"To nie ma sensu". Bez wątpliwości ws. Lewandowskiego. Falk przeczuwa, co się stanie

Jakub Seweryn
- Jestem niemal pewny, że Robert Lewandowski opuści Bayern Monachium tego lata. Jeśli on nie chce tu grać, trzymanie go na siłę nie ma sensu - mówi Christian Falk, renomowany niemiecki dziennikarz "Sportbilda", który dla Sport.pl przeanalizował sytuację Roberta Lewandowskiego. Polski napastnik jest coraz bliżej odejścia z Bayernu do FC Barcelony.

We wtorek, zgodnie z zapowiedziami, Robert Lewandowski pojawił się w siedzibie Bayernu, ale jego przyszłość pozostaje niewiadomą. I mimo wszystko wydaje się, że Polakowi bliżej do odejścia do Barcelony, niż do pozostania w zespole mistrza Niemiec.

Zobacz wideo Rozmowa z Christianem Falkiem z Bilda o transferze Roberta Lewandowskiego

- Jego sytuacja jest dość jasna. Bayern Monachium chciał go zatrzymać, Robert nie podpisał jednak nowego kontraktu. A ofertę otrzymał, mógł przedłużyć umowę o rok z obecną pensją. To mu się nie spodobało i poinformował władze, że chce odejść. Rozmawiał też z trenerem Julianem Nagelsmannem - relacjonuje w rozmowie ze Sport.pl Christian Falk, niemiecki dziennikarz "Sportbilda", będący jedną z najlepiej poinformowanych o sprawie osób.

- Bayern powiedział "nie", ale to "nie" jest oczywiście kwestią pieniędzy. Powszechnie wiadomo już, że Barcelona złożyła trzy oferty, ostatnią na 40 milionów plus pięć milionów w bonusach. To jednak za mało dla Bayernu, który oczekuje oferty na co najmniej 50 mln, wtedy jego władze będą mogły rozmawiać - dodaje szef działu piłkarskiego najbardziej popularnego dziennika w Niemczech. 

Robert Lewandowski i trening BayernuDzieje się. Lewandowski wyjdzie na trening. Ale sprawy przyspieszają. "Wymowne"

"To nie jest dobra sytuacja, Bayern musi przedyskutować transfer Lewandowskiego" 

Sam Christian Falk jest zdania, że Robert Lewandowski ostatecznie opuści Bayern na rzecz Barcelony. Przekonuje, że w obecnej sytuacji kontynuowanie związku Lewandowski - Bayern nie ma większego sensu. 

- Jeszcze kilka tygodni temu nie było szans na ten transfer, ale teraz, gdy wszyscy zobaczyli te wszystkie doniesienia oraz to, jak się zachowuje Robert, który już ewidentnie nie czuje się najlepiej w Monachium... To nie jest dobra sytuacja dla całej szatni Bayernu - tłumaczy Falk. 

- Nikt nie powie wprost: "Robert, możesz odejść, jak ktoś zaoferuje 50 milionów euro", ale w klubie już wiedzą, że trzeba to przedyskutować. Słyszałem, że oferta 50 milionów plus 10 w bonusach byłaby w porządku dla Bayernu. Nie powiedzą z marszu, że na pewno akceptują, ale będą musieli o tym dobrze porozmawiać. Myślę, że koniec końców Robert opuści Bayern Monachium. Bayern radzi sobie naprawdę dobrze tego lata na rynku transferowym, mógłby wykorzystać pieniądze z tego transferu na jakąś inną transakcję. W klubie wiedzą też, że Robert nie chce zostać w Bayernie, co już pokazał na każdy możliwy sposób - dodaje dziennikarz "Sportbilda". 

Jak długo może jeszcze potrwać telenowela związana z transferem Roberta Lewandowskiego? - Trzeba by o to zapytać Barcelonę, kiedy złoży nową ofertę. Słyszałem, że Robert bardzo by chciał, żeby to się wyjaśniło jeszcze w tym tygodniu, ponieważ i Barcelona, i Bayern lecą do Stanów Zjednoczonych na tournee i do tego czasu dobrze by było mieć jasną sytuację. Ale czy tak będzie, tego nie wiadomo. Nie wiem, czy Barcelona już ma pieniądze na ten transfer, czy na razie jest to tylko jej życzenie. Ma przecież kilku zawodników, których już sprowadziła, a którymi nie może grać - analizuje Christian Falk.

- To niełatwa sytuacja, ale Robert stoi też na stanowisku, że jeśli Barcelona kolejnej oferty nie złoży, woli pójść do Paryża lub do Anglii, zamiast zostać w Monachium. Jednak wtedy to wszystko zajmie pewnie trochę więcej czasu - zaznacza.

Germany Soccer BundesligaDobra wiadomość dla Lewandowskiego. Bayern gotowy na rekord transferowy za de Ligta

Kibice Bayernu "przestali rozumieć" zachowanie Lewandowskiego. Ale pogróżki? "To już nie jest zabawne"

Jak przyznaje Christian Falk, kibice Bayernu Monachium nie podchodzą z wielkim zrozumieniem do zachowania Roberta Lewandowskiego. Mało tego, pogróżki części z nich wobec Polaka i jego rodziny sprawiają, że sytuacja stała się bardzo nieprzyjemna. 

- Na początku kibice uważali, że musi zostać, bo przecież jest najlepszy na świecie. Później trudno było im zrozumieć, że tyle razy chciał już odejść i niby zawsze marzył o grze dla Realu Madryt, a teraz jego wielkim marzeniem jest transfer do Barcelony. Ludzie już przestali to rozumieć, kibice chcieliby, żeby piłkarz kochał ich klub - mówi niemiecki dziennikarz. - Teraz słyszymy o pogróżkach, które już spowodowały, że rodzina zawodnika nie przyleciała z nim do Niemiec. A to już nie jest przyjemna sytuacja, nie ma nic wspólnego z futbolem. To już nie jest zabawne i obie strony muszą znaleźć rozwiązanie. Nikt nie chce czytać ani słyszeć o czymś takim. Jeśli rodzina Roberta zaczęła się bać, to już jest wielka szkoda - nie ukrywa szef działu piłkarskiego w "Sportbildzie". 

Sam Falk winy za całe zamieszanie na linii Lewandowski - Bayern upatruje w zachowaniu obu stron. - Bayern Monachium rzeczywiście powinien był wcześniej zacząć rozmawiać z Robertem Lewandowskim o jego kontrakcie, swoich planach i ambicjach. Robert nie był fanem tego, że Bayern rozmawiał z Erlingiem Haalandem i trochę rozumiem, że był tym rozczarowany - analizuje jeden z najlepiej poinformowanych w temacie Bayernu Monachium dziennikarzy.

- Rozumiem też postawę klubu, bo Robert musi zdawać sobie sprawę, że ma już 33 lata i Bayern musi też myśleć o przyszłości. Żaden wielki klub nie zamyka się tylko na jednego napastnika z topu. Również w samym Bayernie jest ogromna konkurencja na wielu pozycjach i Robert powinien zaakceptować to, że Bayern szuka młodszego napastnika. Obie strony nie rozegrały tego najlepiej, a do tego specjalną rolę odgrywa tu agent Lewandowskiego Pini Zahavi. Mówił, że Bayern nie złożył żadnej oferty Lewandowskiemu, co jest nieprawdą. Klub przekazał mu ją w ustnej rozmowie, nie zrobił tego na papierze, a to zostało tutaj wykorzystane - tłumaczy Christian Falk, który zdradził też, że w przeszłości takich problemów między Lewandowskim a Bayernem nie było. 

- Pamiętam, jak w 2019 roku władze Bayernu podpisywały nowy kontrakt z Robertem i już na pierwszym spotkaniu w tej sprawie panowie się dogadali i uścisnęli sobie ręce. Wtedy jednak Robert dostał kilka milionów podwyżki, teraz tak nie było i pewnie stąd te problemy - zaznacza z uśmiechem Niemiec. 

Robert Lewandowski, gwiazdor Bayernu MonachiumLewandowski wrócił do Monachium bez rodziny przez pogróżki

Kto mógłby zastąpić Lewandowskiego w Bayernie? "Temat Harry'ego Kane'a rzeczywiście istnieje"

W ostatnich dniach pojawiły się informacje, że w razie sprzedaży Roberta Lewandowskiego Bayern Monachium zamierza powalczyć o gwiazdę Tottenhamu Harry'ego Kane'a. Zdaniem Christiana Falka taki temat rzeczywiście istnieje, ale to inny piłkarz jest bliżej zasilenia mistrzów Niemiec. 

- Jestem niemal pewny, że Robert opuści Bayern tego lata. Jeśli on nie chce tu grać, trzymanie go na siłę nie ma sensu, ale Bayern ma kilka pomysłów, kto może być jego następcą. Jednym z nich jest Mathys Tel z Rennes, który jest bardzo utalentowanym chłopakiem, ale ma tylko 17 lat, więc potrzebowałby czasu, by się rozwinąć. Myślę, że w razie odejścia Roberta zostanie on od razu sprowadzony do Bayernu - zaznacza Falk. 

- Temat Harry'ego Kane'a rzeczywiście istnieje w Bayernie, ale nie na obecne lato, lecz na za rok, gdy pozostanie mu tylko rok kontraktu z Tottenhamem. Będzie w identycznej sytuacji, jak teraz jest Robert, będzie mógł wywrzeć większy nacisk na swój klub, będzie też tańszy. A gdy Bayern ma w ofensywie obecnie takich zawodników, jak Mane, Gnabry, Sane, Coman czy Mueller, to w kontekście tylko jednego sezonu powinno wystarczyć. Przynajmniej do kolejnego mistrzostwa Niemiec, bo to wciąż będzie najlepsza ofensywa w lidze. Nie potrzeba Roberta Lewandowskiego do wygrywania Bundesligi, raczej do realizowania celów międzynarodowych, ale to już inna historia - tłumaczy podejście klubu z Monachium dziennikarz "Sportbilda". 

I choć Bayern Monachium może w tym oknie wydać nawet 130 mln euro, Christian Falk nie uważa, żeby istniało istotne powiązanie transferu Roberta Lewandowskiego do Barcelony z możliwym przyjściem do Bayernu obrońcy Juventusu Matthijsa De Ligta, który będzie kosztował około 80 milionów euro. 

- De Ligt? Tak, chcą go, ale trzeba jeszcze zobaczyć, czy uda im się go pozyskać. Jeśli zapłacą mu 60-70 milionów euro za pięcioletni kontrakt, to się to rozłoży na kilka lat. Jeśli Robert powie, że zostaje na ten ostatni rok, to Bayern nie będzie mógł nic zrobić, by opuścił klub. Ale wówczas to będzie tylko jeden rok z "podwójnym" wydatkiem na pensje obu zawodników. Bayern nie potrzebuje zarobić na Lewandowskim, choć ewentualne pieniądze za niego mógłby dobrze wykorzystać. Jeśli Robert odejdzie, to myślę, że klub ściągnie młodego napastnika na jego miejsce i poszuka jeszcze jednego pomocnika. Ale jeśli zagrają jeden sezon i z Lewandowskim, i z Mane, i zajdą daleko w Lidze Mistrzów, to te pieniądze przecież się zwrócą - zauważa doświadczony dziennikarz. 

- Trzeba też zauważyć, że Bayern zdołał już nieźle sprzedać dwóch zawodników - Marca Rocę (Leeds United) i Omara Richardsa (Nottingham Forest). To nie są najbardziej popularni piłkarze na świecie, ale przynieśli trochę pieniędzy. Sam Bayern dość tanio pozyskał nowych piłkarzy (Mazraouiego, Gravenbercha i Mane). Wydał około 25 milionów więcej niż otrzymał, a to nie są wielkie pieniądze jak na Bayern - dodaje Falk. 

Robert LewandowskiMatthaeus wytyka Bayernowi hipokryzję ws. Lewandowskiego. "Popełniono wiele błędów"

"Borussii będzie trudniej zastąpić Haalanda niż Bayernowi Lewandowskiego"

Mimo całego zamieszania dla Christiana Falka Bayern Monachium wciąż pozostaje faworytem do zdobycia kolejnego mistrzostwa Niemiec. Nie zmienia tego nawet kilka głośnych transferów Borussii Dortmund, która zdążyła już pozyskać Nico Schlotterbecka, Niklasa Suele, Karima Adeyemiego i Sebastiena Hallera.

- Myślę, że gdy porówna się oba kluby i obie drużyny, to Borussii Dortmund trudniej będzie zastąpić Erlinga Haalanda, niż Bayernowi Roberta Lewandowskiego - tłumaczy Falk. - Szczególnie w kontekście rozgrywek krajowych, bo na arenie międzynarodowej, w Lidze Mistrzów, choć bez Roberta Lewandowskiego gra się dużo trudniej niż z nim, to jednak trzeba pamiętać, że w poprzednim sezonie z Lewandowskim na boisku Bayern przegrał z Villarreal. Również Robertowi w tym dwumeczu nie udało się zrobić różnicy, więc nigdy nie wiadomo.

Samo odejście dwóch supergwiazd, jak Erling Haaland i Robert Lewandowski, nie powinno być za to tak dużym problemem dla całej Bundesligi, jak mogło to wyglądać jeszcze jakiś czas temu. 

- Kilka tygodni temu nie wyglądało to dobrze dla Bundesligi. Erling Haaland, jeden z największych talentów w lidze, odchodził z Borussii, a Robert Lewandowski, najlepszy piłkarz świata, także chciał odejść. To nie był dobry znak dla Bundesligi - przyznaje Christian Falk. - Ale teraz przyszedł Sadio Mane, Matthijs de Ligt chce do niej przejść, pojawiają się plotki o Harrym Kanie. Jeśli tacy piłkarze wyobrażają sobie transfer do Bundesligi, to znaczy, że jest wciąż wystarczająco sexy. Nikt nie powinien się o nią obawiać.

W ostatnich latach kilku podstawowych piłkarzy Bayernu Monachium, jak David Alaba, Niklas Suele, Thiago Alcantara czy oczywiście Robert Lewandowski, zdecydowało się odejść z bawarskiego giganta. Według dziennikarza "Sportbilda" nie należy w tym szukać większego problemów dla mistrzów Niemiec. 

- Nie szukałbym w tym niczego specjalnego, nawet porównując do innych klubów o takiej renomie, a tych jest może pięć czy sześć - nie ukrywa Falk. - Myślę, że tylko w Realu Madryt piłkarze zostają w klubie na tak długo, jak w Bayernie Monachium. To jeden z sekretów obu klubów. Spójrzmy, jak długo są niektórzy piłkarze w Bayernie - Manuel Neuer i Thomas Mueller zdobyli po 10 mistrzostw Niemiec z rzędu. Wielu zawodników zostaje tu na naprawdę długi okres, aczkolwiek co sezon dobrze jest też coś zmienić, dodać drużynie świeżej krwi, bo to jest zawsze dla niej korzystne. W ostatnich latach tego trochę brakowało, Bayern grał głównie tymi samymi piłkarzami, czasami ktoś dochodził jak Leroy Sane. Tego lata zmiany będą znacznie większe, bo po tylu latach w tym samym składzie po prostu trzeba coś zmienić. Z pewnością Bayern chciał zatrzymać teraz Niklasa Suele, ale z drugiej strony to klub zrezygnował choćby z Corentina Tolisso czy też sprzedał Marca Rocę i Omara Richardsa. Nie sądzę, żeby był tu jakikolwiek problem - kończy niemiecki dziennikarz.

Więcej o: