Pierwszy beneficjent odejścia Lewandowskiego. Irytowała go samolubność Polaka

Niemieckie media wskazują pierwszego beneficjenta odejścia Roberta Lewandowskiego z Bayernu Monachium. Jest nim Leroy Sane, który szczególnie w drugiej części sezonu miał narzekać na samolubność Polaka. "Brak harmonii" - czytamy w Sport1.de.

Robert Lewandowski był jednym z niewielu piłkarzy Bayernu Monachium, który zanotowali stuprocentową obecność w meczach Bundesligi. W minionym sezonie wystąpił we wszystkich 34 meczach i strzelił w nich 35 goli. Do tego trzeba też doliczyć 10 spotkań w Lidze Mistrzów i 13 trafień. Pod względem liczb strzeleckich w Bayernie nie było lepszego piłkarza od Lewandowskiego w ciągu ostatnich trzech sezonów. Jednak nie każdemu pasowała postawa 33-latka na boisku, o czym pisze Sport1.de.

Zobacz wideo Rozwód Lewandowskiego z Bayernem? "Można to było zrobić z większą klasą"

Robert Lewandowski działa piłkarzom Bayernu na nerwy

Zdaniem niemieckiego dziennika brakowało harmonii między Leroyem Sane a Robertem Lewandowskim. "Był jednym z zawodników, którzy w drugiej połowie sezonu denerwowali się coraz bardziej samolubnym zachowaniem Polaka i nie byli już z nim dobrze zgrani na boisku" - czytamy w artykule. Źródło bliskie Bayernowi przekazało dziennikarzom, że Sane narzekał na to, że był zbyt rzadko włączany do gry przez Lewandowskiego nie tylko w oficjalnych meczach, ale też na treningach.

Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Rzeczywiście Robert Lewandowski zdobył tylko cztery asysty w tym sezonie Bundesligi oraz trzy w Lidze Mistrzów. I tylko raz podał do Leroya Sane, który zdobył ostatnią bramkę w wygranym 7:1 meczu z RB Salzburg w 1/8 finału LM. Gdyby odwrócić sytuację, to Sane asystował Polakowi przy czterech trafieniach w Bundeslidze i trzech w LM. Sam zdobył we wszystkich rozgrywkach 14 goli i 15 asyst. 

Nie wiadomo jednak, jak rozumieć te informacje, bo żaden inny niemiecki dziennik nie pisał o braku porozumienia między Lewandowskim a resztą zespołu. Nie było tego widać również na boisku. Jeśli jednak któremuś zawodnikowi Bayernu Monachium zależy na odejściu Polaka, będzie musiał jeszcze poczekać. Napastnik wciąż ma aktualny kontrakt z mistrzami Niemiec.

Według hiszpańskich mediów doszedł już do porozumienia z władzami FC Barcelony i ustalił ponoć warunki indywidualnego kontraktu, ale wciąż pozostaje kwestia dogadania transferu między przedstawicielami obu klubów. Tu z kolei pojawiają się problemy, bo według najnowszych doniesień Bayern stawia nowe warunki, których Barcelona może nie być w stanie spełnić

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.