nie chcę mówić, co dokładnie się wydarzyło i co wpłynęło na moją decyzję. Ale jeśli pytacie mnie, czy zdecydowałem się przenieść do hiszpańskiego klubu ze względu na Haalanda, to muszę zaprzeczyć. To nie jego wina, nie widziałem problemu w tym, że dołączy do Bayernu - wyznał Lewandowski w wywiadzie dla ESPN.
W dalszej części rozmowy kapitan reprezentacji Polski przyznał, że na jego decyzje wpływ miała postawa władz niemieckiego klubu. Działacze nie byli z nim szczerzy, w związku z czym nie widział sensu dalszej współpracy. - Niektórzy ludzie nie mówili mi prawdy, mówili coś zupełnie innego, niż miało miejsce w rzeczywistości. A podkreślam, dla mnie zawsze na pierwszym miejscu stała szczerość. Być może dla kilku osób to właśnie owa szczerość stanowiła problem. W końcu zorientowałem się, że nie ma jej wobec mojej osoby. I wtedy poczułem, że to dobry moment, aby odejść z Bayernu i dołączyć do drużyny Barcelony - kontynuował Lewandowski.
33-latek przyznał także, że nie żałuje decyzji o zmianie otoczenia. Co więcej, Polak wbił szpilkę Bayernowi i wyjawił, że w trakcie zamieszania z jego transferem, niemiecki klub wielokrotnie mijał się z prawdą. - Czuję, że znajduje się we właściwym miejscu, we właściwym czasie. Wszystko, co wydarzyło się w ciągu ostatnich tygodni przez moim transferem do Barcelony, miało oczywiście związek z polityką. Bayern starał się znaleźć argumenty, dzięki którym mógł mnie sprzedać. Było to szczególnie istotne w kontekście fanów, ponieważ bardzo trudno było im wytłumaczyć decyzję o rezygnacji z najlepszego napastnika. Musiałem oczywiście to zaakceptować, mimo że zostało powiedziane wiele g***a na mój temat. To była nieprawda - podkreślił, a jego ostre i niecenzuralne słowa wyciszyła w nagraniu telewizja ESPN.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl.
Wiele mówiło się także, iż cała saga transferowa negatywnie wpłynęła na atmosferę w drużynie Bayernu. Dziennikarze sugerowali, że niektórzy zawodnicy odwrócili się od Lewandowskiego i byli poirytowani jego postawą. Co na to Lewandowski? - Miałem bardzo dobre relacje z kolegami z zespołu, z całym sztabem szkoleniowym oraz trenerem. Oczywiście, będę za tym wszystkim tęsknił, bo spędziłem w Bayernie piękny czas. Mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że byliśmy kimś więcej niż tylko przyjaciółmi z boiska. Ale ten rozdział się skończył, a ja zaczynam nowy etap - zakończył Lewandowski.
33-latek przebywa aktualnie wraz z drużyną Barcelony w Stanach Zjednoczonych. Tam kataloński klub przygotowuje się do nowego sezonu. Za wicemistrzami Hiszpanii trzy sparingi - z Interem Miami (6:0), Realem Madryt (1:0) oraz Juventusem (2:2). W ostatnim dwóch meczach Lewandowski pojawił się na murawie, ale na jego premierowe trafienie wciąż musimy poczekać. Być może pojawi się ono już w niedzielną noc, kiedy to Barcelona rozegra ostatni sparing. Jej przeciwnikiem będzie New York Red Bulls. Spotkanie zaplanowano na godzinę 1:00 czasu polskiego.